Zła wiadomość dla kredytobiorców zadłużonych we frankach: szwajcarska waluta znowu zyskuje na sile. Wczoraj cena franka zbliżyła się do 3,17 zł i była najwyższa od marca 2009 r. Od początku listopada złoty stracił do szwajcarskiej waluty 31 gr. Przeciętna rata kredytu na 300 tys. zł na 30 lat wzrosła w tym czasie o ponad 10 proc. (z 1141 zł do 1265 zł).
— W odróżnieniu od rekordu z marca 2009 r., teraz to nie złoty jest wyjątkowo słaby, lecz frank wyjątkowo mocny. Z powodu niepokojów związanych z sytuacją finansową strefy euro, inwestorzy wycofują się z euro i lokują kapitał we franku. Niepokoje potęguje konflikt militarny między Koreą Północną i Południową — tłumaczy Marek Wołos, analityk TMS Brokers.
Dodaje, że waluta Helwetów jest dziś odpowiednikiem dawnej marki niemieckiej — najbezpieczniejszej w Europie. Kurs euro do franka był wczoraj najniższy w historii, zszedł poniżej 1,27. Trzy lata temu wynosił 1,65.
— Jeśli nic się nie wydarzy, będziemy widzieć dalsze umacnianie franka. Niedługo możemy zobaczyć kur EUR/CHF na poziomie 1,25. Jedyną siłą, która mogłaby zatrzymać tę tendencję są interwencje SNB szwajcarskiego banku centralnego. Nie sądzę jednak, by już teraz zaczął osłabiać walutę, a to oznacza, że możliwy jest spadek kursu złotego do franka o kolejne 10-20 gr — mówi Tomasz Niemiec, dealer walutowy Banku Millennium.
Narodowy Bank Szwajcarii aktywnie osłabiał franka zwłaszcza na przełomie 2009
i 2010 r. Tamte interwencje — oprócz straty dla banku — nie przyniosły większego
skutku. Wtedy bank poddał się i zaprzestał sterowania kursem.