Franki-obiecanki czyli frankowicz i banki

Zewsząd w mediach słyszymy zapewnienia banków, że one pomogą, że programy pomocowe, że tutti-frutti. Zatem poszedłem do jednego z banków, usłyszeć to na własne uszy. Wyszło trochę jak w „Misiu”: że i owszem, jest prawda ekranu. Ale jest i prawda czasów, o których mówimy.

Pamiętacie tę scenę? Spocony z nerwów Ochódzki Ryszard puka w okienko londyńskiego bankiera.

Zobacz więcej

kadr z filmu "Miś"

- Good morning! Ja… chciałbym… moje pieniądze… money… my money, tu umieścić… wasz bank… konto na hasło… Verstehen (rozumiesz –red.)? – duka prezes klubu „Tęcza”.

Bankier, emigrant i zarazem polski Żyd odpowiada uprzejmym tonem:

 - Dlaczego nie verstehen? My wszystko verstehen. Proszę bardzo, pan spocznie, pan usiądzie, pan poczeka, się załatwi…

Spoczywam zatem w oddziale mBanku, czekając na moją kolej, ściskając w spoconych dłoniach ważne papiery. Wnętrze wrażenie robi dobre, Francja-elegancja, przestronnie, nowocześnie. Jest nawet ekspres do kawy dla gości. Konsjerż (?!) pyta, w jakiej sprawie.

- Aha, kredytu hipotecznego. Że pan już ma? To proszę czekać.

Kawy nie proponują, ekspres szwankuje. Za to można sobie pooglądać wystawę fotografii, autorstwa szefa marketingu spółki. Facet zwiedził 11 amerykańskich stanów. Ładne fotki.

Doradca jest lotny, sprawny, skoncentrowany. Jego podkrążone oczy patrzą na wyboldowane „CHF” na mojej umowie i wiedzą niemal wszystko. Zatem zaczynam pytać o to, co wyczytałem m.in. w tekstach w „PB”, gdzie mBank informuje np. o możliwości odroczenia raty kapitałowo-odsetkowej na okres 12 miesięcy. Czyli takie prawdziwe wakacje kredytowe.

- No czegoś takiego nie praktykujemy – gasi mój zapał doradca.

Pokazuję mu tekst w „PB” gdzie stoi czarno na białym, że można.

- No w wyjątkowych wypadkach, już przed 15 stycznia, robiliśmy takie rzeczy. Ale tylko wtedy, gdy klient zalegał z kilkoma ratami. Wówczas wkracza dział windykacji, restrukturyzacji i czasem kończy się odroczeniem kredytu. Ale to sytuacja graniczna, wie pan, po tym odpowiedni zapis zostaje w pana historii kredytowej.

- I przez ten ślad kredytu na nowe audi nie dostanę tak łatwo?

- No właśnie.

No dobra, to może by tak zawiesić raty kapitałowe na obiecany przez bank rok? Można owszem, ale i tu pojawia się zapis małym druczkiem. Tak naprawdę, to można „urlopować” sobie 12 rat kapitałowych w ciągu pięciu lat z zastrzeżeniem, że na jeden rok wypada maksymalnie 6 rat.

- No i proszę nie zapominać, że będzie pan i tak płacił w tym czasie odsetki jak i składkę za - przypięte do kredytu – ubezpieczenie na życie – przypomina bankowiec.

A gdyby tak zrezygnować z ubezpieczenia i –zgodnie z zapisami umowy – podnieść marżę banku o 0,5 p.p.?

- Można. Obowiązuje 3-miesięczny termin wypowiedzenia.

Długaśny. Ale widziały gały…

Kolejna obietnica, cięcia marży wobec ujemnej stawki LIBOR też ma swoje granice. Jeśli na dziś dzień, w wyniku pomniejszenia marży o LIBOR wyjdzie ujemy procent, nie ma mowy o dopłacaniu przez bank do kredytu.

- Marża będzie zerowa. Niżej nie zejdziemy – ucina doradca.

Wychodzi na to, że lata temu wynegocjowałem zbyt niską marżę.

To może z innej beczki – co z deklarowanym wydłużeniem okresu spłaty kredytu „bez opłat i prowizji” oferowanych przez mBank w ramach „pakietu pomocowego” (cytuję za informację prasową banku)?

- Tak, może pan sobie wydłużyć spłatę aż do 70 roku życia – tryumfuje doradca.
Hurra! Szansa na kolejne 6 lat więcej z kredytem i to za darmochę. No dobra, prawie za darmochę.

- Według obecnie obowiązujących stawek ,taka dyspozycja to koszt między 100 a 300 zł.

A co z „darmowością”? No nie wiadomo czy jest, bo „sytuacja jest dynamiczna”. Być może jednak opłat nie będzie, na teraz w cenniku widnieją jak wół.

- Także na teraz opłaty są, ale co będzie za 30 dni, co zarząd zdecyduje, to nie wiem – kwituje pan w krawacie.

A w ogóle to roboty ma dużo, bo ludzie co rusz przynoszą tzw. aneksy antyspreadowe. Okazuje się, że frank powyżej 4 PLN jednak boli i obniżony do 3 proc. spread Polaków już nie zadowala.

- Kiedyś było to 5 osób tygodniowo, teraz to 15 dziennie chce samemu kupować walutę. A my przecież głównie na tym spreadzie zarabiamy – mówi bankowiec z rozbrajającą szczerością.

Jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na fotki ze Stanów i można wychodzić. Motto wystawy to fragment hymnu Stanów Zjednoczonych: „….krajem wolnych, ojczyzną dzielnych ludzi…”.

Pełna zgoda - spłacę franka, będę wolny. Ja wszystko verstehen.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Franki-obiecanki czyli frankowicz i banki