Klienci dostaną nowe fundusze, finansiści pracę
Gigant chce więcej sprzedawać, więc wprowadza fundusze w złotych. Rekrutuje też 300 pracowników.
Około 900 mln zł ulokowali polscy inwestorzy w funduszach Franklin Templeton. Daje to amerykańskiemu gigantowi około 30-procentowy udział w rynku zagranicznych funduszy w Polsce. W porównaniu do polskich TFI to jednak niewiele — zaledwie 1 proc. wartości rynku. Firma wrzuca drugi bieg w wyścigu po klientów i wprowadza siedem funduszy, w które można inwestować w złotych. Pięć akcyjnych inwestujących m.in. w USA, Indiach czy Ameryce Łacińskiej, zrównoważony i obligacji.
Świat zarabia
— Chcemy dać klientom możliwość inwestowania w globalne fundusze bez ryzyka kursowego. Rynek czekał na takie rozwiązanie, klienci chcieli inwestować w zagraniczne fundusze, ale nie mieli walut i bali się ryzyka walutowego. Chcemy dotrzeć do klientów, którzy szukają bezpośredniego dostępu do rynków zagranicznych, które często przynoszą lepsze zwroty i pozwalają na dywersyfikację portfela — mówi Michał Staszkiewicz, menedżer sprzedaży Franklin Templeton.
Dwa lata temu firma pilotażowo wprowadziła jeden fundusz w naszej walucie. Zaskoczyło.
— Sprzedawał się bardzo dobrze, lepiej niż w walucie. Chcielibyśmy, aby w ciągu dwóch lat 30-40 proc. aktywów stanowiły fundusze złotowe. Powiększamy sieć dystrybucji, chcemy dotrzeć do największych banków, nowych ubezpieczycieli i niezależnych doradców — mówi Michał Staszkiewicz.
Wprowadzenie funduszy w złotych sprawia, że znika jedna z przewag krajowych TFI. Ale zdaniem ekspertów Franklin Templeton w oczach klientów pozostanie zagraniczną firmą, bowiem oferuje głównie fundusze inwestujące za granicą.
— To krok w dobrym kierunku, bo ryzyko walutowe odstraszało wielu inwestorów. Ale nie sadzę, by sprawiło, że do funduszy Franklina zacznie napływać 100 mln zł miesięcznie, jak to jest w przypadku polskich TFI. Polscy inwestorzy wciąż niewiele inwestują na zagranicznych rynkach — ocenia Michał Duniec, analityk Analiz Online.
Będzie praca
Gigant coraz lepiej czuje się w Polsce. W lipcu 2007 r. otworzył tu jedno z czterech biur w Europie, które pracuje na potrzeby całej grupy. Zatrudnia około 180 osób.
— Wciąż zwiększamy zatrudnienie. Do końca 2010 r. mamy duże szanse zostać największym biurem Franklin Templeton w Europie. Plan na najbliższe lata to zwiększenie zatrudnienia do 500 specjalistów, co sprawi, że zostaniemy piątym co do wielkości biurem na świecie. Co najważniejsze, powierzane są nam coraz ważniejsze zadania, wykonujemy usługi, których firma nigdy wcześniej nie przenosiła poza USA — mówi Krzysztof Bronisz, szef poznańskiego biura Franklin Templeton.