Frankowy koszmar banków powrócił

Eu ge niusz Twa róg
opublikowano: 2015-08-06 22:00

Posłowie rozhuśtali kursy banków z dużymi portfelami frankowymi. Być może we wrześniu się zreflektują, ale to jeszcze nic nie znaczy

Przestrogi z zimy tego roku, żeby bankierzy sami przedstawili pomysły na to, jak pomóc frankowcom, bo inaczej sprawą zajmą się politycy, stają się realne, i to w wersji jak ze złego snu. A może być jeszcze gorzej. W późnych godzinach wieczornych w środę Sejm przegłosował ustawę o przewalutowaniu kredytów hipotecznych z poprawkami zgłoszonymi w ostatniej chwili przez SLD, z których jedna o poranku w czwartek zepchnęła w otchłań notowania kilku banków. Pierwotna wersja ustawy zakładała, że po przewalutowaniu różnica między uzyskaną kwotą a wartością zadłużenia, jaką miałby do spłaty dłużnik, gdyby przed laty wziął kredyt w złotych, zostanie w połowie umorzona, a połowę, według preferencyjnego oprocentowania, będzie spłacał kredytobiorca. Posłowie SLD zaproponowali zmianę, zgodnie z którą umorzone byłoby 90 proc. Poparły to PiS i PSL.

Rachunek na 19 mld zł

W czwartek WIG-Banki runął o 6 proc. Przecena akcji Getin Noble Banku sięgała nawet 25 proc. Kilkanaście procent traciło Millennium. Mocno oberwał mBank, w mniejszym stopniu BZ WBK i PKO BP, choć i tak kursy obu blue chipów spadały po 7-8 proc. Analitycy Trigon DMI na szybko wyliczyli, że koszty piątki banków z tytułu przewalutowania franków wyniosą łącznie 12,5 mld zł. Związek Banków Polskich uważa, że rachunek, jaki przyjdzie zapłacić branży, to kilkanaście miliardów złotych. Krystyna Skowrońska, przewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych (PO), oceniła, że wskutek poprawki last minute koszty wzrosną z zakładanych pierwotnie 9 mld zł o kolejne 7 mld zł.

— Według moich szacunków będzie to 17 mld zł, przy czym po odjęciu podatku, z którego banki będą zwolnione, rzeczywisty koszt wyniesie 14 mld zł — mówi Kamil Stolarski, analityk BESI.

Wszystko to są zgrubne szacunki, oparte na ogólnych założeniach dotyczących tego, jaka część portfeli frankowych zostanie przewalutowana. Według Trigona, ustawa w nowej wersji mocno poszerza grono beneficjentów, bo sprawia, że przewalutowanie jest korzystne nawet dla tych, którzy brali kredyt przy kursie CHF/PLN 2,5 zł, podczas gdy przed poprawką SLD zmiana waluty opłacała się tym, którzy zadłużali się, gdy frank kosztował 2 zł. Razem mają do spłaty 92 mld zł. Ustawa ma jednak pewne ograniczenia: limit LTV kredytu objętego przewalutowaniem (powyżej 80 proc.), wielkości mieszkania i domu (poniżej 100 mkw. i 150 mkw.). Trigon zakłada, że 20 proc. zadłużonych nie skorzysta z dobrodziejstwa polityków ze względu na LTV, a kryterium powierzchni wykosi kolejne 20 proc. „Ostatecznie szacujemy, że koszt dla sektora może wynieść 19 mld zł” — stwierdzają analitycy.

W Getinie co trzeci

W przypadku Getinu rachunek wyniósłby 1,6 mld zł i skonsumowałby całość zysków (z górką) za 2016 r. i 2017 r. (koszty to 124 proc. i 108 proc. wyniku netto prognozowanego przez analityków na te lata). Wczoraj w południe poturbowany przez rynek Getin zwołał telekonferencjęz analitykami i dziennikarzami, tłumacząc, że sprawa jest bardziej złożona, niż pokazuje prosta statystyka. Bank od rana przeglądał portfel frankowy i wyszło na to, że kryteria zapisane w ustawie spełnia tylko jedna trzecia kredytów. Krzysztof Rosiński, szef banku, wyjaśnia, że z całej puli 3,7 mld CHF, LTV mniejsze niż 80 proc. ma 400 mln CHF kredytów. 300 mln CHF zaciągnęły osoby prowadzące działalność, na mieszkania o metrażu powyżej 100 m poszło 200 mln CHF, a na domy niemieszczące się w limicie — 800 mln CHF. Dwa mieszkania lub domy kupione za franki mają kredytobiorcy z długiem 300 mln CHF. 10 proc. bazy ma też więcej niż jedną nieruchomość. I na koniec — 20 proc. kredytobiorców to klienci private bankingu dawnego Noble, ludzie zamożni, którzy zazwyczaj mają co najmniej dwie nieruchomości. Wartość ich zadłużenia wynosi 800 mln CHF. Do tego wszystkiego bank zakłada, że o wymianę waluty nie zawnioskują wszyscy klienci, ale 90 proc. uprawnionych.

— Uwzględniając wszystkie wykluczenia, według naszych szacunków pod ustawę podlega portfel o wartości trochę ponad 1 mld CHF — mówi Krzysztof Rosiński.

Prezes GNB zapewnia, że koszty przewalutowania nie spowodują, że bank będzie wymagał dokapitalizowania. Współczynnik wypłacalności obniży się w okolice 9 proc., ale nie spadnie poniżej regulacyjnego minimum minimorum — 8 proc. Inne banki poturbowane przez ustawę — Millennium i mBank — nie komentują sytuacji.

Może być jeszcze gorzej

— Reakcja rynku jest jak najbardziej uzasadniona. Pytanie, czy ceny mogą dalej spadać — wydaje się, że łagodniejszego scenariusza już nie będzie, a istnieje ryzyko, że prezydent zapowie jeszcze gorsze rozwiązanie — mówi Maciej Marcinkowski z Trigona. Być może jednak posłowie zreflektują się, patrząc na skutki nocnego głosowania.

W sprawie ustawy kategorycznie wypowiedział się EBC, zwracając politykom uwagę, że ustawa może wpłynąć na sentyment inwestorów do Polski ze względu na niepewne środowisko prawne i ryzyka polityczne. Szef banku, Mario Draghi zaleca posłom ponowne przeanalizowanie ekonomicznych skutków projektu. Kazimierz Kleina z PO, szef senackiej Komisji Budżetu i Finansów Publicznych, zapowiedział wczoraj powrót do pierwotnej wersji procedowanej ustawy.

— Decyzja Sejmu jest absolutnie nieodpowiedzialna — na pewno przywrócimy w Senacie rozwiązania stabilizujące sytuację banków. W trybie pilnym zbieramy informacje o skutkach decyzji Sejmu. Zwróciłem się do KNF, NBP, BFG, Ministerstwa Finansów o przedstawienie opinii w tej sprawie — mówi Kazimierz Kleina i zapowiada, że senacka komisja zajmie się projektem pod koniec sierpnia, by Senat, który zbiera się 2 września, otrzymał ustawę z poprawkami. Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego, uważa, że z oceną skutków twórczości ustawowej polityków trzeba zaczekać do jesieni: głosowanie w Senacie wyjaśni sprawę franków, a wybory dadzą jasność co do wysokości podatku bankowego. Możliwe jednak, że w nowym parlamencie sprawa frankowiczów powróci. Wczoraj tuż przed głosowaniem ustawy z pytaniem wystąpił Paweł Szałamacha z PiS, który powiedział, że jego partia proponuje uznać kredyty frankowe „tak jakby zostały udzielone w złotych polskich i ewentualna nadwyżka byłaby umorzona”. Następnie zadał pytanie: „Czy ktoś z obecnych na sali zna frankowicza, który dostał franki na swój rachunek?”.

OKIEM EKSPERTA
Poczekajmy na wyrok

TOMASZ TARCZYŃSKI, prezes Opoka TFI

Obecna sytuacja to na razie raj dla traderów, a nie specjalistów od analizy fundamentalnej. Jest jednak w tym wszystkim jeden trik, którego politycy mogą nie być do końca świadomi. Klienci otrzymują opcję, która gwałtownie zyskuje na wartości w przypadku aprecjacji franka. Czyli gdyby kiedyś nadszedł kolejny kryzys i szwajcarska waluta gwałtownie się umocniła, banki zostaną uderzone podwójnie — i ze strony gospodarki, i ze strony frankowiczów składających masowo wnioski o konwersję. Poczekajmy jednak z wyrokowaniem, aż cały proces legislacyjny się skończy. Sytuacja jest bardzo dynamiczna — nawet w tym momencie okazuje się, że być może będą wprowadzane zmiany w Senacie, które mogą mieć istotny wpływ.

OKIEM EKSPERTA
Poczekajmy na wyrok

TOMASZ TARCZYŃSKI, prezes Opoka TFI

Obecna sytuacja to na razie raj dla traderów, a nie specjalistów od analizy fundamentalnej. Jest jednak w tym wszystkim jeden trik, którego politycy mogą nie być do końca świadomi. Klienci otrzymują opcję, która gwałtownie zyskuje na wartości w przypadku aprecjacji franka. Czyli gdyby kiedyś nadszedł kolejny kryzys i szwajcarska waluta gwałtownie się umocniła, banki zostaną uderzone podwójnie — i ze strony gospodarki, i ze strony frankowiczów składających masowo wnioski o konwersję. Poczekajmy jednak z wyrokowaniem, aż cały proces legislacyjny się skończy. Sytuacja jest bardzo dynamiczna — nawet w tym momencie okazuje się, że być może będą wprowadzane zmiany w Senacie, które mogą mieć istotny wpływ.

 

5,8 mld zł O tyle spadła kapitalizacja banku od maja, kiedy zaczęły się pojawiać pomysły wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów.

2,9 mld zł Taki koszt poniesie bank z tytułu przewalutowania kredytów.

3,1 mld zł O tyle spadła kapitalizacja banku od maja, kiedy zaczęły się pojawiać pomysły wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów.

2,1 mld zł Taki koszt poniesie bank z tytułu przewalutowania kredytów.

2,6 mld zł O tyle spadła kapitalizacja banku od maja, kiedy zaczęły się pojawiać pomysły wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów.

1,6 mld zł Taki koszt poniesie bank z tytułu przewalutowania kredytów

12,6 mld zł O tyle spadła kapitalizacja banku od maja, kiedy zaczęły się pojawiać pomysły wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów.

4,0 mld zł Taki koszt poniesie bank z tytułu przewalutowania kredytów.

50 mld zł O tyle od 10 maja, czyli I tury wyborów prezydenckich, spadła kapitalizacja polskich banków.

9,7mld zł O tyle spadła kapitalizacja banku od maja, kiedy zaczęły się pojawiać pomysły wprowadzenia podatku bankowego i przewalutowania kredytów.

1,9 mld zł Taki koszt poniesie bank z tytułu przewalutowania kredytów.