Frontowe okopy umacniają się

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-01-09 20:00

Front pełnoskalowej wojny na szczytach państwa coraz bardziej się utwardza.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Okopy wyryte po obu stronach na szybko przed sylwestrem były fortyfikacjami ziemnymi, ale obecnie umacniane są nie workami z piaskiem, lecz segmentami betonowymi. Andrzej Duda kolejny raz przyjął w Pałacu Prezydenckim byłych ministrów – zgodnie z decyzją marszałka Szymona Hołowni także byłych już posłów – Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika ku pokrzepieniu ich serc. Potwierdził aktualność pierwotnego ułaskawienia z 2015 r. już po pierwszej instancji czterech skazanych za zmontowanie w 2007 r. prowokacji przeciwko Andrzejowi Lepperowi w tzw. aferze gruntowej. Trzeba pamiętać, że chodzi o cztery osoby – poza oboma znanymi politykami także o dwóch pozostających w cieniu oficerów CBA. Notabene szefowie polityczni obecnie dostali prawomocnie po dwa lata odsiadki, a ich podwładni po roku.

Do Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika sąd wystosował zaproszenia do zakładu karnego w Warszawie. Nie skorzystali z nich, chroniąc się we wtorek pod opiekę głowy państwa. Pałac Prezydencki mógłby zapewnić gościom wikt i opierunek, noclegi bynajmniej nie na jakichś pryczach, zaś z tyłu wytyczony jest elegancki spacerniak w ogrodach spadających malowniczo z wiślanej skarpy. Notabene na dole nieruchomości znajduje się alternatywny wobec frontu od Krakowskiego Przedmieścia wjazd/wyjazd przez gmach Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN), realizująca sądowe zaproszenie policja oczywiście doskonale o nim wiedziała. Obaj ministrowie/posłowie we wtorek wieczorem zostali jednak zatrzymani i wywiezieni właśnie przez BBN, zatem nie stawią się w czwartek 11 stycznia o godz. 16 na manifestację PiS. Gdyby pozostawali w pałacu, na pewno prekursorski byłby ich status – nie byliby więźniami politycznymi, raczej wewnętrznie internowanymi. Trzeba pamiętać, że siedziba prezydenta nie jest eksterytorialną ambasadą obcego państwa, udzielającą schronienia prześladowanym przez reżim. Policja ma tam wstęp, niewyobrażalna byłaby np. jej konfrontacja ze Służbą Ochrony Państwa broniącą na rozkaz prezydenta jego gości. Konstytucjonaliści podkreślali, że gdyby Andrzej Duda udzielił byłym ministrom schronienia, to popełniałby przestępstwo poplecznictwa, ścigane z art. 239 § 1 kodeksu karnego. W razie wydania zaś listów gończych za byłymi ministrami adres ich ostatniego pobytu brzmiałby – Krakowskie Przedmieście 48/50. Do aż takiego absurdu jednak nie doszło.

Wobec zaognienia sytuacji na froncie, tzw. koalicja 15 października wykonuje przegrupowanie. Donald Tusk co prawda oznajmił „działamy jak jedna pięść”, ale wobec nadchodzącej 11 stycznia konfrontacji strona rządowa wymiękła. Marszałek Szymon Hołownia zgodnie z jednomyślną opinią prezydium Sejmu (w którym PiS nadal nie jest reprezentowane) przeniósł oba posiedzenia z tego tygodnia na następny. Miały być i będą dwa, ponieważ trzecie czytanie budżetu z głosowaniem odbywa się na następnym posiedzeniu po czytaniu drugim. Ta przerwa często okazywała się fikcyjna, czasem trwała zaledwie kilka godzin, ale formalność zawsze jest dotrzymywana. Dlatego Sejm zbierze się we wtorek-środę 16-17 stycznia oraz odrębnie w czwartek, 18 stycznia i wtedy uchwali budżet. Notabene później na ewentualne poprawki Senatu oraz ich rozpatrzenie przez Sejm pozostanie zaledwie 10 dni, albowiem ukończona ustawa budżetowa musi wpłynąć do prezydenckiego podpisu najpóźniej w poniedziałek, 29 stycznia. Dotrzymanie konstytucyjnego terminu wytrąci prezydentowi pretekst do wszczęcia procedury skrócenia kadencji parlamentu i rozpisania nowych wyborów. Taki jest przecież cel polityczny najwyższego prezesa Jarosława Kaczyńskiego oraz Andrzeja Dudy, wiernego syna matki partii. Mimo upowszechniania w ostatnim czasie różnych fantastycznych scenariuszy – akurat budżet na 2024 r. pretekstem nie będzie.