FSO wyczekuje nowego auta

Paweł Janas
opublikowano: 2005-07-01 00:00

Ukraińska firma nie jest inwestorem marzeń, ale daje szansę na przetrwanie. Pracownicy mają jednak pewne obawy.

Po ponad półrocznych negocjacjach wczoraj w Gdyni, w obecności prezydentów Polski i Ukrainy, podpisana została umowa sprzedaży 20,36 proc. akcji FSO ukraińskiej firmie AwtoZAZ.

Mało czasu

To dobra wiadomość dla zadłużonego i przynoszącego straty zakładu. Musi mieć jednak swój ciąg dalszy, czyli wprowadzenie do produkcji nowego modelu. Niestety, czasu nie pozostało wiele. Tylko do końca 2006 r. fabryka ma prawa do produkcji modeli Matiz i Lanos. Jakie auto może je zastąpić? Nadal nie wiadomo.

— Inwestor deklaruje produkcję 150 tys. sztuk rocznie. Cały czas prowadzi też rozmowy w sprawie nabycia praw do produkcji nowego samochodu. Umowa przewiduje, że ma być on konkurencyjny nie tylko na Ukrainie, ale także na rynkach Unii Europejskiej — zapewnia Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu.

Wiadomo także, że inwestor zobowiązał się do utrzymania zatrudnienia na obecnym poziomie 2,2 tys. osób. Deklaracja ta nie uspokaja załogi.

— Chcemy otrzymać 3-letnią gwarancję zatrudnienia. Inaczej może się np. okazać, że inwestor zatrudni tańszych pracowników — mówi Marek Dyżakowski, przewodniczący Związku Zawodowego Inżynierów i Techników FSO.

Cień Kamco

To nie koniec potencjalnych problemów. Nad zakładem wciąż wisi bowiem nie rozwiązana sprawa roszczeń koreańskiej firmy Kamco wobec FSO na kwotę 570 mln USD. Pomysłem na uniknięcie kłopotów ma być powołanie spółki FSO bis.

— Będzie to spółka zależna, ale stanowiąca jeden organizm ekonomiczny. Nie zmienia to warunków umowy, dotyczących wielkości zatrudnienia, skali produkcji czy realizacji planów inwestycyjnych — podkreśla Dariusz Witkowski.

Uspokaja też Wojciech Janczyk, szef rady nadzorczej FSO.

— Nie sądzę, by pomysł powołania spółki zależnej FSO wiązał się z chęcią ucieczki przed długami. To raczej sposób na zabezpieczenie się przez ewentualnymi przyszłymi roszczeniami Kamco i Daewoo UK. Ale jeszcze raz powtórzę — nie mają one żadnego uzasadnienia — twierdzi szef rady.

Minister Witkowski dodaje, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że powołanie spółki FSO bis nie powinno utrudnić starań w Komisji Europejskiej o zgodę na udzielenie FSO pomocy publicznej.

Związkowcy mają zastrzeżenia do pomysłu powołania FSO bis.

— Oby nie okazało się, że tylko część zakładu przetrwa, a reszta upadnie — zaznacza Marek Dyżakowski