
Rafał Wyszyński, prezes Fundacji Giesche, ma rękę do wyjątkowych obiektów. Jako dyrektor zarządzający biura projektowego uczestniczył w budowie siedzib Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach i Muzeum Śląskiego, które stały się wizytówką miasta. Później skupił siły na rewitalizacji porzuconego kompleksu Fabryki Porcelany w przemysłowej dzielnicy Zawodzie. Pod egidą fundacji prowadzi również winnicę w Katowicach, która zasila piwniczki restauracji przy ul. Porcelanowej.
Drugie życie fabryki

W 2012 r., gdy świeżo powołana Fundacja Giesche przejęła budynek starej Fabryki Porcelany, obiekt był w takim stanie, że konserwator zabytków zgodził się na jego wyburzenie, a konkurent do zakupu był tylko jeden. Inwestycję sfinansowano głównie z zasobów fundacji, ale uzyskano również dotację z Unii Europejskiej. Nakłady zwracają się z wpływów z wynajmu, wystaw i koncertów.

– Zależało nam na zachowaniu historycznego kontekstu tego miejsca z lat 20. Wyzwaniem podczas rewitalizacji okazał się m.in. zielony beton lany podczas przebudowy w latach 70., którego niczym nie można było usunąć. W jednym miejscu stare fundamenty wyburzaliśmy prawie dwa lata, metr po metrze. Tutejszej porcelanie daliśmy drugie życie, ale sami również na tym skorzystaliśmy. Fabryka Porcelany była bowiem naszym pierwszym najemcą, a to jest główne źródło utrzymania tego miejsca. Obecnie produkcja zajmuje tylko ułamek powierzchni, ale niewątpliwie nadaje obiektowi charakter. Na parterze znajdują się pomieszczenia usługowe – mamy klub muzyczny, restauracje, kliniki medycyny estetycznej i stomatologii, salę do crossfitu – wymienia Rafał Wyszyński.
Kultura zmienia przestrzeń

Słowo kultura odmienia przez wszystkie przypadki, podkreślając, że jej krzewienie to główny cel fundacji realizowany we współpracy z lokalną społecznością i władzami.
– Przez kulturę chcemy zmieniać przestrzeń. Stojące 10 lat temu potrójne zasieki i płoty zamieniliśmy na otwarte miejsce przyjazne ludziom. Dla nich organizujemy festiwale, koncerty i zwiedzanie obiektu, także w czasie Nocy Muzeów. Dużym zainteresowaniem cieszyły się KTW Fashion Week czy zdobienie porcelany przez zagranicznych dziennikarzy, którzy przyjechali do Artura Rojka na Off Festival – mówi prezes Fundacji Giesche.

W odnowionym budynku na próżno szukać korporacji i dużych banków. Właścicielom fabryki zależało na mniejszych, lokalnych firmach, z którymi można zbudować wieloletnie relacje. Takie podejście sprawdziło się w czasie pandemii.
– Naszymi najemcami są małe podmioty, czasami oddziały większych firm. Przez ostatnie dwa lata wynajmowaliśmy też mniejsze pomieszczenia na okazjonalne spotkania osób pracujących zdalnie. Nie możemy powiedzieć, że przeszliśmy przez pandemię suchą stopą, ale na pewno nasze rozwiązania pomogły w utrzymaniu w tym czasie względnej równowagi. Najbardziej brakowało nam koncertów, ale i one w końcu wróciły i na dziedziniec, i do środka – mówi Rafał Wyszyński.
Ciepło z odpadów

Teraz fundacji przyjdzie zmierzyć się z wyższymi cenami energii elektrycznej i ciepła. Fabryka Porcelany ze względu na konstrukcję dachu nie może sięgnąć po fotowoltaikę. Nie sprawdziło się tu również magazynowanie energii, ale Rafał Wyszyński ma oryginalny pomysł na sezon grzewczy.
– Podpisaliśmy porozumienie z Miejskim Przedsiębiorstwem Gospodarki Komunalnej i zlokalizowaną obok nas spalarnią odpadów medycznych. Po modernizacji należących do niej budynków będziemy odbierać od nich ciepło odpadowe, które ogrzeje fabrykę. Da to możliwość rezygnacji z ogrzewania gazowego, z którego obecnie korzystamy. Chcemy również sięgnąć po systemy zarządzania energią elektryczną i cieplną, które oferuje jeden z naszych najemców, co zapewni optymalizację i zarządzanie temperaturą – mówi prezes Fundacji Giesche.

Rosnąca popularność Fabryki Porcelany miała jeszcze jeden pozytywny skutek dla dzielnicy: wymusiła poprowadzenie nowej drogi. Pojawił się też autobus miejski, który w te rejony od dawna nie dojeżdżał.
– Początkowo to miejsce tworzyli artyści, następnie przedsiębiorcy, a obecnie działa już mainstreamowo. Dzięki niemu mogliśmy pomóc również uchodźcom z Ukrainy. Czujemy więc, że mamy realny wpływ na funkcjonowanie takich obszarów, aktywizowanie społeczeństwa i zagospodarowanie przestrzeni – podkreśla Rafał Wyszyński.
Dziki w winnicy

W planach fundacji jest też odnowienie otoczenia, m.in. terenów przy zbiorniku wodnym Stawiki w Sosnowcu i rozwijanie winnicy w katowickiej dzielnicy Murcki.
– Od tego roku sprzedajemy w fabryce nasze wino sygnowane katowicką winnicą. Byłoby go pewnie więcej, gdyby nie to, że większą cześć zbiorów w 2021 r. zjadły nam dziki, których w Katowicach jest wiele. W tym roku jesteśmy już bardziej przygotowani na ich nieproszone wizyty – mówi Rafał Wyszyński.
Wyjaśnia, że prowadzenie winnicy jest ewolucją pomysłu jednego ze współwłaścicieli fundacji, który wcześniej miał winnice w Małopolsce.
– Potem nadarzyła się możliwość kupna takiego miejsca wraz z domem, w którym później zamieszkałem. Dziś Winnica Katowice, która ma w logo kielichy przypominające te z katowickiego dworca PKP, oferuje wino białe i różowe, a we wrześniu przeprowadzimy winobranie odmian na białe i czerwone, które będą dostępne w 2023 r. – zapowiada prezes Fundacji Giesche.

