Fundusz emerytalny chce więcej kobiet

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2017-05-29 22:00
zaktualizowano: 2017-05-29 19:27

AustralianSuper, największy na Antypodach fundusz emerytalny, głośno domaga się większej reprezentacji kobiet w radach nadzorczych spółek.

Fundusz, który ma 2,2 mln członków i zarządza aktywami o wartości 110 mld australijskich dolarów (82 mld USD), w maju sprzeciwił się reelekcji Martina Rowleya do rady nadzorczej górniczej spółki Galaxy Resources. W kwietniu sprzeciwiono się także ponownemu wyborowi członka rady budowlanej spółki Cimic Group.

To, co łączy oba przypadki, to brak kobiet we władzach spółek. Mimo sprzeciwu Australia- Super, obie kandydatury zostały zaakceptowane przez większość akcjonariuszy, obecnych na zgromadzeniu. Zarządzający funduszem nie zamierzają jednak składać broni. W ubiegłym roku wysłali list do 17 spółek, notowanych na australijskiej giełdzie, w których radach nie było żadnej kobiety. Ostrzeżono wówczas, że takie akcje będą przeprowadzane na zgromadzeniach, ponieważ — jak argumentowano — różnorodność płci zwiększa różnorodność punktów widzenia.

— Dążymy do zoptymalizowania wartości firm w interesie naszych klientów — podkreślił Ian Slik, szef Australian Super, w rozmowie z „The Financial Times”. Australijskie spółki i tak wiodą prym w rejonie Azji i Pacyfiku pod względem odsetka kobiet w radach nadzorczych.

Według raportu „Corporate Women Directors International”, odsetek kobiet sięga 25,3 proc. i w dwa lata podniósł się z niespełna 22 proc. W Polsce, jak wynika z raportu „Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce 2016. Czas na zmiany”, przygotowanego przez Fundację Liderek Biznesu, w radach nadzorczych spółek z rynku głównego kobiety miały 14,5-procentowy udział (trzy lata wcześniej niespełna 13-procentowy).

Na NewConnect było lepiej — odsetek przekraczał 21 proc. W zarządach spółek z rynku głównego było gorzej niż w radach — odsetek kobiet wynosił 12 proc.