Fundusz Getbacku pod dachem Altusa

Jagoda Fryc
opublikowano: 2016-04-17 22:00

Ruszyły zapisy na certyfikaty inwestycyjne funduszu Getback Windykacji. Na odzyskiwaniu długów masowych ma zarabiać 7-8 proc. rocznie.

Getback Windykacji to wspólne dziecko Altus TFI i spółki windykacyjnej Getback, które pojawiło się na świecie pod koniec marca. Emisja certyfikatów właśnie ruszyła i potrwa trzy tygodnie. Minimalny próg wejścia to równowartość 40 tys. EUR, czyli około 170 tys. zł. Uzbierane pieniądze zostaną zainwestowane w długi detaliczne, a ich windykacja ma przynieść 7-8 proc. rocznie.

— Kupujemy głównie wierzytelności bankowe i stawiamy na windykację polubowną. Średnie zadłużenie w portfelu długów wynosi 16 tys. zł, a średnia rata 400 zł. Już po pierwszym roku działalności fundusz przeprowadzi pierwszy wykup certyfikatów, a po trzech latach klienci będą mogli wypłacić całość zainwestowanego kapitału powiększonego o wypracowany dochód — tłumaczy Konrad Kąkolewski, prezes Getbacku.

Aby klienci mieli większe poczucie bezpieczeństwa, spółka windykacyjna wpłaci do portfela 15 proc. wartości zgromadzonych od klientów aktywów. Będzie to gotówka „na wszelki wypadek”. Gdyby coś poszło nie tak i fundusz nie wypracował obiecanej stopy zwrotu, to wówczas interesy uczestników mają być zaspokojone z pieniędzy od Getbacku.

Nowy fundusz ze stajni Altusa powiększy już całkiem sporą ofertę produktów sekurytyzacyjnych dla klientów detalicznych. Tego typu fundusze znajdziemy pod dachem Equesa, Trigona, Money Makers, AgioFunds i Go TFI. Ich aktywa warte są dziś 1,5 mld zł. Popularność idzie w parze z zyskownością. Jeszcze do niedawna produkty wierzytelności zarabiały nawet 12-13 proc. w skali roku.

Eksperci uważają jednak, że tak sowite zyski to przeszłość, bo banki sprzedają coraz mniej długów, firmy windykacyjne mają coraz więcej mocy przerobowych, a konkurencja się zaostrza. To winduje ceny portfeli wierzytelności i ogranicza potencjał zysku funduszy.

Artur Rawski, wiceprezes Forum TFI, ujawnia, że za niektóre portfele długów masowych trzeba już płacić ponad 30 proc. ich nominału, podczas gdy jeszcze parę lat temu było to nie więcej niż 10 proc. Skutki widać gołym okiem, bo średni zarobek funduszy sekurytyzacyjnych za ostatnie 12 miesięcy nieco przekracza 7 proc. Ekspert z Forum TFI twierdzi, że jest to maksymalna stopa zwrotu, jaką będą w stanie wypracować tego typu produkty w obecnym otoczeniu rynkowym. Dodatkowo oliwy do ognia dolał też podatek bankowy, który w dłuższym terminie doprowadzić może do zmniejszenia akcji kredytowej, co w konsekwencji ograniczy podaż portfeli wierzytelności bankowych.

Możesz zainteresować się również: