Fundusz wierzy w budowlankę

GN
opublikowano: 13-12-2006, 00:00

Tu są konfitury. Tak o budowlance pomyślał ING, dedykując tej branży subfundusz.

Niedawno pisaliśmy, że mimo doskonałych perspektyw TFI nie kwapią się z tworzeniem funduszy nieruchomości. W odpowiedzi ING wprowadza do funduszu parasolowego subfundusz Budownictwa i Nieruchomości.

Dotychczasowe fundusze nieruchomości, z uwagi na specyfikę inwestycji, miały formę zamkniętą. ING zdecydował się na fundusz otwarty. Warunkiem była rezygnacja z bezpośredniego inwestowania w nieruchomości i skoncentrowanie się na kupowaniu spółek z sektora notowanych na giełdzie. Do portfela mogą trafić firmy realizujące inwestycje budowlane, deweloperzy czy producenci materiałów budowlanych.

— Bardzo dobra budowlana koniunktura potrwa przynajmniej pięć lat — mówi Leszek Auda, zarządzający funduszem ING.

Zbliżoną konstrukcję ma fundusz Fortis L Nieruchomości, jednak operuje na rynkach europejskich, a to polski daje zarobić najlepiej: WIG-Budownictwo wzrósł od początku roku o 154 proc.

Fundusz ING to zwiastun funduszy sektorowych, czyli skoncentrowanych na wybranej branży. Ten jednak taki nie jest, bo ma ograniczony do 70 proc. maksymalny poziom zaangażowania w akcje. 30 proc. ulokowane będzie w papierach dłużnych. W przypadku złej koniunktury proporcje mogą być odwrotne.

Zarządzający funduszem budują optymizm na kilku czynnikach. Od kilku miesięcy dynamicznie rośnie produkcja budowlano-montażowa. To dopiero rozgrzewka. Powinna wzrosnąć liczba mieszkań oddawanych do użytku. We wrześniu było to 9184, a możliwości oceniane są nawet na 30 tys. miesięcznie. Dlatego — według prognoz ING — w ciągu trzech lat produkcja ma rosnąć w budownictwie mieszkaniowym o 70 proc., a inżynieryjnym (m.in. drogi) o 54 proc. Fundamentem rozwoju branży będą środki unijne (do 2013 r. do Polski ma trafić ponad 68 mld EUR) oraz kredyty hipoteczne, które tak nakręciły koniunkturę i podniosły ceny. Ale nawet wyhamowanie wzrostu cen mieszkań nie będzie problemem.

— Ceny mieszkań osiągnęły już poziom, który utrzyma się dłużej. Nie ma co liczyć, że w ciągu kilku lat dorównają cenom z zachodniej Europy. Na pewno rosły będą ceny działek i domów — mówi Sebastian Buczek, prezes ING Investment Management.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Fundusz wierzy w budowlankę