Fundusze dały to, czego chcieli klienci

Na wyniki funduszy inwestycyjnych w 2017 r. raczej trudno narzekać. I to niezależnie od grupy

Inwestując w fundusz akcji, oczekuje się ponadprzeciętnego zysku, choć za cenę większego ryzyka. W funduszu mieszanym zysk może być mniejszy, ale strata jest już ewidentnie niemile widziana. W produkcie opartym na instrumentach dłużnych jest wręcz naganna, choć zysk porównuje się raczej do lokaty bankowej — chodzi jednak o to, by był od niej wyższy. Splot czynników rynkowych sprawił, że w 2017 r. podstawowe kategorie funduszy raczej osiągnęły to, czego klienci od nich oczekiwali.

Owszem, TFI zdarzyły się produkty, które uszczupliły portfele klientów — były to jednak odosobnione przypadki. W funduszach akcji albo zrównoważonych standardem było kilkanaście procent rocznego zysku. Najlepsze fundusze akcji walczyły o 40 proc. Choć indeks sWIG80 był kulą u nogi warszawskiej giełdy, takie wyniki nie były niczym nadzwyczajnym nawet wśród polskich funduszy małych i średnich spółek. Najlepszy z nich zarobił ponad 20 proc.

Widać więc, że zarządzający nie wzięli pieniędzy za nic. Generalnie jednak ta grupa funduszy akcyjnych zachowywała się nieco gorzej. Wynikom wielu jej reprezentantów bliżej było do funduszy stabilnego wzrostu. Fundusze stabilnego wzrostu to natomiast grupa chyba najbardziej zróżnicowana. Jedna jej część konkurowała wynikami ze słabymi funduszami akcji, druga — miała problemy z pokonaniem najlepszych funduszy dłużnych. Być może jest to konsekwencja dobrych wyników funduszy dłużnych. Te bez problemu zarabiały więcej, niż można było uzyskać na lokatach bankowych. © Ⓟ

MIESZANE POLSKIE STABILNEGO WZROSTU

O funduszach stabilnego wzrostu mówi się często, że to obligacje wsparte tzw. dopalaczem. Wyniki tej grupy zaprzeczają jednak tej tezie. Co prawda rezultaty najlepszych funduszy się w nią wpisują, ale najsłabsze osiągnęły stopy zwrotu poniżej zupełnie przeciętnych funduszy dłużnych. Do tego poniżej inflacji, choć nominalnie żaden nie był na minusie.

Za rezultatem najlepszego w kategorii Skarbca III Filaru, zarządzanego przez Michała Stalmacha, stało pozytywne nastawienie do sektora bankowego, wsparte właściwą selekcją małych i średnich spółek. Fundusz celował w spółki wzrostowe, liderów w swoich sektorach, unikając firm przemysłowych, które w 2017 r. raczej zawodziły wynikami. Do wyniku swoje dodała część dłużna portfela, ubiegły rok okazał się bowiem bardzo dobry także dla obligacji, wspieranych przez dobre dane makro i ograniczoną podaż papierów skarbowych.

— Trzon części dłużnej stanowią obligacje skarbowe, których indeks wzrósł w 2017 r. o ponad 5 proc. — podkreśla Michał Stalmach. Jego zdaniem, bardzo dobra sytuacja makroekonomiczna w Polsce oraz strefie euro będzie wspierać zyski firma, a tym samym wyceny akcji na GPW.

— Uważamy, że sektorami, które będą w szczególności beneficjentami wzrostu gospodarczego, będą szeroko rozumiane dobra konsumpcyjne — to konsumpcja, a nie inwestycje, jest katalizatorem wzrostu PKB — oraz banki. Planujemy przy tym utrzymać selektywne podejście do małych spółek — dodaje Michał Stalmach.

DŁUŻNE POLSKIE UNIWERSALNE

Większość polskich dłużnych funduszy uniwersalnych zamknęła rok z wynikiem w przedziale 2,5-4,5 proc. Wyniki powyżej górnej granicy tego przedziału wypracowały tylko trzy produkty. Najlepszy z nich — Uniobligacje Aktywny — przebił 4,5 proc. o 0,9 pkt. proc. Niby niewiele, ale pamiętajmy, że mówimy o funduszach obligacji. Krzysztof Izdebski, zarządzający Uniobligacje Aktywny, upatruje przyczyn sukcesu w dobrym zachowaniu trzech typów lokat, jakie miał fundusz.

— Dobrze zachowywał się nie jeden składnik portfela, ale trzy. To przełożyło się na wynik funduszu — podkreśla Krzysztof Izdebski. Podstawową lokatą funduszu są polskie obligacje skarbowe. Rentowność 10-letnich papierów skarbowych spadła zaś z 3,90-3,80 proc. w styczniu i lutym do 3,30-3,20 proc. w dalszej części 2017 r. Wzrosły też ceny obligacji zmiennokuponowych, które zostały przecenione pod koniec 2016 r. Papiery skarbowe fundusz uzupełnia niewielkim komponentem obligacji korporacyjnych, które z założenia mają wyższe oprocentowanie niż instrumenty skarbowe. W tym segmencie nie działo się zaś nic takiego, co mogłoby wpłynąć na przecenę obligacji. Krzysztof Izdebski unika prognozowania wyniku, jaki Uniobligacje Aktywny i podobne fundusze mogą osiągnąć w 2018 r.

— Rok 2017 był dobry, bo końcówka 2016 była słaba. Po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych nastąpił wzrost rentowności obligacji. Z relatywnie wysokim poziomem rentowności weszliśmy w 2017 r. Teraz spodziewamy się podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, zakończenia ilościowego luzowania polityki pieniężnej w Europie, więc rok 2018 nie powinien być dobry dla obligacji. Ale z podobnymi obawami wchodziliśmy w 2017 r. i okazało się, że było inaczej — komentuje Krzysztof Izdebski.

MIESZANE POLSKIE ZRÓWNOWAŻONE

Tak jak w kategorii funduszy stabilnego wzrostu, tak również wśród zrównoważonych żaden nie poniósł strat. Zyski najlepszych były za to porównywalne z osiągniętymi przez fundusze akcji. Maciej Chudzik, zarządzający Investor Zrównoważonym, najlepszym w kategorii, oraz drugim pod względem wyniku funduszem stabilnego wzrostu, nie ukrywa, że stara się maksymalnie wykorzystać limity inwestycji w papiery udziałowe. W Investor Zrównoważonym dąży do ulokowania w akcjach 65 proc. aktywów, a w Investor Zabezpieczenia Emerytalnego — 40 proc.

Wśród funduszy zrównoważonych żaden nie poniósł strat. Zyski najlepszych były porównywalne z osiągniętymi przez fundusze akcji.

— Wybieram spółki, które mają długoterminową przewagę nad innymi pod względem produktu, zarządu, bilansu, a przede wszystkim — które mają jakiś pomysł na życie. Takie spółki przetrwają ewentualne spowolnienie gospodarcze, a gdy już przeminie, będą w grupie tych, których kursy odbiją jako pierwsze. Krachu na giełdach nikt zaś nie jest w stanie przewidzieć. Przychodzi gwałtownie i wpływa na wszystkich — mówi Maciej Chudzik. Specjalista zaznacza, że nie gra alokacją, timingiem itp. Lokaty zarządzanych przez niego funduszy rotują stosunkowo rzadko. Co do zasady horyzont inwestycyjny przy zajmowaniu pozycji wynosi około dwóch lat.

— W tym okresie oczekujemy wzrostu wartości, wynikającego z realizacji strategii spółki i materializacji wspomnianych przewag rynkowych — zaznacza Maciej Chudzik.

AKCJI POLSKICH UNIWERSALNE

Nie ma zysku bez ryzyka, a im większe ryzyko, tym większy potencjalny zysk. Te oklepane prawdy doskonale widać w wynikach funduszy akcji polskich uniwersalnych. Podczas gdy najlepszy zarobił w ubiegłym roku prawie 40 proc., najgorszy stracił ponad 7 proc. Tym pierwszym zarządzał Piotr Święcik. Pożegnał jednak Operę TFI, która prowadzi fundusze Novo, i z początkiem 2018 r. rozpoczął pracę w Banku Handlowym w Warszawie. Ubiegłoroczny sukces zarządzanego przez niego Novo Akcji to głównie konsekwencja zaangażowania w polskie duże spółki. Ze swoim prawie 40-procentowym zyskiem fundusz znacząco przebił jednak WIG20, który urósł o 26 proc. Zarządzający trafnie przewidział nie tylko to, że duże spółki będą miały dobry rok, ale też to, które z nich będą ciągnąć indeks. W portfelu były KGHM, spółki paliwowe, a w późniejszym okresie również banki. Piotr Święcik stronił natomiast od Orange, Cyfrowego Polsatu, LPP i CCC. Stosunkowo mało angażował się w energetykę. Blue chipy uzupełniały akcje kilku mniejszych firm, takie jak Lug czy IMS. Jako że fundusz musi utrzymywać w polskich akcjach dwie trzecie portfela, w pierwszej połowie 2017 r. zarządzający skorzystał z opcji wyjścia za granicę. Istotny komponent portfela stanowiły akcje tureckie, sprzedane jednak przed końcem półrocza.

AKCJI POLSKICH MAŁYCH I ŚREDNICH SPÓŁEK

Sukces ma wielu ojców — tak można podsumować wynik najlepszego funduszu w kategorii małych i średnich spółek. Produkt Skarbca TFI wchodził w 2017 r. z portfelem zbudowanym przez Adama Łukojcia, który odszedł do TFI Allianz Polska w połowie października 2016 r. Przez kolejnych kilka miesięcy był zarządzany przez Karola Godynia, który porzucił Skarbiec na rzecz Rockbridge TFI. Do końca roku dociągnął go Michał Stalmach.

— Nie idziemy w kierunku szerokiej dywersyfikacji, lecz wyboru ograniczonej liczby spółek o najwyższym potencjale wzrostu. Za bardzo dobre wyniki funduszu odpowiada przede wszystkim nasze przekonanie do spółek wzrostowych, liderów w swoich sektorach, takich jak chociażby CD Projekt, Selvita czy Robyg. Portfel funduszu uzupełniany jest o akcje firm zagranicznych oferujących często wyższy potencjał wzrostu niż spółki polskie — ujawnia Michał Stalmach. Jego zdaniem, małe i średnie spółki będą kontynuować wzrost rozpoczęty w grudniu 2017 r., w efekcie w 2018 r. przyniosą większe zyski od dużych.

— Optymizmem napawa przyspieszający wzrost gospodarczy, a to właśnie mniejsze spółki są jego głównym beneficjentem. Według naszych prognoz ich akcje wyceniane są obecnie z kilkunastoprocentowym dyskontem wobec dużych spółek, oferując wyższe dynamiki wzrostu zysków. Najlepszym dowodem na to, że małe i średnie spółki są — mówiąc wprost — tanie, jest duża skala ogłaszanych ostatnio wezwań na 100 proc. akcji. Zakładamy, że powyższy trend utrzyma się w najbliższych kwartałach. Poza ponadprzeciętnymi stopami zwrotu z takich inwestycji na rynek wraca również gotówka, która poszukuje niedowartościowanych spółek i okazji do zarobku — uważa Michał Stalmach.

AKCJI ZAGRANICZNYCH

Kategoria funduszy akcji zagranicznych jest bardzo pojemna. Grupuje ponad 100 produktów, różniących się nawet sposobem inwestowania.

Najlepszym funduszem akcji zagranicznych okazał się Opera Universa.pl, zarządzany przez tego samego menedżera portfela co najlepszy fundusz uniwersalny polskich akcji. I paradoksalnie funduszem polskich akcji okazał się w 2017 r. zwycięzca kategorii funduszy zagranicznych. Zarządzający zdecydował bowiem o kopiowaniu strategii Novo Akcji w Opera Universa.pl. Ten ostatni może co prawda lokować 100 proc. aktywów za granicą, ale może nie znaczy, że musi.

W 2017 r. Piotr Święcik tego unikał, co okazało się dobrą strategią. Sama kategoria funduszy akcji zagranicznych jest bardzo pojemna. Grupuje ponad 100 produktów, różniących się nawet sposobem inwestowania. Niektóre kupują akcje bezpośrednio, inne robią to przez ETF, a jeszcze inne — przelewają pieniądze klientów do konkretnego funduszu instytucji zagranicznej. Także ryzyko kursowe zabezpieczane bywa w całości, części lub w ogóle. Fundusze rynków zagranicznych różni wreszcie ekspozycja geograficzna. Są wśród nich fundusze spozycjonowane wyłącznie na Japonię, Indie, jak i całą Azję i Pacyfik, Amerykę Łacińską, ale też Europę Zachodnią czy Stany Zjednoczone.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze dały to, czego chcieli klienci