W ostatnich tygodniach fundusze emerytalne zmniejszyły zaangażowanie w akcjonariacie dwunastu spółek z GPW. Wśród nich znalazły się Elektrobudowa, ZPC Otmuchów, ZPUE, TIM, Plaza Centers, AC i 11 bit Studios, notowana na NewConnect. Część analityków uważa, że to nie przez przypadek te akcje poszły do odstrzału.
Ich wspólnym mianownikiem jest ograniczona płynność, która niebawem może przysporzyć funduszom problemów. Przed reformą systemu emerytalnego OFE nie przykładały szczególnej wagi do płynności portfela, bo nie miały takiej potrzeby — nie borykały się z istotnym odpływem kapitału, a gdyby nawet, to poduszkę płynnościową zapewniały im łatwo zbywalne obligacje skarbowe. Dziś jednak ich portfele są średnio w 83 proc. wypełnione akcjami, a na horyzoncie majaczą transfery: pomiędzy funduszami oraz do ZUS w ramach tzw. suwaka bezpieczeństwa.
— OFE będą ograniczać zaangażowanie w niepłynnych spółkach, a zwłaszcza takich, w których mają spory, często większościowy udział. Nie ma jednak możliwości sprzedaży tak dużych pakietów na rynku, bo nikt tego nie odkupi. Stopniowe wychodzenie dołuje kursy. Dlatego, o ile kiedyś fundusze nie były chętne odpowiadać na wezwania, np. NWR na Bogdankę, tak dziś zaczną obniżać swoje oczekiwania cenowe i gdy tylko pojawi się inwestor strategiczny lub skupy akcji własnych, OFE będą oddawać walory — uważa Michał Marczak, dyrektor departamentu analiz DI mBanku.
Fundusze emerytalne posiadają pakiety kontrolne w wielu spółkach — np. w Elektrobudowie w rękach przyszłych emerytów jest ponad 80 proc. akcji, a w Kętach około 75 proc. W Kruku, Compie, AmRest i ACE jest to ponad 50 proc., a w Netii i Mercorze ponad 40 proc.
Substytut bezpieczeństwa
Zdaniem analityków, proces przebudowy portfeli OFE będzie długotrwały. Motywem przewodnim ma być poszukiwanie bezpieczeństwa, które wcześniej zapewniały im obligacje skarbowe. Substytutem, zdaniem przedstawicieli biur maklerskich, mogą być spółki dywidendowe i inwestycje zagraniczne. Na razie udział zagranicznych aktywów w portfelach OFE jest niewielki — wynosi średnio 3,8 proc. Najwięcej tego rodzaju walorów ma ING OFE, który zainwestował za granicą 6 proc. pieniędzy przyszłych emerytów.
— OFE będą starały się skonstruować bardziej bezpieczne portfele. Dlatego skierują się w stronę firm, które regularnie dzielą się zyskiem z akcjonariuszami. Kursy akcji takich spółek zachowują się stabilniej, a gotówka z dywidend może posłużyć jako poduszka płynnościowa. Zarządzający szerzej wyjdą też za granicę, gdzie płynność jest dużo większa niż w Polsce, a wyceny atrakcyjniejsze — uważa Marcin Materna, dyrektor działu analiz Millennium DM.
Ostatnie transakcje funduszy mogą być zwiastunem początku tego trendu. Pod koniec grudnia OFE PZU „Złota Jesień” zwiększył zaangażowanie do prawie 20 proc. na WZA Ergis-Eurofilms. Spółka, specjalizującasię w przetwórstwie tworzyw sztucznych do tej pory nie dzieliła się zyskiem z inwestorami, ale w tym roku chce to zmienić i kontynuować w kolejnych latach.
W styczniu Aviva OFE ujawnił się z ponad 5-procentowym pakietem akcji Forte, a ING OFE dwukrotnie zwiększył zaangażowanie na walnym Enei. Obie firmy wchodzą w skład indeksu WIGdiv, który skupia spółki regularnie dzielące się zyskiem z akcjonariuszami i charakteryzujące się najwyższą stopą dywidendy na koniec sierpnia każdego roku.
Władza w innych rękach
Przyszły emeryt, deklarując chęć dalszego inwestowania w OFE, może w tym samym czasie zdecydować również o zmianie funduszu. I choć takie ruchy migracyjne raczej nie będą duże, to jednak z ich ryzykiem zarządzający muszą się liczyć. Dlatego właśnie, zdaniem Adama Łukojcia ze Skarbca TFI, OFE będą wymieniać akcje małych i niepłynnych spółek na walory dużych podmiotów. Łukasz Bugaj, analityk DM BOŚ, uspokaja jednak, że ewentualny proces sprzedaży akcji nie zagraża koniunkturze.
— Warto pamiętać, że to nie OFE, lecz inwestorzy zagraniczni mają największy udział w obrotach na GPW i to oni dyktują trendy na warszawskiej giełdzie. Fundusze emerytalne mogą jedynie te trendy umacniać — przypomina Łukasz Bugaj.