HSBC, JP Morgan, Credit Suisse i inni giganci chcą wydać setki milionów euro nad Wisłą
Po polskich akcjach, zagraniczne instytucje wzięły na celownik nieruchomości. Rynek odbije od dna.
Od kilku tygodni z różnych stron świata do Polski zjeżdżają zarządzający funduszami nieruchomości. Nie po to, by kupić tańsze prezenty czy poszusować po stokach Kasprowego.
— W ostatnim czasie zdecydowanie wzrosło z zainteresowanie polskim rynkiem nieruchomości. Oprócz funduszy, które już w przeszłości dokonywały istotnych inwestycji w Polsce zaczęli się pojawiać nowi inwestorzy, do tej pory nie zainteresowani inwestowaniem w tej części Europy. Dotyczy to zarówno najbardziej aktywnych na naszym rynku funduszy niemieckich, jak i inwestorów z Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych — mówi Wojciech Pisz, analityk z grupy rynków kapitałowych Cushman Wakefield.
Będzie ciasno
Według naszych ustaleń aktywni są starzy znajomi: GLL Real Estate Partners (właściciel Liberty Corner w Warszawie) czy Skandinaviska Enskilda Banken. Obok nich niemiecki gigant wśród funduszy KanAm, JP Morgan, Credit Suisse czy HSBC.
— Szukamy możliwości inwestowania w sektorze nieruchomości komercyjnych w Europie. Polska jest jedną z najsilniejszych gospodarek i naturalne jest, że badamy rynek i szukamy tu okazji — potwierdza londyńskie biuro prasowe HSBC.
Pojawienie się światowych gigantów nie ucieszy polskich TFI, które zaplanowały na 2010 r. utworzenie fundusze nieruchomości. W trakcie subskrypcji jest Satus, a Arka liczy na pozyskanie 400 mln zł w pierwszym półroczy.
— To nie jest dla nas dobra wiadomość. Będzie większa konkurencja, choć tak silnej jak w 2007 r. się nie spodziewam — mówi Agnieszka Jachowicz, zarządzająca funduszami nieruchomości BZ WBK AIB TFI.
Ruch potrzebny
Najazd kupujących może rozruszać rynek, który praktycznie zamarł.
— Obecny rok będzie zdecydowanie słabszy od poprzednich.Doszło do zaledwie kilku i nawet jeśli uda się zamknąć w grudniu kolejne, które są w tej chwili negocjowane, to i tak łączna wartość wyniesie ok. 0,5 mld EUR — szacuje Wojciech Pisz.
W 2008 r. transakcje osiągnęły 1,8 mld, a w 2007 r. 3 mld EUR.
— Mamy nadzieję, że w przyszłym roku wrócimy przynajmniej do poziomu z 2008 r. —dodaje Wojciech Pisz.
Kupujący doszli do siebie po kryzysie.
— To dobry moment do inwestowania w nieruchomości — ceny, które są nam oferowane są atrakcyjne. W kolejnych latach będą rosły. Powoli wzrasta aktywność na rynku, spodziewam się wzrostu liczby transakcji w przyszłym roku — mówi Agnieszka Jachowicz.
Ale czy znajdą się chętnie do sprzedaży po spadku wycen?
— Zwiększenie popytu sprawiło, że potencjalni kupujący łagodzą oczekiwania odnośnie cen. Przy obecnie oferowanych coraz więcej właścicieli nieruchomości będzie skłonna sprzedawać. Są to zarówno deweloperzy, którzy w ostatnich latach dokończyli projekty, ale ze względu na dekoniunkturę nie opłacało się im sprzedawać, jak również fundusze, które ze względu na konieczność pokrywania strat generowanych na innych rynkach poszukują możliwości wyjścia z inwestycji — mówi Wojciech Pisz.
W branży mówi się, że kupców szuka m.in. Ghelamco i ING. Cały portfel na sprzedaż wystawił irlandzki funduszu AIB, właściciela BZ WBK.
— Sprzedający mają różne motywy — jedni realizują zysk z inwestycji, inni sprzedają bo chcą poprawić płynność. Deweloperom potrzebna jest gotówka na nowe projekty, bo mają trudności z uzyskaniem kredytów — mówi Agnieszka Jachowicz.
Czego szukają fundusze?
— Największe zainteresowanie obserwujemy w sektorze biurowym. Większość poszukuje nieruchomości klasy premium. Popyt na nieruchomości niższej klasy jest bardzo ograniczony. Potencjalny wolumen transakcji waha się od 20 mln do 80 mln EUR, ale obserwujemy również coraz więcej inwestorów gotowych na transakcje o wartości znacznie przekraczających 100 mln EUR — mówi Wojciech Pisz.
Michał Sztabler, analityk DM PKO BP
Szansa dla giełdowych deweloperów
Zainteresowanie zagranicznych funduszy polskim rynkiem to dobra wiadomość dla deweloperów. Wzrośnie płynność, spadną stopy kapitalizacji. W sposób naturalny na popycie na nieruchomości biurowe i handlowe mogą skorzystać GTC i Echo, które mają obiekty do sprzedaży. Jednak władze GTC deklarują, że to nie jest dobry moment na sprzedawanie: czynsze są niskie, a stopy kapitalizacji wysokie. Bardziej zainteresowani sprzedażą mogą być deweloperzy mieszkaniowi, którzy okazjonalnie kupili projekty komercyjne. Gant ma centrum handlowe i pewnie chętnie by skorzystał z możliwości sprzedaży. Polnord ma dwa ciekawe projekty biurowe, które są praktycznie gotowe do sprzedaży. Ma też projekt centrum handlowego, do którego szuka partnera. Sprzedaż projektów komercyjnych pozwoliłaby deweloperom mieszkaniowym skoncentrować się na podstawowym biznesie i uzyskać pieniądze na realizację nowych projektów.
Grzegorz Nawacki