Fundusze: nowicjusze cenią się za wysoko

Anna Borys
opublikowano: 13-11-2007, 00:00

Spółki się skarżą, że TFI nie chcą kupować akcji w ofertach pierwotnych. Fundusze odpowiadają: kupimy akcje, ale po niższej cenie.

Spółki się skarżą, że TFI nie chcą kupować akcji w ofertach pierwotnych. Fundusze odpowiadają: kupimy akcje, ale po niższej cenie.

Jeszcze wiosną inwestorzy wręcz wyrywali sobie akcje na rynku pierwotnym. Sprzedać można było wszystko i to po prawie każdej cenie. Eldorado na rynku pierwotnym to już przeszłość. Spółki tłumaczą się z porażki, że rozdają karty na rynku pierwotnym TFI, nie mają pieniędzy, by uczestniczyć w tzw. IPO.

— Pogorszyły się nastroje wśród klientów. Wielu z nich ponoć umarza jednostki — mówią coraz częściej szefowie firm wybierających się na warszawski parkiet.

Pieniądze na razie są

Fundusze ripostują. Przyznają, że problem jest, ale nie z brakiem pieniędzy, lecz z akcjami. Te są bowiem zbyt drogie.

— To śmieszne tłumaczenie. Akcje to aktywa płynne. Zawsze można coś sprzedać, by kupić coś bardziej atrakcyjnego — wyjaśnia Błażej Bogdziewicz, zarządzający BZ WBK AIB TFI.

— Gdyby spółki poszły po rozum do głowy i obniżyły ceny, to sytuacja byłaby inna — dodaje Zbigniew Jakubowski, wiceprezes zarządu Union Investment.

Teza, że towarzystwa inwestycyjne nie dysponują gotówką, także jest wątpliwa. W październiku napłynęło do nich 1,8 mld zł świeżego kapitału, z tego 280 mln zł trafiło do funduszy akcyjnych.

— Fundusze wstrzymują się z zakupami od jakiegoś czasu. Mają prawdopodobnie gotówkę. Pytanie, kiedy ją uruchomią — dodaje Piotr Szulec, dyrektor inwestycyjny w spółce doradczej Partnerzy Inwestycyjni. Może być jednak tak, że fundusze zbierają pieniądze na czarną godzinę.

Wycena to podstawa

Przyszłym debiutantom nie sprzyjają gwałtowne spadki na warszawskiej giełdzie, zwłaszcza kursów małych i średnich spółek. Większość z nich należy właśnie do tego sektora.

— Kursy mniejszych firm spadły w ostatnim czasie nawet o 20 proc. — zauważa Paweł Homiński, zarządzający w Noble Fund TFI.

Teoretycznie wyceny IPO powinny więc spaść proporcjonalnie do indeksów.

— Na rynku pierwotnym ceny nie dostosowały się do obecnej sytuacji na parkiecie — podkreśla Paweł Homiński.

Korekta sprawiła, że w oczach zarządzających akcje debiutantów dodatkowo tracą na atrakcyjności.

— Na parkiecie jest wiele spółek mocno przecenionych. Dla TFI mogą być one bardziej atrakcyjne niż te z rynku pierwotnego, z którymi zawsze wiąże się wyższe ryzy- ko — mówi Zbigniew Jakubowski.

Eldorado nie wróci

Rynek stawia przyszłych debiutantów pod ścianą. Ci, którzy chcą wejść na par- kiet, muszą znacznie zmniejszyć apetyt na pieniądze. Ponagla ich pogarszająca się koniunktura na giełdzie. Mimo wszystko towarzystwa inwestycyjne obiecują, że nie zapomną o rynku pierwotnym. Zapowiadają jednak, że na ich pieniądze mogą liczyć tylko najciekawsze spółki.

— Kupujemy selektywnie. Wybieramy konkretne oferty — twierdzi Zbigniew Jakubowski.

— W atrakcyjnych ofertach publicznych nowych spółek weźmiemy udział — wtóruje Błażej Bogdziewicz.

Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że ofiar zapaści na rynku pierwotnym będzie więcej.

— Kilka debiutów nie dojdzie do skutku. Teraz czeka nas oczyszczenie rynku pierwotnego — przewiduje Zbigniew Jakubowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Borys

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu