Fundusze short także dla Kowalskiego

  • Jagoda Fryc
19-11-2012, 00:00

W Altus TFI zarabiać można na krótko inwestując ledwie 1 tys. zł. Konkurencja się dziwi, a KNF wyjaśnia

Bessa z sierpnia ubiegłego roku pozwoliła wyjść z cienia funduszom typu short, czyli takim, które powinny zarabiać na spadkach. Gdy na giełdzie lała się krew, a WIG w ciągu zaledwie dziesięciu sesji zanurkował o jedną piątą, to „szorty” zyskały po 20 proc. Na polskim rynku dostępne są na razie tylko trzy takie produkty — w ofercie mają je Quercus, Ipopema i Altus TFI. Fundusze te grają na spadki, wykorzystując do tego kontrakty terminowe na WIG20. Zasada jest prosta: gdy indeks spada — fundusz zarabia, gdy rośnie — fundusz traci. Benchmarkiem jest WIG20short.

Ustawa sobie, życie sobie

Do niedawna klientami funduszu short mogli zostać wyłącznie zamożni inwestorzy, dysponujący na starcie kwotą co najmniej 200 tys. zł. Taki próg wejścia mają Quercus Short i Alior Short Equity, które działają w formule specjalistycznych funduszy inwestycyjnych otwartych (SFIO). We wrześniu na rynku pojawił się nowy fundusz — Altus Short FIO, do którego pierwsza wpłata wynosi tylko 1 tys. zł. Pojawienie się konkurenta z tak niskim progiem wejścia zdziwiło przedstawicieli Quercusa i Ipopemy.

Dotychczasowe stanowiskoregulatora rynku, wynikające wprost z ustawy o funduszach było takie, że aby fundusz mógł na większą skalę wykorzystywać instrumenty pochodne, musi mieć formułę funduszu zamkniętego (FIZ) lub specjalistycznego funduszu inwestycyjnego otwartego (SFIO), stosującego możliwości inwestycyjne FIZ.

Taka formuła wymusza minimalny limit wpłaty dla klienta na poziomie 40 tys. EUR. Klasyczne fundusze otwarte (FIO) mogą wykorzystywać instrumenty pochodne w ograniczonym zakresie, na przykład w celu zabezpieczenia przed ryzykiem kursowym. W portfelu Altus Short — zgodnie z prospektem informacyjnym — instrumenty pochodne, w szczególności kontrakty terminowe na indeks WIG20 (pozycje krótkie) mogą stanowić od 50 do 125 proc. aktywów, akcje do 20 proc., instrumenty dłużne maksymalnie 90 proc., a depozyty bankowe do 25 proc.

— Ponieważ kontrakty są instrumentem z wbudowaną dźwignią finansową, to można szacować, że przy powyższej ekspozycji na kontrakty terminowe poziom zaangażowania aktywów funduszu wynosiłby około 10 proc. — tłumaczy Grzegorz Cichecki z Altus TFI.

Problem w tym, że taką samą ekspozycję na instrumenty pochodne mają fundusze Quercusa i Ipopemy. Dlaczego więc muszą one działać w formie SFIO z wyższym limitem? Łukasz Dajnowicz z KNF tłumaczy, że każdy wniosek o zezwolenie na utworzenie funduszu oceniany jest pod kątem zgodności z prawem, a w sprawie użycia formuły SFIO przez Quercus Short i Alior Short Equity nadzór nie wydawał żadnych postanowień.

— O formie funduszu decyduje wnioskodawca. Nie ma też żadnej nowej, odmiennej interpretacji przepisów przez KNF czy nierównego traktowania. Jeśli Quercus i Ipopema zdecydowałyby się na zmianę dotychczasowej formy działania, to ich wnioski będą rozpatrzone przez KNF pod kątem zgodności z przepisami prawa — podkreśla Łukasz Dajnowicz.

Niższe progi

Wnioski do KNF mogą wpłynąć już wkrótce. Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI, deklaruje, że z chęcią obniżyłby limit wpłat do 20 tys. zł, a Beata Tylman z Ipopema TFI uważa, że dobrym progiem wejścia w Alior Short Equity byłaby kwota 50 tys. zł. Jest o co walczyć, bo niższe limity zwiększają przecież grono potencjalnych klientów. Do tej pory fundusze short sprzedawane były głównie w sieciach bankowości prywatnej i stanowią margines rynku funduszy. Alior Short Equity na koniec października zarządzał aktywami wielkości nieco ponad 8 mln zł, a Quercus short posiada w portfelu 38 mln zł.

— Fundusze short przeznaczone są dla inwestorów, którzy planują inwestowanie długoterminowe, czyli co najmniej 5 lat, zakładają trend spadkowy na rynku akcji, a przy tym akceptują bardzo wysokie ryzyko związane z inwestycjami w instrumenty pochodne, możliwość silnych wahań wartościinwestycji oraz utratę znacznej części zainwestowanych pieniędzy. W okresie wzrostu indeksu WIG20 inwestycja wiąże się z ryzykiem poniesienia strat — tłumaczy Grzegorz Cichecki z Altus TFI.

Na rynku panuje opinia, że zamożniejszy klient to wyedukowany klient. Jednak zdaniem Tomasza Publicewicza, prezesa firmy Analizy Online, monitorującej rynek funduszy, to mit.

— Nie da się uchronić klientów przed stratami poprzez wysokie limity. Jest to moim zdaniem sztuczne tworzenie barier. Zamożny klient wcale nie jest bardziej doświadczony — on po prostu jest pod lepszą opieką doradcy inwestycyjnego. Budowanie świadomości inwestycyjnej klienta to zadanie TFI, które powinny oferować transparentne produkty: jasno i wyraźnie określać, w co fundusz inwestuje, jakie się z tym wiąże ryzyko, kiedy można zyskać, a kiedy stracić — tłumaczy Tomasz Publicewicz.

1 tys. zł Taki jest próg wejścia do funduszu Altus short...

200 tys. zł ...a taki do konkurencyjnych produktów Ipopemy i Quercusa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Fundusze short także dla Kowalskiego