Na placu boju zostali tylko najbardziej zdeterminowani — to krajobraz na rynku private equity. 2009 r. miał należeć do nich. Banki zakręciły kurek z kredytami, bessa zatrzasnęła wrota giełdy. Fundusze miały być jedynym źródłem kapitału dla firm. Nic z tego — Polska uchroniła się przed recesją i wiele firm poradziło sobie bez wsparcia. A właściciele widząc niskie wyceny nie myśleli o sprzedaży. W efekcie fundusze mają mnóstwo pieniędzy i przeanalizowanych projektów. I ruszają na zakupy.
— Aktywnie szukamy firm do przejęcia. Chcielibyśmy zrealizować 3-4 transakcje. Bardzo nas interesuje konsolidowanie rynku w branżach, w których mamy już spółki — mówi Jacek Korpała, partner Arx Equity Partners.
Pod presją są warszawskie biura dużych globalnych funduszy, m.in. Advent, Bridgepoint, Riverside, którym od kilku lat w Polsce nic nie udało się kupić.
— Fundusz nie może nie robić transakcji przez dwa lata. To nie ten biznes. Kryzys zweryfikował jakość transakcji i zespołów zarządzających. Mam nadzieję, że w 2010 r. będzie ich więcej niż w 2009 r. Tym bardziej że teraz jest dobry moment na inwestycje i rozwój firm — mówi Rafał Bator, partner zarządzający Enterprise Venture Fund z grupy Enterprise Investors.
Więcej we wtorkowym Pulsie Biznesu.