W tym roku wiosna nadeszła dużo szybciej niż zwykle. Przynajmniej na rynku kapitałowym w Polsce, bo to właśnie akcje notowane na warszawskiej giełdzie brylowały w portfelach funduszy inwestycyjnych. Prawdziwym hitem okazało się jednak złoto, a powodów do zadowolenianie mieli tym razem inwestujący w Japonii, gdzie rynek przestał już tak ochoczo reagować na stymulację banku centralnego.
Jak feniks
Wielu inwestorów już dawno przekreśliło polskie akcje, uznając, że dopóki nad krajowym rynkiem wisi ryzyko regulacyjne i polityczne, dopóty marazm na GPW będzie trwał. Tymczasem okazało się, że to właśnie warszawska giełda zaoferowała w lutym najwięcej okazji do zarobku, a przekreślone banki i spółki energetyczne
wręcz brylowały na parkiecie. Najwięcej dla klientów zarobił Bartosz Arenin, kierujący portfelem Agio Agresywny — 6,2 proc. To o 4 pkt. proc. więcej niż średni wynik rywali, dlatego właśnie do niego trafia tytuł bohatera miesiąca (czytaj poniżej). Na wyróżnienie zasługują również Copernicus Spółek Wzrostowych oraz UniKorona Akcje, których zyski sięgnęły — odpowiednio — 5,5 oraz 4,3 proc. W segmencie funduszowych „misiów” najlepiej wypadł PZU Akcji MiŚ, który powiększył portfele o 4,4 proc. Na drugim biegunie znalazł się natomiast Piotr Lubczyński, zarządzający KBC Beta Dywidendowy. Stracił w lutym 1,4 proc., bo jedną trzecią portfela ulokował na giełdach europejskich, które zachowywały się relatywnie gorzej niż GPW. Czy funduszom polskich akcji sprzyjać będzie koniunktura również w marcu? Bartosz Arenin podpiera się analizą techniczną, która podpowiada mu, że dopiero
przekroczenie bariery 1900 pkt. na indeksie WIG20 mogłoby oznaczać, że negatywne tendencje z ubiegłego roku zostały na dobre przełamane. Ważne są też fundamenty, a otoczenie geopolityczne i sygnały ze światowych gospodarek nie pozwalają na zbytni optymizm. Solidny rajd zaliczyły też fundusze papierów dłużnych, bo zarobiły średnio 0,4 proc., ale najlepsze — KBC Delta, Ipopema Dłużny i BPH Superior zyskały w tym czasie ponad 1 proc. — Polskie obligacje 10-letnie oferują rentowność na poziomie 2,9 proc. Część rynku obstawia, że w lipcu, po zmianie na stanowisku prezesa NBP, Rada Polityki Pieniężnej dokona jednej lub dwóch obniżek stóp procentowych. Te oczekiwania znalazły już odzwierciedlenie w cenach obligacji, natomiast byłbym ostrożny w prognozowaniu takich ruchów ze strony RPP. Wzrost gospodarczy w Polsce na poziomie powyżej 3 proc. nie stwarza konieczności, by wspierać koniunkturę polityką monetarną — twierdzi Krzysztof Izdebski z Union Investment TFI.
Dwa bieguny
Najbardziej w lutym elektryzowały fundusze złota. Nie ma się jednak co dziwić, bo lider — PKO Akcji Rynku Złota — zarobił aż 30,1 proc., a „maruder”, czyli Investor Gold Otwarty, zyskał ponad 10 proc. Maciej Kołodziejczyk z Investors TFI tłumaczy, że wsparciem dla cen złota był najsilniejszy od ponad trzech lat napływ kapitału do funduszy typu ETF. Dość powiedzieć, że od szóstego stycznia każdego dnia notowano wzrost zasobów, a w ciągu siedmiu tygodni odkupiono ponad 80 proc. zasobów sprzedanych w poprzednich dwóch latach.
— Nie można wykluczyć jeszcze jednej fali wzrostowej, która wyniosłaby złoto do około 1260-1280 USD/uncję. Siłą napędową tego ruchu mogłoby być odkupienie ostatnich pozycji krótkich na rynku kontraktów terminowych oraz kontynuacja napływów do ETF. Nawet jeśli obecny ruch jest rozpoczęciem rynku byka, trudno sobie wyobrazić kontynuację zwyżek powyżej 1300 USD/uncję bez co najmniej kilkutygodniowego odpoczynku lub korekty cen — ostrzega Maciej Kołodziejczyk. Na przeciwległym biegunie znalazły się natomiast NN Japonia i PKO Akcji Rynku Japońskiego, które ze stratami — odpowiednio — 12,4 oraz 9,9 proc. zostały najgorszymi funduszami na rynku. Marek Buczak z Quercus TFI wyjaśnia, że szokiem dla inwestorów było wprowadzenie ujemnych stóp procentowych pod koniec stycznia, które wywołało panikę na giełdzie w Tokio. Głównym ryzykiem dla notowań japońskich akcji wciąż pozostają również Chiny oraz negatywne następstwa szerokiego programu luzowania ilościowego.
CO DALEJ?
Polskie obligacje wciąż są w cenie
BOGDAN JACASZEK, zarządzajacy funduszami KBC TFI
Lepsze dane płynące z gospodarki amerykańskiej oraz poprawa na rynkach akcji może spowodować przepływ pieniędzy z rynków papierów dłużnych na bardziej ryzykowne aktywa. Ponadto mogą powrócić oczekiwania rynkowe na podwyżki stóp procentowych przez Fed.
Z drugiej strony, poprawa sytuacji na rynkach akcji oraz surowców może wbrew pozorom sprzyjać polskim obligacjom, gdyż przy spadającej awersji do ryzyka inwestorzy zagraniczni mogą przychylniejszym okiem spojrzeć na polskie papiery skarbowe, które zapewniają bardzo atrakcyjną realną stopę zwrotu. W ostatnim okresie głównym rozgrywającym na polskich obligacjach były banki, które w związku z wprowadzeniem podatku od aktywów z wyłączeniem papierów skarbowych istotnie zwiększyły zaangażowanie w obligacje o krótkim terminie wykupu oraz o zmiennym oprocentowaniu. Prawdopodobnie proces zwiększania udziału w bilansach banków papierów skarbowych będzie kontynuowany również w marcu, jednak nie należy oczekiwać wyraźnych zwyżek cen, bo obligacje będące w kręgu zainteresowania banków już zostały wycenione z premią względem pozostałych segmentów rynku. Impulsu do zmian na rynku nie powinna też dostarczać Rada Polityki Pieniężnej, której nowi członkowie podkreślają, że obecna sytuacja makroekonomiczna uzasadnia pozostawienie stóp procentowych bez zmian.
CO DALEJ?
Polskie obligacje wciąż są w cenie
BOGDAN JACASZEK, zarządzajacy funduszami KBC TFI
Lepsze dane płynące z gospodarki amerykańskiej oraz poprawa na rynkach akcji może spowodować przepływ pieniędzy z rynków papierów dłużnych na bardziej ryzykowne aktywa. Ponadto mogą powrócić oczekiwania rynkowe na podwyżki stóp procentowych przez Fed.
Z drugiej strony, poprawa sytuacji na rynkach akcji oraz surowców może wbrew pozorom sprzyjać polskim obligacjom, gdyż przy spadającej awersji do ryzyka inwestorzy zagraniczni mogą przychylniejszym okiem spojrzeć na polskie papiery skarbowe, które zapewniają bardzo atrakcyjną realną stopę zwrotu. W ostatnim okresie głównym rozgrywającym na polskich obligacjach były banki, które w związku z wprowadzeniem podatku od aktywów z wyłączeniem papierów skarbowych istotnie zwiększyły zaangażowanie w obligacje o krótkim terminie wykupu oraz o zmiennym oprocentowaniu. Prawdopodobnie proces zwiększania udziału w bilansach banków papierów skarbowych będzie kontynuowany również w marcu, jednak nie należy oczekiwać wyraźnych zwyżek cen, bo obligacje będące w kręgu zainteresowania banków już zostały wycenione z premią względem pozostałych segmentów rynku. Impulsu do zmian na rynku nie powinna też dostarczać Rada Polityki Pieniężnej, której nowi członkowie podkreślają, że obecna sytuacja makroekonomiczna uzasadnia pozostawienie stóp procentowych bez zmian.



