Funduszowa ruletka

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 2013-10-17 00:00

Niskie oprocentowanie lokat motywuje klientów banków do inwestowania w fundusze inwestycyjne. Ich wybór zależy od ryzyka, jakie są gotowi ponieść.

Zakładane przed rokiem dwunastomiesięczne lokaty przyniosły średnio 2,94 proc. realnego zysku. To więcej niż dały zarobić fundusze dłużne oraz pieniężne i gotówkowe.

FOT. iStock
FOT. iStock
None
None

— Przeciętna realna dwunastomiesięczna stopa zwrotu z funduszy obligacji, zarówno uniwersalnych, jak i skarbowych, wyniosła 2,52 proc. Fundusze gotówkowe i pieniężne przyniosły natomiast średnio 2,44 proc. realnego zysku — podaje Anna Zalewska z Analiz Online. Za rok sytuacja może się odwrócić, gdyż rzeczywista rentowność kończących się bankowych depozytów może nie przekroczyć 0,8 proc.

Gotowość na ryzyko

Inwestowanie w fundusze zawsze się wiąże z pewnym ryzkiem. To od inwestora zależy, jaki poziom może zaakceptować, a tym samym jaki rodzaj funduszu wybierze.

— Jestem przekonany, że każdy po odpowiednim sprofilowaniu, czyli przeanalizowaniu funduszupod kątem ryzyka inwestycyjnego, wiedzy i czasu inwestycji, znajdzie rozwiązanie dla siebie. Okres niskich stóp procentowych wcale nie musi być czasem, w którym nadwyżki finansowe nie przynoszą dochodu — uważa Daniel Jurzyk z Legg Manson TFI.

Skala zaczyna się od funduszy gotówkowych i rynku pieniężnego, które charakteryzują się najmniejszym poziomem niepewności, ale także oferują najniższe zyski. Jeśli chcemy zarobić więcej i jesteśmy w stanie ponieść nieco większe ryzyko, mamy do dyspozycji fundusze dłużne, które inwestują w obligacje, zarówno skarbowe, jak i emitowane przez firmy.

— W obecnej sytuacji gospodarczej na funduszach pieniężnych można potencjalnie zyskać więcej niż na funduszach dłużnych inwestujących tylko w obligacje skarbowe. Lepszym rozwiązaniem są jednak fundusze obligacji korporacyjnych. To na nich można teraz zarabiać więcej niż na funduszach pieniężnych, obligacji skarbowych czy na depozytach — zaznacza Tomasz Gomółka, ekspert banku BGŻOptima.

Promocja korzystna dla banku. Z powodu niskich stóp, a częściowo także z powodów regulacyjnych, bankom w ostatnim czasie zależy na przyciągnięciu klientów, którzy założą depozyty długoterminowe (na rok lub dłużej) ze stałym oprocentowaniem. Dlatego od czasu do czasu na rynku da się zauważyć niewielkie podwyżki lub promocje na depozyty z relatywnie długimi terminami zapadalności. I tak na przykład średnie oprocentowanie lokat dwuletnich jest o ponad 0,2 pkt proc. wyższe od przeciętnej stawki na depozytach 3- i 6-miesięcznych — mówi Michał Sadrak, analityk Open Finance.

na rynku da się zauważyć niewielkie podwyżki lub promocje na depozyty ze względnie długimi terminami zapadalności. Wśród lokat na miesiąc lub dwa miesiące prym wiedzie Idea Bank z Lokatą na dobry początek. Jej oprocentowanie wynosi 5,1 proc., a do założenia wystarczy 1 tys. zł (maksymalna wysokość wpłaty to 10 tys. zł).

Niewiele mniej, bo 5 proc., oferuje Deutsche Bank PBC na lokacie db Lok@ta, jednak tak korzystne oprocentowanie dostępne jest jedynie przy jednoczesnym otwarciu konta dbNET. W przeciwnym razie oprocentowania spada do 2,5 proc. Kilka dostępnych lokat oprocentowanych jest maksymalnie do 3,5 proc., a przeważającą cześć ofert banków stanowią depozyty oprocentowane poniżej 3 proc. Nieco więcej w roku można zarobić na lokatach sześciomiesięcznych. Tu na prowadzenie wysunął się FM Bank z dwoma produktami: FM Lokata Proc (3,8 proc.) i FM Lokata spinająca (3,8 proc.).

Tuż za nim jest neoBank, który przy takim samym wkładzie (1 tys. zł) pozwala zarobić tylko pół procenta mniej niż FM Bank. Tuż za podium najlepszych lokat na pół roku znajduje się Alior z Lokatą standardową oprocentowaną na 3,6 proc. Ranking na lokaty 9-12 miesięczne zdominowały dwie instytucje. Tu także prowadzi FM Bank z 4 produktami (dwoma na rok, dwoma na 9 miesięcy) oprocentowanymi na 3,7 i 3,6 proc. Minimalny wkład to 1 tys. zł.

Na drugim miejscu znalazł się SKOK Wspólnota, który umożliwia założenie lokaty oprocentowanej na 3,4 proc. już od 1 zł. Trzeba to jednak zrobić przez internet. Jego drugi produkt, który znalazł się w rankingu, to roczna lokata terminowa Superlokata (3,4 proc.) wymagająca minimum 500 zł wkładu.

W innym wydaniu

Wszystkie wymienione lokaty gwarantują stałe oprocentowanie, co z jednej strony daje bezpieczeństwo, ale z drugiej blokuje możliwości większego zysku. Warto się zastanowić, czy nie lepiej założyć lokatę, której oprocentowanie jest oparte na stopach WIBOR. W przypadku wzrostu stóp procentowych (lub przynajmniej oczekiwanego wzrostu, bo WIBOR wyprzedza decyzje RPP) stawka na takim depozycie także będzie rosnąć.

— Decydując się na lokatę ze zmiennym oprocentowaniem, ustalanym w oparciu o rynkowe stopy procentowe, klienci mogą zarobić od 0,8 do 1,2 pkt proc. powyżej stawki WIBOR w zależności od banku i okresu lokaty — mówi Michał Sadrak.

Niestety tego rodzaju lokaty wciąż są mało popularne na polskim rynku — oferują je zaledwie 4 banki: FM Bank, Meritum Bank, Invest-Bank i Getin Online. FM Bank PBP na rocznym depozycie płaci 0,8 pkt proc. ponad WIBOR 6M, a zmiana wysokości odsetek następuje co kwartał kalendarzowy. Za lokaty dwu— i trzyletnie bank płaci odpowiednio o 0,1 i 0,2 pkt proc. więcej.

Lokata Prezesa zakładana w Getin Online (internetowym oddziale Getin Banku) daje zarobić 1 pkt proc. powyżej jednomiesięcznej stopy WIBOR. Z kolei oprocentowanie dwuletniej Lokaty WIBORowej w Meritum Banku jest o 1,1 pkt proc. wyższe od stawki, po jakiej banki pożyczają sobie pieniądze na sześć miesięcy. Na lokacie trzyletniej bank podwyższa marżę dodatkowo o 0,1 pkt proc.

Poza tym fundusze handlują obligacjami, które są notowane na giełdach, więc mogą wypracowywać dzięki temu dodatkowe zyski. — Jeśli jednak zależy nam na naprawdę przyzwoitej stopie zwrotu, nie możemy zapomnieć o giełdzie. Im więcej akcji fundusz ma w portfelu, tym większe jest ryzyko poniesienia straty, ale również rośnie szansa na ponadprzeciętny zysk. Niektóre fundusze za część pieniędzy kupują akcje notowane na warszawskim parkiecie, a niektóre wypuszczają się nawet na rynki zagraniczne. Wybór funduszy zależy oczywiście od naszej strategii inwestycyjnej i tolerancji na ryzyko.

Do dyspozycji mamy na przykład fundusze stabilnego wzrostu, które najczęściej na giełdzie lokują około jednej trzeciej pieniędzy, a za resztę kupują bezpieczne instrumenty finansowe. Rozwiązaniem dla łakomych na ponadprzeciętne zyski, ale jednocześnie chcących się cieszyć większym poczuciem bezpieczeństwa, są produkty łączące fundusze z lokatą: część pieniędzy jest inwestowana w jednostki uczestnictwa, a część można zdeponować na bardzo atrakcyjnej lokacie. Przykładowo w BGŻ Optima taka 3-miesięczna lokata daje aż 7 proc. w roku — radzi Tomasz Gomółka.

Nic za darmo

O ile za założenie lokaty zwykle się nie płaci, o tyle fundusze pobierają przeważnie trzy rodzaje opłat. Ich wysokość zależy od ryzyka uwzględnianego przez fundusz — im większe ryzyko, tym wyższe opłaty.

Należą do nich: opłata za zarządzanie pobierana od całości środków, które mamy w funduszu (w przypadku funduszy akcji może wynosić do 4 proc., a przy funduszu pieniężnym około 1,5 proc. lub mniej), opłata dystrybucyjna (fundusze pieniężne mogą jej nie pobierać, ale fundusze akcji zgarniają już 4-5 proc.) oraz opłata za umorzenie jednostek, czyli zakończenie inwestycji (3-4 proc.). Zdarza się jednak, że TFI organizują promocje, w których rezygnują z opłat lub znacząco je obniżają. Są też takie fundusze, dla których brak opłat to standard.

— W Legg Mason Subfundusz Pieniężny można inwestować bez ponoszenia opłat manipulacyjnych. Ponadto w każdej chwili za darmo można wycofać pieniądze, inkasując cały zysk wypracowany przez cały okres — deklaruje Daniel Jurzyk.

Przy wyborze funduszu należy przeanalizować także czas, na jaki chcemy zainwestować oszczędności.

— Fundusze inwestycyjne z założenia są inwestycją o dłuższym horyzoncie czasowym. O ile jeszcze w przypadku funduszy gotówkowych i pieniężnych można myśleć o lokowaniu kapitału na krócej niż rok, o tyle w przypadku funduszy obligacyjnych powinien to być dłuższy okres — podkreśla Marzena Górska z Investors TFI. Ponadto fundusze inwestycyjne otwarte, które dominują na rynku, w zdecydowanej większości pozwalają codziennie umarzać jednostki. Trzeba się jednak liczyć z tym, że od momentu złożenia dyspozycji do odzyskania pieniędzy upływa zwykle kilka dni.

— Umarzając jednostki, zachowujemy natomiast cały wypracowany zysk, bez względu na okres inwestycji — podkreśla Marzena Górska.

Poza tym fundusze handlują obligacjami, które są notowane na giełdach, więc mogą wypracowywać dzięki temu dodatkowe zyski. — Jeśli jednak zależy nam na naprawdę przyzwoitej stopie zwrotu, nie możemy zapomnieć o giełdzie. Im więcej akcji fundusz ma w portfelu, tym większe jest ryzyko poniesienia straty, ale również rośnie szansa na ponadprzeciętny zysk.

Niektóre fundusze za część pieniędzy kupują akcje notowane na warszawskim parkiecie, a niektóre wypuszczają się nawet na rynki zagraniczne. Wybór funduszy zależy oczywiście od naszej strategii inwestycyjnej i tolerancji na ryzyko. Do dyspozycji mamy na przykład fundusze stabilnego wzrostu, które najczęściej na giełdzie lokują około jednej trzeciej pieniędzy, a za resztę kupują bezpieczne instrumenty finansowe.

Rozwiązaniem dla łakomych na ponadprzeciętne zyski, ale jednocześnie chcących się cieszyć większym poczuciem bezpieczeństwa, są produkty łączące fundusze z lokatą: część pieniędzy jest inwestowana w jednostki uczestnictwa, a część można zdeponować na bardzo atrakcyjnej lokacie. Przykładowo w BGŻ Optima taka 3-miesięczna lokata daje aż 7 proc. w roku — radzi Tomasz Gomółka.

Nic za darmo

O ile za założenie lokaty zwykle się nie płaci, o tyle fundusze pobierają przeważnie trzy rodzaje opłat. Ich wysokość zależy od ryzyka uwzględnianego przez fundusz — im większe ryzyko, tym wyższe opłaty. Należą do nich: opłata za zarządzanie pobierana od całości środków, które mamy w funduszu (w przypadku funduszy akcji może wynosić do 4 proc., a przy funduszu pieniężnym około 1,5 proc. lub mniej), opłata dystrybucyjna (fundusze pieniężne mogą jej nie pobierać, ale fundusze akcji zgarniają już 4-5 proc.) oraz opłata za umorzenie jednostek, czyli zakończenie inwestycji (3-4 proc.). Zdarza się jednak, że TFI organizują promocje, w których rezygnują z opłat lub znacząco je obniżają. Są też takie fundusze, dla których brak opłat to standard.

— W Legg Mason Subfundusz Pieniężny można inwestować bez ponoszenia opłat manipulacyjnych. Ponadto w każdej chwili za darmo można wycofać pieniądze, inkasując cały zysk wypracowany przez cały okres — deklaruje Daniel Jurzyk. Przy wyborze funduszu należy przeanalizować także czas, na jaki chcemy zainwestować oszczędności.

— Fundusze inwestycyjne z założenia są inwestycją o dłuższym horyzoncie czasowym. O ile jeszcze w przypadku funduszy gotówkowych i pieniężnych można myśleć o lokowaniu kapitału na krócej niż rok, o tyle w przypadku funduszy obligacyjnych powinien to być dłuższy okres — podkreśla Marzena Górska z Investors TFI. Ponadto fundusze inwestycyjne otwarte, które dominują na rynku, w zdecydowanej większości pozwalają codziennie umarzać jednostki. Trzeba się jednak liczyć z tym, że od momentu złożenia dyspozycji do odzyskania pieniędzy upływa zwykle kilka dni.

— Umarzając jednostki, zachowujemy natomiast cały wypracowany zysk, bez względu na okres inwestycji — podkreśla Marzena Górska.