Funt nie nabierze dużej mocy

Brytyjska waluta siłą rozpędu może jeszcze podrożeć, ale impuls jest za słaby, by wyniósł kurs powyżej 5 zł.

4,85 zł wyniósł w piątek średni kurs funta ustalony przez Narodowy Bank Polski. Po fixingu złoty umocnił się jednak nieco do brytyjskiej waluty. Z perspektywy całego roku nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że jeszcze dzień wcześniej funt był o 20 groszy tańszy.

Pod koniec sierpnia nie kosztował zaś nawet 4,60 zł, podczas gdy rok 2017 rozpoczął na poziomie około 5,20 zł. Spadek wartości funta został jednak w ostatnich dniach przerwany. Czwartkowo-piątkowy ruch łatwo wytłumaczyć. Bank Anglii ostrzegł, że w nadchodzących miesiącach może podwyższyć stopy procentowe.

— Stopa bezrobocia w Wielkiej Brytanii jest najniższa od lat 70. XX wieku, a inflacja poniżej celu. Stąd też zmiana nastawienia Banku Anglii, który — trudno oprzeć się wrażeniu — manipuluje oczekiwaniami. Najpierw podnosić stopy chciał Andy Haldane, główny ekonomista, ale Mark Carney, prezes, się temu sprzeciwiał. Potem zamienili się rolami — mowi Bartosz Sawicki, analityk DM TMS Brokers.

— Taką retorykę przedstawiciele Banku Anglii stosowali już wcześniej. W wakacje nastroje trochę stonowano przez gorsze dane makro i sprawę brexitu — dodaje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.

Na związek z brexitem zwraca uwagę Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM Banku Ochrony Środowiska. Przypomina on, że na przełomie sierpnia i września pojawiły się spekulacje dotyczące rachunku, jaki Wielka Brytania miałaby zapłacić za opuszczenie Unii Europejskiej. Nie jest wykluczone, że premier Theresa May mogłaby złagodzić stanowisko negocjacyjne Zjednoczonego Królestwa.

— Na początku października odbędzie się konwencja Partii Konserwatywnej. Pojawiają się głosy, że jest coraz więcej przeciwników tego, że Theresa May stoi na czele partii. Rynek próbuje rozgrywać to, że ktoś inny byłby bardziej ugodowy w sprawie brexitu — zaznacza Marek Rogalski.

Niebagatelne znaczenie dla dalszego rozwoju sytuacji może mieć zaplanowane na piątek 22 września 2017 r. przemówienie brytyjskiej premier we Florencji. Kancelaria szefowej rządu potwierdziła, że będzie ono dotyczyło kwestii wyjścia z Unii Europejskiej.

— Gdyby potwierdziło się, że następuje zwrot w kierunku łagodniejszego brexitu, to podwyżka stóp procentowych przez Bank Anglii stałaby się bardziej realna — podkreśla Marek Rogalski. Jego zdaniem, jeżeli funt utrzymałby się w trendzie lekko wzrostowym, a złoty ustabilizował się względem amerykańskiego dolara, to są pewne szanse na to, że do końca roku funt podrożeje nawet do 5 zł. Przemysław Kwiecień uważa jednak, że bardziej realne jest utrzymanie status quo, a nawet lekka przecena funta względem złotego. — Złoty miał ostatnio trochę słabszy okres, ale końcówka roku jest zwykle korzystna dla naszej waluty — zaznacza Przemysław Kwiecień.

— Obecnie funt jest rozpędzony i zapewne szybko się nie zatrzyma. W najbliższych kilkunastu dniach będzie kontynuował tendencję wzrostową. Na koniec roku zobaczymy go jednak na niższych poziomach. Zakładając, że euro będzie kosztowało 4,28 zł, funta widziałbym po 4,70 zł — dodaje Bartosz Sawicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Funt nie nabierze dużej mocy