Funt płaci za obniżki podatków

opublikowano: 26-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Nieoczekiwana obniżka podatków ogłoszona przez rząd Liz Truss spowodowała wyprzedaż na funcie w ostatnich dniach. W poniedziałek kosztował nawet poniżej 5,20 zł.

Funt traci od dłuższego czasu, co jest najbardziej widoczne względem dolara – szczyt kursu miał miejsce w połowie 2021 r., gdy wynosił on 1,4, aby w poniedziałek zejść w okolice 1,05.

– Jeden aspekt to umocnienie dolara na globalnych rynkach związane zarówno ze wzrostem ryzyka geopolitycznego, jak i agresywną polityką Fedu. Waluty, niezaliczane do tzw. bezpiecznych przystani - jak złoty czy funt - osłabiają się z tego powodu już od pewnego czasu – mówi Jarosław Kosaty, analityk Santander Banku.

Jednak bezpośrednią przyczyną gwałtownego osłabienia były plany podatkowego nowego rządu Wielkiej Brytanii, który zamierza obniżyć podatki dla zamożniejszych bez szukania oszczędności budżetowych, co oznacza większe potrzeby pożyczkowe.

– Drugi aspekt to informacja o silnym poluzowaniu polityki fiskalnej w Wielkiej Brytanii poprzez cięcia podatków, które mają ożywić gospodarkę podczas kryzysu energetycznego. Biorąc pod uwagę, że główne banki centralne są skupione na walce z inflacją, to obniżanie podatków w Wielkiej Brytanii w takich okolicznościach jest krytycznie oceniane przez inwestorów, gdyż jest to potencjalnie czynnik proinflacyjny. Cięcia podatków będą stymulować popyt, co będzie utrudniać walkę z inflacją i zmusi Bank Anglii do większego podniesienia stóp procentowych. Ponadto, rynki obawiają się jak w takim układzie zostanie sfinansowany brytyjski budżet. Pozytywny dla gospodarki efekt obniżek podatków pojawia się dopiero w dłuższym okresie, w krótkim wiąże się on ze spadkiem wpływów podatkowych, co w warunkach widocznych już sygnałów globalnego spowalniania koniunktury budzi niepokój – mówi Jarosław Kosaty.

O ile ruch na funcie w poniedziałek był spory, to ostatecznie kurs zawrócił do notowań 1,08 na parze GBP/USD oraz 5,30 na parze GBP/PLN.

– Pierwsza reakcja rynków na propozycje cięć podatków była negatywna dla funta, wzmacniając dotychczasowy niekorzystny trend spadku wartości brytyjskiej waluty. Potencjału do wyjątkowo gwałtownego osłabienia funta jednak raczej nie ma, gdyż prawdopodobnie Bank Anglii wpłynie na zmniejszenie obaw rynków poprzez dalsze podnoszenie stóp procentowych. Z tego powodu część inwestorów grających na słabego funta dosyć szybko zdecydowała się zrealizować zyski, dzięki czemu po pierwszej fali osłabienia w reakcji na tę informację, notowania funta nieco się poprawiły – mówi Jarosław Kosaty.

Wielka Brytania jak Polska

Sytuacja z luzowaniem fiskalnym przypomina polskie warunki, w których rząd wspomaga obywateli, a bank centralny zacieśnia politykę pieniężną. Tyle że Polska nie ma takiej wiarygodności, jak Wielka Brytania.

– W Polsce mamy podobną sytuację: potrzeby pożyczkowe brutto budżetu na 2023 r. są relatywne spore, a jeśli doliczyć do tego potencjalną lukę między państwowym długiem publicznym, a oczekiwanym długiem general government, czyli całego sektora finansów publicznych, to mamy potrzeby pożyczkowe na poziomie ok. 200 mld zł plus ok.150 mld zł finansowania okołobudżetowego. To oznacza wyraźne poluzowanie polityki fiskalnej w przyszłym roku, co potencjalnie nie sprzyja ani złotemu, ani krajowemu długowi – mówi Jarosław Kosaty.

Inaczej wygląda też kwestia polityki pieniężnej. NBP powoli kończy cykl, podczas gdy Bank Anglii może swobodnie zwiększać zacieśnienie polityki monetarnej.

– Wydarzenia z Wielkiej Brytanii mogą sprawić, że inwestorzy zaczną również baczniej się przyglądać sytuacji budżetowej w Polsce. W sytuacji, gdy NBP sygnalizuje wstrzymanie podwyżek stóp procentowych pomimo, że odczyty inflacyjne nie pokazują jeszcze słabnięcia trendów wzrostowych cen, może to niekorzystnie oddziaływać na złotego. Na razie złotemu pomaga różnica w wysokości stóp między Polską a strefą euro czy Wielką Brytanią, ale ten parytet będzie się zmieniał wraz z dalszym zaostrzeniem polityki monetarnej na Zachodzie. Im bliżej końca roku, tym więcej będzie również pytań o przyszły rok i finansowanie krajowego budżetu – mówi Jarosław Kosaty.

Kryzys sprzyja chęci luzowania

Rynki interesują się też sytuacją we Włoszech, gdzie po wyborach tworzy się nowy rząd, a kraj też jest narażony na kryzys energetyczny. Nowy rząd także może pójść w kierunku luzowania fiskalnego.

– Włochy, biorąc pod uwagę aktualną sytuację fiskalną i wysoki poziom zadłużenia, mają ograniczone pole manewru jeśli chodzi o możliwości luzowania polityki fiskalnej. W przypadku Włoch jest to zagrożenie w dużym stopniu jedynie potencjalne, gdyż w tym wszystkim jest też kwestia unijnych reguł budżetowych i konieczności ewentualnych negocjacji ich zmiany z Komisją Europejską – w przypadku kryzysu covidowego udawało się te reguły fiskalne nieco dla Włoch poluzować. Ale trzeba pamiętać, że to duża gospodarka strefy euro i przez to te możliwości negocjacyjne były nieco większe – mówi Jarosław Kosaty.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane