G-8 wkrótce dostanie wytyczne od regulatora

Agnieszka Berger
opublikowano: 2003-04-07 00:00

Jeszcze przed świętami dystrybutorzy z grupy G-8 dostaną od regulatora dane do skalkulowania trzyletniej taryfy. Czekają na nie inwestorzy, którzy mają przeprowadzić ponowne due diligence ośmiu firm.

W tym roku spółki z grupy G-8 z wyprzedzeniem wystąpiły do Urzędu Regulacji Energetyki (URE) o tzw. współczynniki X stanowiące podstawę do kalkulacji taryfy na usługi przesyłowe i sprzedaż energii elektrycznej. Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf w URE, deklaruje, że otrzymają je jeszcze przed świętami. Pośpiech wiąże się z trwającą prywatyzacją ósemki dystrybutorów prądu z północnej i centralnej Polski. W marcu doradca prywatyzacyjny resortu skarbu rozpoczął przygotowania do ponownego due diligence grupy. Dla inwestorów, którzy będą badać spółki — belgijskiego Electrabela, niemieckiego E.ON i El-Dystrybucji Jana Kulczyka — informacje o wysokości przyszłych taryf mają kluczowe znaczenie, na ich podstawie bowiem można ocenić opłacalność biznesu w najbliższych latach. W przypadku G-8 będą to trzy lata, począwszy od lipca 2003 r. — właśnie na taki okres chcą dostać taryfę spółki z grupy.

O taryfy na okres dłuższy niż rok dystrybutorzy mogą się ubiegać od 2002 r. Jednak poprzednio chętnych było niewielu — takie wnioski złożyły do URE zaledwie cztery spośród 33 zakładów energetycznych. Powoli jednak spółki przekonują się do nowego rozwiązania. To dobrze, bo zdaniem ekspertów, może ono być dla nich bardzo korzystne, ze względu na możliwość długofalowego planowania polityki inwestycyjnej i kosztowej. Według Tomasza Kowalaka, w tym roku wieloletnie cenniki będzie miało już kilkunastu dystrybutorów.

— Jeśli zdecyduje się poznańska Enea i Górnośląski Zakład Elektroenergetyczny, z możliwości zaplanowania taryfy na kilka lat będzie korzystała już ponad połowa spółek — mówi Tomasz Kowalak.

W piątek URE przesłał zakładom wytyczne do tegorocznych taryf. Już dziś wiadomo, że na dużą podwyżkę firmy nie mają co liczyć.

— Zgodnie z rozporządzeniem taryfowym, wzrost płatności dla odbiorców końcowych nie może przekroczyć 3 punktów proc. ponad inflację. A ta jest na historycznie niskim poziomie — wyjaśnia dyrektor.

W zatwierdzanych w tym roku taryfach dystrybutorzy będą mogli uwzględnić obok innych kosztów także zwrot z zainwestowanego kapitału. Podstawą do jego naliczenia będzie jednak tylko 25 proc. wartości księgowej netto (Wkn) aktywów spółek, a nie cały nie zamortyzowany majątek.

— Wprowadzenie do kalkulacji zwrotu z całości aktywów spowodowałoby zbyt gwałtowny wzrost cen. Żeby uniknąć takiego szoku, musimy robić to stopniowo. Poziom 25 proc. zamierzaliśmy osiągnąć już w ubiegłym roku, ale w drogę weszła akcyza i udało się uwzględnić w cennikach wynagrodzenie tylko dla 13 proc. wartości majątku. Tym razem nie powinno być już niespodzianek. W kolejnych latach podstawa do naliczania zwrotu będzie systematycznie rosła, aż do 2006 r., kiedy zostanie wprowadzona pełna stawka — deklaruje Tomasz Kowalak.

Wyjaśnia, że stopa zwrotu będzie określona na bazie alternatywnych możliwości lokowania kapitału.

— Będzie to prawdopodobnie 13 proc. Taki był wynik marcowej emisji papierów dłużnych resortu finansów — mówi.

Jego zdaniem, uwzględnianie w taryfach wynagrodzenia kapitału to warunek sine qua non prywatyzacji. Inwestorzy zainteresowani energetyką od dawna domagają się takiego rozwiązania.