Prezydent USA chce podwoić z pięciu do dziesięciu lat maksymalną karę więzienia za oszustwa w biznesie. To część planu George W.Busha dotyczącego walki ze skandalami księgowymi amerykańskich firm. Przemówienie prezydenta na Wall Street rozczarowało jednak część obserwatorów. Rynek zupełnie nie zareagował na wystąpienie.
- Rząd nie może zlikwidować ryzyka inwestycyjnego czy przypadkowości na rynku. Ale rząd może uczynić więcej, by zapewnić, że to ryzyko jest uczciwe, a ci, którzy nadużywają zaufania będą ukarani – powiedział G.W.Bush na Wall Street.
Zdaniem Eliota Spitzera, nowojorskiego prokuratora generalnego, przemówienie nic nie wniosło do sprawy walki z „twórczą księgowością”. Prokurator prowadzący śledztwo w sprawie nielegalnej działalności analityków banku Merrill Lynch rozczarował się także, że prezydent popiera reformy republikańskiego konresmena Michaela Oxleya, zamiast barsziej radykalnych projektów demokraty Paula Sarbanesa.
Zupełnie innego zdania jest Sandy Weill, prezes Citigroup. Jego zdaniem prezydent doskonale zrozumiał problemy. Szef czołowej instytucji finansowej świata nie boi się także o przeregulowanie rynku.
Ujawnione propozycje G.W.Busha przewidują także surowsze kary za niszczenie dokumentów i inne czyny utrudniające pracę wymiaru sprawiedliwości.
Po aferach Enronu i ostatnio WorldComu prezydent zapowiedział utworzenie specjalnej komisji federalnej do ścigania oszustw w biznesie. Zespół będzie nosił nazwę SWAT, a kierował nim będzie zastępca prokuratora generalnego. Ponadto, Bush poprosił Kongres o znalezienie dodatkowych 100 mln USD dla SEC, komisji nadzorującej rynek kapitałowy, by ta zatrudniła więcej pracowników.
Dla partii Republikanów sprawa ma istotne znaczenie, bo wyborcy właśnie z nimi utożsamiają świat wielkiego biznesu, a wybory do Kongresu odbędą się już w listopadzie.
Amerykańskie giełdy, które od początku sesji czekały na przemówienie, nie zareagowały na słowa prezydenta. Zwyżkę uniemożliwia sektor półprzewodników, któremu prognozy wyników na 2003 r. obciął bank Merrill Lynch. O 3 proc. spada cena Intela, którego cenę docelową aż o 40 proc. zredukował Salomon Smith Barney. Poprawia się za to wycena Microsoftu. Analitycy Sanford Bernstein liczą, że kwartalne wyniki spółki Billa Gates'a pobiją oczekiwania rynku.
ONO