G20 chce końca wojny walutowej

DI, Reuters, Bloomberg
opublikowano: 2010-10-23 19:49

Zwycięzcami szczytu G20 w Korei Południowej są kraje wschodzące. Propozycje Timothy Geithnera, amerykańskiego sekretarza stanu, nie znalazły poparcia.

Spotkanie finansowych decydentów przyniosło po raz pierwszy wspólne stanowisko grupy – czołowa dwudziestka gospodarcza świata ma się powstrzymać od konkurencyjnej dewaluacji walut. Przedstawiciele grupy mają też zacząć redukować nierównowagę w bilansie obrotów bieżących. Jednak propozycje USA, by nałożyć na deficyty i nadwyżki limit 4 proc. PKB nie znalazły poparcia. Warto natomiast zaznaczyć, że dotąd grupa w ogóle powstrzymywała się od oficjalnego stanowiska w sprawie utrzymywania zaniżonych kursów walut przez niektóre kraje. Powód? Niechęć do zadzierania z Chinami, beneficjentem taniego juana.

G20 zgodziła się na duże zmiany w Międzynarodowym Funduszu Walutowym. Dominique Strauss-Kahn nazwał je największymi zmianami, jakie miały kiedykolwiek miejsce w tej instytucji. Szef MFW doprowadził do tego, że emerging markets zyskały w nim aż 6 proc. i – kosztem Europy – dwa miejsca w 24-osobowy zarządzie funduszu. Chiny z szóstego miejsca, przesuną się na trzeciego największego rozgrywającego w MFW, wyprzedzając Niemcy, Francję i Wielką Brytanią. Indie awansowały z jedenastej na ósmą pozycję.


Udziały w MFW determinują nie tylko prawo głosu, ale i udział w jego finansowaniu i dostępie do pomocy.