Sytuacja płynnościowa Ganta jest napięta. W ostatnim komentarzu DM IDMSA uznał, że przez najbliższe 12 miesięcy legnicki deweloper powinien poradzić sobie ze spłatą zapadającego zadłużenia, ale możliwości rolowania ma ograniczone. Andrzej Szornak, wiceprezes spółki, nie ukrywa, że spłata zadłużenia to najważniejsze zadanie. Dodaje, że w każdym scenariuszu — zarówno przy uruchamianiu kolejnych inwestycji, jak i ograniczaniu aktywności deweloperskiej — pojawi się nadwyżka gotówki.

— W tym roku już spłaciliśmy 130 mln zł obligacji i ponad 110 mln zł kredytów. Do spłaty do końca roku pozostało nam jedynie niecałe 11 mln zł obligacji i dwa kredyty za niecałe 50 mln zł. Do końca roku zakończymy budowę kilku inwestycji, co zaowocuje znacznymi wpłatami od klientów. Przy dzisiejszym poziomie przedsprzedaży pozwoli to na spłatę kredytów deweloperskich, a przy sprzedaży w kolejnych miesiącach reszty mieszkań z tych przedsięwzięć uzyskamy 130 mln zł nadwyżki — wylicza Andrzej Szornak.
Wiara w niższe koszty
Jednak deweloper przestał liczyć, że w tym roku sprzeda 1,1 tys. mieszkań. Do końca czerwca znalazł nabywców na 416 mieszkań i lokali usługowych brutto. Na razie nie zamierza uruchamiaćkolejnych inwestycji — chyba że poprawi się koniunktura.
W grudniu zakończy budowę wysokomarżowego, wrocławskiego projektu Odra Tower, w którym sprzedana jest połowa mieszkań. Po sprzedaniu i przekazaniu ich klientom oraz spłaceniu kredytu na budowę w spółce ma pozostać 50-60 mln zł. Do połowy przyszłego roku Gant ma do spłacenia 350 mln zł z tytułu obligacji i kredytów.
— Pieniądze będą pochodziły z bieżącej działalności, być może z emisji obligacji, a także ze sprzedaży aktywów spoza działalności podstawowej. Po odjęciu wszystkich zobowiązań wartość naszych aktywów sięga ponad 30 zł na akcję. Co ważne, kolejne inwestycje będą już powstawały na taniej kupowanych gruntach, a z powodu spadającego popytu możliwy jest spadek kosztów materiałów budowlanych. To może się przełożyć na kilkanaście procent tańsze oferty generalnych wykonawców i w efekcie znaczny wzrost marży deweloperskiej — mówi wiceprezes Ganta.
Kurs akcji Ganta spadł od końca sierpnia o około 30 proc. To reakcja na półroczne wyniki. Spółka zanotowała prawie 6 mln zł straty netto, wynikającej głównie z ujemnego przeszacowania aktywów o 11,5 mln zł — chodzi o niesprzedane mieszkania.
Dwa dni przed wynikami spółka przydzieliła inwestorom obligacje o wartości 22 mln zł. Dodatkowym czynnikiem spadku kursu był opublikowany na stronie Gazeta.pl wpis blogera, sugerujący, że Gant stoi na krawędzi przepaści. To spowodowało także rezygnację kilkunastu klientów z zakupu mieszkania. Spółka złożyła do KNF zawiadomienie o podejrzeniu manipulacji kursami akcji i obligacji.
— Uważam, że dziś wycena Ganta jest kwestią wtórną. Ważniejsze, czy spółce uda się zrolować zapadające w przyszłym roku zadłużenie. Ryzyko, że się nie uda, jest raczej niewielkie, ale istnieje. Zrolowanie przynajmniej części zadłużenia nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów, bo dług i jego obsługa zjadają kapitały własne spółki — mówi Maciej Wewiórski, analityk DM IDMSA.
Krakowskie zaręczyny
Być może jeszcze w tym tygodniu właściciele Ganta spotkają się z Adamem Zarembą- -Śmietańskim, właścicielem krakowskiej firmy Geo, Mieszkanie i Dom, który niedawno — ku zaskoczeniu rodziny Antkowiaków — przekroczył próg 5 proc. akcji dewelopera.
— Możliwe, że podpiszemy list intencyjny, który być może doprowadzi do wstępnego szacunku aktywów obu firm. To prawdopodobnie spowoduje pełne badanie due diligence i rozmowy o połączeniu — ujawnia Adam Zaremba-Śmietański. Karol Antkowiak, prezes Ganta, uważa pomysł połączenia sił za ciekawy, choć rozbieżności między zarządami obu firm są spore.
— Mamy inne wizje przyszłości, sposobu zarządzania połączonymi spółkami, jak i samego rodzaju połączenia. Na razie się badamy — mówi Karol Antkowiak.