Ogłoszona wczoraj strategia Gaz-Systemu, czyli narodowego operatora sieci gazowej, nawiązuje do pomysłów Piotra Naimskiego. Ten energetyczny strateg Prawa i Sprawiedliwości jest obecnie pełnomocnikiem ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Terminal będzie większy
Piotr Naimski nadzoruje nie tylko Gaz-System, ale też PSE, zarządzające siecią elektroenergetyczną, i PERN, zarządzający siecią ropociągów. Wszystkie trzy spółki są dla Naimskiego narzędziem do osiągnięcia celu, o którym pisał m.in. w swojej książce „Energia i niepodległość”. Chodzi o uniezależnienie Polski od dostaw surowców z Rosji i osiągnięcie przez kraj samowystarczalności, jeśli chodzi o produkcję prądu. Nowa strategia Gaz-Systemu, z perspektywą do 2025 r., wpisuje się w ten cel.
— Przed spółką rysują się dwie drogi. Pierwsza zakłada, że Gaz-System będzie spółką działającą tylko w Polsce, a zakres jego wpływów nie przekroczy granic naszego kraju. Druga wizja zakłada bycie nowoczesnym operatorem działającym w Europie Środkowej i Wschodniej — mówi Tomasz Stępień, prezes Gaz-Systemu.
Droga druga jest atrakcyjniejsza i też ma kilka wariantów. Jedynym pewnikiem jest na razierozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu. Pierwszy etap jest już gotowy, a komercyjne dostawy skroplonego gazu mają zostać odebrane już w czerwcu. Obecnie zdolności regazyfikacyjne terminalu sięgają 5 mld m sześc., ale po rozbudowie będzie to 7,5-10 mld m sześc. Warto przypomnieć, że nad projektem terminalu Piotr Naimski pracował w latach 2005-07, w czasach poprzedniego rządu PiS.
Baltic Pipe to priorytet
Co oprócz terminalu? W najbardziej pożądanym scenariuszu Gaz-System zamierza wybudować Baltic Pipe, czyli gazociąg łączący Polskę z Danią i Norwegią. To też projekt, za którym od lat opowiada się Piotr Naimski. Nowy gazociąg miałby mieć przepustowość 10 mld m. sześc. i dać Polsce (oraz krajom regionu) dostęp do norweskich złóż gazu.
— Trwają analizy techniczne i ekonomiczne, ale już wiemy z ankiet, że zainteresowanie tym kierunkiem dostaw jest w regionie znaczące — mówi Tomasz Stępień. Wyniki analiz dotyczących Baltic Pipe mają być znane do końca roku. Gdyby były niekorzystne, Gaz-System przejdzie do wariantu alternatywnego — zainwestuje w pływający gazoport i zlokalizuje go w rejonie Zatoki Gdańskiej.
Jego moce regazyfikacyjne byłyby takie same jak w przypadku Baltic Pipe, tzn. sięgnęłyby 10 mld m sześc. Niezależnie od wariantu, ilość gazu przepływającego przez sieci Gaz-Systemu dramatycznie wzrośnie, bo dziś jest to ok. 15 mld m sześc. rocznie. Skok jest jednak bardzo pożądany. — Celem jest utrzymanie stawek za przesył na dzisiejszym poziomie. Przy tak dużych inwestycjach oznacza to, że musimy skokowo zwiększyć przesył — zauważa Tomasz Stępień.
Obrona przed Nord Stream
Skok skali przesyłu będzie możliwy, jeśli Gaz-System stanie się lokalną platformą gazową, dającą regionowi dostęp do wielu dostawców gazu, a także umożliwiającą sprawne dostawy tego surowca w regionie. Stąd priorytetowy plan rozbudowy połączenia transgranicznego z Ukrainą (z 1,5 mld m sześc. do 8 mld m sześc.), a także z Litwą. Z wahaniem prezes Gaz-Systemu mówi zaś o inwestycjach w połączenia ze Słowacją i Czechami.
— Ważna będzie decyzja o kolejności budowy interkonektorów. Ma to związek z niemiecko-rosyjskimi planami budowy połączenia Nord Stream 2 — tłumaczy Tomasz Stępień. O kolejności budowy interkonektorów, w kontekście Nord Stream 2, mówił też w zeszłym tygodniu w Poznaniu Piotr Naimski.
Rosyjsko-niemiecką inwestycję uważa za zagrożenie, bo jej celem jest zwiększenie dostaw rosyjskiego gazu do Europy Środkowej i Wschodniej. A to oznaczać będzie jeszcze większe uzależnienie regionu od tego surowca. Cenę dla tych dostaw trudno dziś przewidzieć, ale nawet gdyby była atrakcyjna, to Piotr Naimski przekonywał w swojej książce, że za bezpieczeństwo warto płacić.