Gaz z USA przepłynie ocean

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-04-27 22:00
zaktualizowano: 2017-04-27 19:28

PGNiG, państwowy sprzedawca gazu, sprowadzi do Polski pierwszy w historii amerykański statek z LNG.

Przez lata takie transakcje wydawały się nierealne. Gaz amerykański wprawdzie od dawna kusi ceną i od dawna mówi się o możliwości jego eksportu, ale na bezpośrednie kontrakty nikt w Polsce nie liczył. Chemiczne Azoty analizowały to kilka lat temu, rozmawiały z amerykańskimi dostawcami, ale umów nie zawarły.

Maciej Woźniak
Szymon Łaszewski/Forum

— Dostawy LNG [czyli gazu ziemnego w formie skroplonej — red.] to raczej opcja dla rynkuhiszpańskiego. Nasza część Europy skorzysta raczej na globalnym spadku cen — mówili wówczas przedstawiciele zarządu Azotów. Teza nie wytrzymała próby czasu. PGNiG, państwowy sprzedawca gazu, zawarł wczoraj bezpośrednią umowę z amerykańską firmą Cheniere Energy. To pierwsza taka umowa dla Polski i pierwsza dla regionu. — Liczymy na kolejne — mówi Maciej Woźniak, wiceprezes PGNiG.

Terminal firmy Cheniere, czyli Sabine Pass w Luizjanie, to jedyny terminal w Stanach Zjednoczonych, który ma pozwolenie na eksport gazu. Ładunek dla PGNiG będzie stamtąd płynął kilkanaście dni i w pierwszej połowieczerwca zawinie do terminalu LNG w Świnoujściu. Droga daleka, ale cena — jak zapewnia Maciej Woźniak — atrakcyjna. To możliwe, bo w kilka lat rynek bardzo się zmienił.

— Na rynku LNG dynamika jest taka, że należy analizować okresy 2-3-miesięczne. Cenę zmienia każda awaria, zmiana pogody czy nowa dyskusja o atomie w Japonii. Do tego rynek spot, czyli rynek dostaw krótkoterminowych, jest specyficzny. Uzyskaliśmy atrakcyjną cenę, a decyzję podjęliśmy w dwie godziny — mówi Maciej Woźniak.

O świetnych perspektywach dla LNG w Europie mówią też analitycy. Jeden z nich wskazuje na prognozy, wedle których w 2025 r. Europa będzie wykorzystywać maksymalne moce terminali przyjmujących LNG. Podaż gazu jest duża, a popyt, np. w Chinach, słabnie. Jeden z naszych rozmówców szacuje, że cena w amerykańskim kontrakcie PGNiG to prawdopodobnie ok. 5 USD/mmBTU. Samo PGNiG ceny nie zamierza ujawniać, dokładny wolumen poda zaś w momencie zrealizowania dostawy. Można szacować, że statek, który przypłynie do Świnoujścia, będzie miał pojemność 120-150 tys. m sześc.

— Pokazujemy, że dostawy z USA mają sens dla naszej części Europy. Dotychczas gaz amerykański kupowany był głównie przez Włochy czy Turcję — podkreślaMaciej Woźniak, wiceprezes PGNiG. Zakup LNG z USA to jednocześnie pierwsza transakcja zawarta przez nowo otwarte biuro PGNiG w Londynie. Piotr Woźniak, prezes PGNiG, podkreślił w komunikacie, że dla spółki to historyczny moment. „Ameryka Północna jest dla nas kolejnym regionem, z którego pozyskujemy gaz, po Bliskim Wschodzie i Norwegii. A Polska jest dla amerykańskiego LNG bramą na rynki Europy Środkowej i Wschodniej” — komentował Piotr Woźniak. Dla PGNiG testowanie wszystkich kierunków dostaw ma znaczenie, skoro filarem strategii koncernu jest uniezależnienie się od dostaw gazu z Rosji.

Do 2022 r. Polskę wiąże sztywny kontrakt z Gazpromem. Do czasu jego renegocjacji firma chce móc w pełni wykorzystywać moce terminalu LNG, chce też wybudować tzw. korytarz norweski, czyli nowy gazociąg Polska — Dania — Norwegia.

Dla korytarza norweskiego kluczowa będzie procedura open season, czyli składanie wniosków o rezerwację mocy przesyłowych. Na razie ogłoszenie open season, planowane początkowo na marzec, opóźnia się. Operatorzy polski i duński uzgadniają warunki umowy. PGNiG niezmiennie deklaruje, że zawnioskuje o maksymalną dostępną przepustowość. — Połączenie powstanie — deklaruje Maciej Woźniak.