Gaz z węgla, kłopoty z głowy

Australijski lider w badaniach nad podziemnym zgazowaniem węgla przekonuje, że da to Polsce niezależność energetyczną

Dobre wieści dla tych, którzy widzą dla Polski szansę w rozwoju czystych technologii węglowych. Technologia umożliwiająca podziemne zgazowanie węgla (PZW) ma szanse złapać wiatr w żagle. I to polski wiatr. Po pierwsze, Linc Energy, czyli światowy lider w badaniach nad PZW, dostał właśnie kolejną koncesję rozpoznawczą w Polsce i wiele sobie po niej obiecuje. A po drugie, jeszcze w tym miesiącu rozpocznie się pierwsza w Polsce próba przeprowadzenia PZW w czynnej kopalni.

AKTYWNY I DOCENIANY: Australijska Linc Energy, której szefem jest Peter Bond, to jedna
 z najaktywniejszych firm na światowym rynku badań nad czystymi technologiami, w tym węglowymi.
 Rynek to docenia — szef Linc Energy został wyróżniona m.in. w konkursie Entrepreneur Of The Year,
 organizowanym corocznie przez firmę doradczą E&Y. [FOT. FORNEWWEBGALLERY]
AKTYWNY I DOCENIANY: Australijska Linc Energy, której szefem jest Peter Bond, to jedna z najaktywniejszych firm na światowym rynku badań nad czystymi technologiami, w tym węglowymi. Rynek to docenia — szef Linc Energy został wyróżniona m.in. w konkursie Entrepreneur Of The Year, organizowanym corocznie przez firmę doradczą E&Y. [FOT. FORNEWWEBGALLERY]
None
None

Australijczycy w ekscytacji

Linc Energy nie kryje ekscytacji perspektywami rozwoju PZW w Polsce. Australijska firma, z aktywami w Australii, Azji i w Europie, notowana na giełdzie w Singapurze i wyposażona w prawie 50 mln USD gotówki zebranej w niedawnej ofercie publicznej, pochwaliła się nową koncesją otrzymaną w Polsce. Chodzi o koncesję Kobiór na Górnym Śląsku, kryjącą — według Polskiego Instytutu Geologicznego — 2,8 mld ton węgla.

„Oznacza to, że łącznie z naszą koncesją Polanka Wielkie Drogi mamy w polskim portfolio aktywa o szacunkowym potencjale 4 mld ton węgla. Przekształcenie takiej ilości węgla w gaz pozwoliłoby zaspokoić 20-35 proc. zapotrzebowania całej Polski w najbliższych dekadach. Polska mogłaby w efekcie stać się niezależna energetycznie” — głosi komunikat Linc Energy.

Ekscytacja Linc Energy jest o tyle zrozumiała, że skala zastosowań gazu wytworzonego w ramach PZW jest szeroka, zwłaszcza w przemyśle chemicznymi energetyce. Dlatego pewnie z Ministerstwa Środowiska płyną sygnały, że Linc Energy jest bardzo aktywnym orędownikiem prowadzenia prac nad tą technologią.

— Pamiętajmy jednak, że brakuje wciąż badań nad wpływem PZW na środowisko, a na świecie ta technologia jeszcze nigdzie nie funkcjonuje na skalę przemysłową — zaznacza Paweł Mikusek, rzecznik resortu środowiska, czyli organu przyznającego koncesje.

— Ze środowiskowego punktu widzenia to i tak lepsza metoda niż choćby wydobywanie węgla z głębokich pokładów. Ale wątpię w sukces polskich prac nad tą technologią, skoro tak słabo idą one np. w obszarze odmetanawiania węgla — mówi natomiast Zbigniew Karaczun, prezes Polskiego Klubu Ekologicznego.

Jeden z kilku na świecie pilotażowych projektów PZW prowadzony jest właśnie przez Linc, w Australii.

Polska próba tuż tuż

Polska próba PZW ruszy jeszcze w tym miesiącu, w kopalni Wieczorek, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego.

— Przeprowadzimy próbę podziemnego zgazowania węgla w skali dziesięciokrotnie większej niż poprzednio, kiedy to było tylko doświadczenie prowadzone w specjalnej kopalni doświadczalnej. Jest to już taka skala, która w przypadku powodzenia próby upoważni nas do wykonania projektu instalacji demonstracyjnej, czyli na tyle dużej, by wykorzystać ją w przemyśle — tłumaczy prof. Krzysztof Stańczyk z Głównego Instytutu Górnictwa, kierownik tego projektu.

A przemysł czeka na rozwój PZW, o czym świadczy skład konsorcjum biorącego udział w tym projekcie. Jest tam i miedziowy KGHM, i energetyczno-górniczy Tauron, i chemiczne Zakłady Azotowe Kędzierzyn. A do tego Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które wyłożyło na PZW 80 mln zł.

Rząd popiera

Linc Energy zapewnia inwestorów w swoich giełdowych raportach, że prace nad PZW mają znaczące poparcie polskiego rządu. Faktycznie, polska klasa polityczna rzadko jest tak zgodna, jak w kwestii rozwoju technologii węglowych. Politycy i eksperci widzą wielką szansę w tym, aby Polska gospodarka, oparta na węglu, wyspecjalizowała się w takich technologiach i zarabiała na ich eksporcie. Popyt będzie duży, bo Unia Europejska i, w mniejszym stopniu, świat, zaostrzają kurs, jeśli chodzi o wymagania klimatyczne. Uzyskanie gazu z węgla pozwoliłoby natomiast zmniejszyć uzależnienie Polski od gazu z Rosji. Rosyjski surowiec stanowi aż dwie trzecie rocznego popytu na gaz w naszym kraju.

20-35 proc. W takim stopniu, zdaniem ekspertów z australijskiej Linc Energy, można by zaspokoić zapotrzebowanie Polski na gaz w najbliższych dziesięcioleciach, gdyby zgazować 4 mld ton węgla leżącego na polskich koncesjach tej firmy.

42,3 mln USD Taką kwotę z pieniędzy pozyskanych w niedawnej ofercie publicznej Linc zamierza przeznaczyć na rozwój w sektorze czystych technologii oraz węglowodorów konwencjonalnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane