Gazele Biznesu potrafią przewidywać przyszłość

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-06-2013, 00:00

Uważne słuchanie przedsiębiorców popłaca. Menedżerowie firm najlepiej wiedzą, w którą stronę podąży koniunktura

„Puls Biznesu” od czterech lat przy pomocy specjalnego cyklu sondaży wśród Gazel szczegółowo monitoruje ich kondycję finansową — sprawdza, jak zmienia się odczuwany przez nie popyt, jakie podejmują decyzje w zarządzaniu zasobami, jak kształtują politykę cenową oraz jakie mają plany inwestycyjne. Na tej podstawie powstaje Gazelowy Indeks Tendencji (GIT), czyli zbiór specjalnych wskaźników, które obrazują zmiany koniunktury na rynku.

None
None

Firmy mają nosa

Po co to robimy? Historia pokazuje, że tego rodzaju badania ankietowe wśród przedsiębiorców działają jak szklana kula — pozwalają przepowiadać przyszłość w gospodarce. Pokazują, w którym kierunku podąży w najbliższych miesiącach koniunktura ekonomiczna. Jeśli bowiem przedsiębiorcy nabierają optymizmu i na przykład zaczynają inwestować, jasne jest, że niedługo koniunktura będzie się poprawiać. Czteroletnie doświadczenie „Pulsu Biznesu” z realizacji GIT pokazuje, że nasze badanie dobrze spełnia swoje zadanie. Jest dość mocno skorelowane z tendencjami w gospodarce. Kiedy Gazele wpadają w pesymizm, polska gospodarka zwalnia. Kiedy Gazele nabierają wiary w ożywienie, koniunktura rzeczywiście wkrótce się poprawia.

Na przykład, kiedy w październiku 2009 r. indeks GIT obrazujący ogólną ocenę sytuacji Gazel wyraźnie poszedł w górę, kilka miesięcy później — na koniec lutego 2010 r. — dane Głównego Urzędu Statystycznego o dynamice PKB potwierdziły, że gospodarka rzeczywiście wyraźnie w ostatnich kwartałach przyspieszyła (wzrost gospodarczy w czwartym kwartale 2009 r. wzrósł z 1,6 do 3,2 proc.). Podobna korelacja dotyczyła zatrudnienia. W drugim półroczu 2009 r. ankietowane Gazele wyraźnie zaczęły planować tworzenie nowych miejsc pracy.

I rzeczywiście — od początku 2010 r. dynamika zatrudnienia podawana przez GUS zaczęła gwałtownie iść w górę (przez rok wzrosła z -2 do 4 proc.). Niestety, Gazele równie dobrze przepowiedziały też nadejście obecnego spowolnienia. Już w trzecim kwartale 2011 r. nastroje w ankietowanych przez nas firmach wyraźnie się pogorszyły, choć koniunktura była wówczas jeszcze całkiem dobra (wzrost gospodarczy wynosił ponad 4 proc.). Kilka miesięcy później dynamika PKB zaczęła gwałtownie się obniżać i ostatnio wzrost gospodarczy wynosił już zaledwie 0,5 proc.

Najgorsze za nami

Co tym razem zapowiadają Gazele? W pierwszym kwartale 2013 r. nastroje przedsiębiorców nieco się poprawiły, a w drugim utrzymały się na zbliżonym poziomie. To sugeruje, że polska gospodarka dno kryzysu ma już za sobą i koniunktura nie będzie już dalej słabła. Wydaje się, że recesja już nam nie grozi. Do ożywienia gospodarczego nadal jednak Polsce daleko, raczej nie należy spodziewać się, że w najbliższych kwartałach dynamika PKB gwałtownie przyspieszy.

Wygląda na to, że czeka nas jeszcze przynajmniej kilka miesięcy stagnacji lub bardzo powolnego wzrostu. Podobnie wygląda sytuacja z zatrudnieniem. Gazele nie chcą już ostro ciąć etatów, jak jeszcze pół roku temu, co oznacza, że na rynku pracy gorzej już raczej nie będzie. Nadal jednak tylko niewielki odsetek Gazel chce zwiększać zatrudnienie, czyli nagłego przyrostu liczby miejsc pracy nie należy się spodziewać.

Najbardziej niepokojące jest to, że Gazele pozostają bardzo niechętne do inwestowania. Indeks obrazujący podejście firm do ponoszenia nakładów na rozwój spadł w drugim kwartale 2013 r. do najniższego poziomu od prawie czterech lat. Wiele Gazel straciło więc nadzieję, że w przewidywalnej przyszłości sytuacja na rynku może wyraźnie się poprawić. Uznały, że ożywienie gospodarcze to tak daleka perspektywa, że dziś nie ma sensu w ogóle zastanawiać się nad inwestowaniem w nowe moce przerobowe.

Zamrożone ceny i płace

Słaba koniunktura na rynku pracy sprawia, że pracodawcy nie mają motywacji do ponoszenia wynagrodzeń pracownikom. Skoro bezrobocie rośnie, a przedsiębiorcy nie zamierzają zatrudniać nowych osób do pracy, załodze trudno przekonać szefostwo, że podwyżka płac jest absolutnie konieczna. Dlatego ankietowane przez nas firmy deklarują, że zamierzają w najbliższych kwartałach mrozić płace na obecnym poziomie. Dla konsumentów dekoniunktura ma jednak również pozytywne konsekwencje. Przedsiębiorcy od kilku kwartałów prowadzą bardzo ostrożną politykę cenową – raczej obniżają ceny oferowanych produktów, niż je podnoszą. To ma oczywiście zły wpływ wiadomość na sytuację finansową firm, bo obniża ich marżę, ale dla klientów i ogólnej konkurencyjności polskiej gospodarki ma raczej dobre konsekwencje.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Rządzący nie pomagają

WŁODZIMIERZ KACZMAREK

prezes Febus-Auto

W ostatnich latach przedsiębiorcy muszą się zmagać nie tylko ze spowolnieniem gospodarczym, ale także z zakusami rządzących. Sytuacja gospodarcza w Polsce jest coraz gorsza, małe i średnie przedsiębiorstwa odczuwają to dotkliwie. Tymczasem rząd nie ma wizji, jak wyjść z trudnej sytuacji budżetowej, i proponuje albo wprowadza coraz to nowe restrykcje, które powodują odwrotny skutek od oczekiwanego— firmy rozbudowują szarą strefę i szukają wciąż nowych pomysłów na niepłacenie podatków. Niewielka jest także pomoc rządzących dla małych i średnich przedsiębiorstw, borykających się z niesolidnymi dłużnikami, którzy zaburzają ich płynność finansową.

 

Kręta droga przez procedury

TERESA SIENKIEWICZ

dyrektor generalna Chaty Polskiej

Choć Rada Ministrów przyjęła kolejny pakiet deregulacyjny mający na celu ułatwienie działania przedsiębiorstwom, m.in. skrócenie kontroli w portach, trudno powiedzieć, jak w praktyce będzie to wyglądało i czy będziemy mieli realne szanse na faktyczne dopuszczenie towaru do obrotu w 24 godziny od jego zgłoszenia. Jednym z przykładów procedury zbiurokratyzowanej do granic absurdu jest ubieganie się o pozwolenie Urzędu Celnego na przeprowadzenie jakiejkolwiek loterii dla konsumentów, a następnie jej rozliczanie i dokumentowanie. Biznesowo wydawałoby się, że jest to mało istotny szczegół, ale niestety procedura ta często zabija najlepsze marketingowe pomysły, kiedy trzeba działać błyskawicznie, żeby szybko dotrzeć do konsumenta. Przy konstruowaniu tego przepisu chyba ktoś zapomniał, że nie wszystkie podmioty gospodarcze mają do dyspozycji wyspecjalizowane kancelarie prawne.

 

Państwo rzuca kłody pod nogi

JACEK WILCZYŃSKI

prezes NetLine Group

Roman Kluska trafnie ocenił kiedyś, że obowiązującym ustrojem w Polsce nie jest demokracja, lecz terroryzm państwowy. Państwo terroryzuje swoich obywateli i podatników. Młodzi przedsiębiorcy są narażeni na korupcję i prowokacje. Obrona przed urzędniczą machiną jest bardzo kosztowna i trudna, a często wręcz niemożliwa. Niejednoznaczność przepisów, ich częste zmiany i zróżnicowane interpretacje przez urzędy państwowe, a także brak odpowiedzialności urzędników za podejmowane decyzje prowadzą, do patologii. Kapitalizm w polskim wydaniu przeistoczył się w „wyrwikapitalim” — obywatele, podatnicy, przedsiębiorcy, nie mając pewności jutra, starają się „wyrwać” jak najwięcej, bo nie wiedzą, co spotka ich następnego dnia. W takiej atmosferze trudno inwestować, prowadzić badania i budować coś w dłuższej perspektywie. Mówi się wręcz o mafijności polskich instytucji. Na porządku dziennym są prowokacje i celowe niszczenie firm, zwłaszcza tych, które nieco zdążyły urosnąć, a nie są z „właściwego układu”. W ten sposób nie powstanie w Polsce żadna technologia na światowym poziomie, żadna globalna firma i marka. Rząd zezwala na totalną samowolę służb specjalnych, które zamiast chronić rodzimy rynek, narażają go na manipulacje i prowokacje, niejednokrotniekończące się całkowitym zniszczeniem firmy i zwolnieniem pracowników. Pomysły legislacyjne ministra Rostowskiego raczej nie napawają optymizmem. Dlatego młodzi ludzie boją się zakładać firmy. Jest nawet takie powiedzenie: „Masz Regon? Prokurator już na ciebie czeka…”. Choć ogłaszane są różne programy wspierania przedsiębiorczości, to mają one na celu jedno — zmniejszenie bezrobocia. Każdy, kto wpisze się do rejestru przedsiębiorców, znika z rejestru bezrobotnych. Nikt natomiast nie zastanawia się, czy i jak młodzi przedsiębiorcy będą zarabiać na życie i swoje koszty. Ważne, aby jak najwięcej młodych bezrobotnych zarejestrowało firmy, bo to poprawia statystykę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane