Gazele wierzą, że może być już tylko lepiej

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 02-04-2013, 00:00

Spowolnienie gospodarcze dokręca śrubę małym i średnim firmom. Przeżywają najtrudniejszy okres od ponad trzech lat — wynika z badania „PB”

Kiedy trzy lata temu część ekonomistów ostrzegała, że polska gospodarka może za jakiś czas wejść w drugą falę kryzysu, można było mieć nadzieję, że to przesadny pesymizm. Zwykle cykl gospodarczy jest prosty — jeden dołek, jedna górka, i tak na zmianę. Dwa dołki w jednym cyklu i brak wyraźnej górki to rzadkość.

Dziś już możemy jednak być pewni, że właśnie z taką gospodarczą anomalią mamy do czynienia. Jak wynika z najnowszej edycji „Gazelowego Indeksu Tendencji”, polskie małe i średnie firmy bardzo dotkliwie odczuwają drugą falę spowolnienia. Jest ona dla nich niemal równie bolesna co pierwsza z 2009 r.

Inwestycje idą pod nóż

Według przeprowadzonego przez nas sondażu, 31 proc. ankietowanych Gazel Biznesu twierdzi, że w mijającym kwartale ich sytuacja ekonomiczna się pogorszyła.

Zaledwie 22 proc. Gazel uawża natomiast, że ich sytuacja się poprawiła. To najgorsze uzyskane wyniki badania od trzeciego kwartału 2009 r. W dwóch ostatnich kwartałach obie grupy firm były niemal identyczne. W obecnym firmy w tarapatach zdecydowanie dominują nad tymi, które się rozwijają.

— Kondycja finansowa naszej firmy zdecydowanie się w ostatnich miesiącach pogorszyła. Zyski uzyskane w 2012 r. właściwie straciliśmy na skutek upadłości naszych wierzycieli. Zdarzało się, że upadłościom tym towarzyszyły wymuszenia, przed czym zupełnie nie chroni nas polskie prawo i wymiar sprawiedliwości — mówi Waldemar Radomiński, prezes firmy Intergrid, Gazeli z branży budowlanej. Przedsiębiorcy jeszcze mocniej niż w poprzednich kwartałach zmuszone są redukować plany inwestycyjne. Więcej niż co trzecia firma (36 proc.) deklaruje, że w mijającym kwartale ograniczyła swoje nakłady. Tylko jedna na 11 Gazel (9 proc.) w tym czasie odważyła się zwiększyć wydatki inwestycyjne.

— Sytuacja na rynku jest coraz trudniejsza. Koszty prowadzenia firmy rosną, a marża spada, bo konkurencja się zaostrza. W efekcie brakuje pieniędzy, które powinny pójść na inwestycje — tłumaczy Tomasz Kotłowski, prezes firmy Maxima-System, Gazeli z branży handlu hurtowego. Aż 35 proc. ankietowanych przez nas firm twierdzi, że jest zmuszonych obniżać ceny swoich produktów. Podnosi je tylko 12 proc. To dobra wiadomość dla kontrahentów i konsumentów, bo inflacja spada, jednak wyniki finansowe wśród firm przez to się pogarszają.

Nadzieja nie gaśnie

W tym dość ponurym obrazku jest jednak też optymistyczny akcent. Przebadane przez nas Gazele z coraz większym optymizmem patrzą w przyszłość. W dwóch poprzednich kwartałach wyraźnie więcej firm deklarowało, że w najbliższych sześciu miesiącach spodziewa się pogorszenia niż poprawy swojej kondycji. Teraz te relacje się odwróciły, optymiści znowu są górą. Poprawy własnej sytuacji ekonomicznej spodziewa się 32 proc. Gazel. Pogorszenia obawia się 23 proc.

— Rzeczywiście czuć spowolnienie gospodarcze. Podejmujemy jednak działania, które pozwolą nam poradzić sobie w tej trudnej sytuacji. Przede wszystkim zwiększamy zatrudnienie w dziale handlowym i szukamy nowych rynków zbytu, również poza Unią Europejską. Ta elastyczność zawsze pozwalała nam skutecznie przechodzić przez okresy słabej koniunktury — przekonuje Michał Podgórski, dyrektor generalny firmy Futura Cargo, Gazeli z branży transportowej.

Przedsiębiorcy zamierzają wreszcie raczej tworzyć miejsca pracy, niż je likwidować. Obecnie 22 proc. Gazel planuje w ciągu sześciu miesięcy podnieść zatrudnienie, a tylko 17 proc. chce zatrudnienie ściąć. Przewaga pierwszej grupy nad drugą nadal jest niewielka, więc raczej trudno oczekiwać ożywienia na rynku pracy, ale przynajmniej sytuacja nie będzie już raczej znacząco się pogarszać.

— Kondycja naszej firmy powinna pozostać stabilna, popyt powinien rosnąć. Problemem jest tylko egzekwowanie płatności i trzeba w tym obszarze więcej pracy niż wcześniej — mówi Jerzy Wojtczak, dyrektor do spraw finansowych AJ Group, Gazeli produkującej odzież wodoodporną. Czy ten optymizm przedsiębiorców jest uzasadniony? Niewielki — tak. Według prognoz większości ekonomistów, właśnie na pierwszy kwartał 2013 r. przypadać ma dno obecnej fali kryzysu.

— Do końca roku każdy kolejny kwartał powinien być lepszy od poprzedniego pod względem wzrostu gospodarczego. Obecnie wynosi on około 0,5 proc., na koniec roku będzie to 1,9 proc. — prognozuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

SONDA

Zatory i konkurencja dręczą przedsiębiorców

RYSZARD PACHURA

prezes spółki Pneumat System

Obecny stan koniunktury w Polsce oceniany jest przez Gazele bardzo różnie. Pewne problemy są jednak podobne. Kondycję naszej firmy oceniam jako dobrą. Bez wahania określiłbym ją jako bardzo dobrą, gdyby nie problemy ze ściąganiem należności. Żadnego kryzysu nie doświadczamy ani nie doświadczyliśmy. Rozpoczynamy nowe, ambitne inwestycje, które mają nas przygotować na okres ożywienia gospodarczego.

PAWEŁ MISIUREWICZ

prezes firmy Passus

Czujemy, że w polskiej gospodarce jest kryzys, ale — przynajmniej na razie — utrzymujemy niezłe wyniki. Sytuacja jest lepsza niż w 2010 i 2011 r. i nie gorsza niż w 2012 r.

KAMIL WYRWAŁ

dyrektor do spraw finansowych w Kaczmarek Electric

Odczuwamy spadek popytu, zwiększenie zatorów płatniczych oraz bardzo zachowawczą politykę firm ubezpieczających wierzytelności (co jest zrozumiałe, ale bardzo utrudnia prowadzenie działalności na szerszą skalę). Widać również, że banki z dużo większą ostrożnością podchodzą do danych ze sprawozdań finansowych firm, koncentrując sie w większej mierze na analizie przepływów finansowych.

MAREK HUMIŃSKI

współwłaściciel firmy Kampol

Poprzednia fala spowolnienia gospodarczego była dla nas bardzo dotkliwa — obroty w firmie spadły o około 75 proc. Wtedy dotknęliśmy dna kryzysu. W 2012 r. odnotowaliśmy wzrost obrotów, ale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że od dna łatwo się odbija. W tym roku o zwyżki sprzedaży jest już znacznie trudniej. Klienci zmieniają dostawców jak rękawiczki, żądając coraz niższych cen. My doszliśmy już z cenami do poziomu, poniżej którego nie da się już zejść, przez co być może stracimy część klientów. Nic jednak na to nie poradzimy.

SŁAWOMIR STĘPNIAK

Aqua

Doświadczamy efektów spowolnienia, które wręcz zniszczyło firmy w naszym otoczeniu, co wtórnie oddziałuje również na naszą kondycję. Sytuacja firmy jest przez to trudna, ale możliwa do naprawienia. Czy mamy w Polsce do czynienia z kryzysem? Chyba tak. Może jakieś wskaźniki ekonomiczne mają się dobrze, ale jeśli upadają kolejne firmy, jedna pociąga drugą, jeśli te, które jeszcze się trzymają, ograniczają zatrudnienie albo tną wynagrodzenia — to chyba jest to właśnie kryzys.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy