Gazówkom czas nie sprzyja

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2017-04-23 22:00
zaktualizowano: 2017-04-23 16:46

Francuski koncern EDF uruchomił nową elektrociepłownię gazową. Będzie rentowna, ale innych do inwestycji raczej nie zachęci.

Teoretycznie nowiutka toruńska elektrociepłownia, jedna z największych inwestycji w historii miasta, powinna cieszyć wszystkich. Właściciela, mieszkańców, polski światek energetyczny. Mimo to w rozmowach podczas ceremonii otwarcia zakładu pojawiły się słodko- -gorzkie akcenty.

PÓŁ NA PÓŁ: Elektrociepłownia EDF to jedyne źródło ciepła w Toruniu, zaopatruje prawie dwie trzecie miasta. Kosztowała 550 mln zł, z czego po połowie wyłożyły EDF i państwowy fundusz PFR (ma 50 proc. minus jedną akcję).
ARC

Miasto woli o cenach

Energetykom imponują parametry nowego bloku. To pierwszy w Polsce przypadek wykorzystania w energetyce turbin pochodzenia lotniczego, dostarczonych przez GE. W efekcie uruchomienie bloku zajmuje zaledwie 15 minut. Do tego blok zbudowano w terminie i bez przekraczania budżetu. EDF, czyli większościowego akcjonariusza zakładu, cieszy m.in. ekonomika inwestycji. Francuski koncern wyłączył starą ciepłownię węglową, a w nowej gazówce produkuje teraz nie tylko ciepło, ale również prąd. To dla firmy dodatkowy przychód.

— Nasze analizy wskazują, że elektrociepłownia będzie rentowna również po 2018 r., kiedy system wsparcia dla kogeneracji wygaśnie — mówi Thierry Doucerain, prezes EDF Polska. Mieszkańcom podoba się zaś efekt ekologiczny, bo gazówka, zlokalizowana w obrębie miasta, ma daleko mniejszy wpływ na powietrze niż węglówka. Inwestycja kosztowałajednak 550 mln zł, na co zwrócili uwagę przedstawiciele urzędu miasta. — Mamy nadzieję, że inwestycja wpłynie na stabilizację cen ciepła w Toruniu — stwierdził w liście prezydent Torunia (na uroczystość nie przybył). Uspokajająco na gorzką uwagę reagował zarząd EDF. — Wzrost cen ciepła będzie delikatny, jednocyfrowy — zapewniał Robert Kowalski, prezes EDF w Toruniu.

Rydzyk chce umowy

Gazówka EDF jest solą w oku toruńskiej fundacji Lux Veritatis, kontrolowanej przez księdza Tadeusza Rydzyka. Przedstawiciele fundacji mówili o tym oficjalnie kilka tygodni temu w Sejmie, na spotkaniu poświęconym geotermii. Fundacja chce wydobywać w Toruniu wodę geotermalną i ogrzewać nią miasto, ale — jak wskazują jej przedstawiciele — nie jest w stanie porozumieć się z właścicielem sieci, czyli EDF.

— Rozmowy zostały przerwane — usłyszeliśmy w Toruniu. Problem może zostać rozwiązany po sprzedaży polskich aktywów EDF konsorcjum polskich firm, z PGE na czele. Planowana transakcja może zostać zawarta w najbliższych tygodniach. Z niechęcią na toruńską gazówkę patrzy też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, kontrolowany przez państwo. Prezes Kazimierz Kujda publicznie krytykował decyzje poprzedniego rządu o udzielaniu wsparcia międzynarodowym koncernom energetycznym. Nastawienie NFOŚiGW może mieć znaczenie, ponieważ pod koniec 2017 r. to fundusz będzie rozliczał ponad 20 mln zł dofinansowania dla EDF z funduszy norweskich. Równolegle Fundusz przyznał ostatnio geotermii Tadeusza Rydzyka 26 mln zł dotacji.

„To surowiec z Rosji”

Uruchomienie toruńskiej gazówki przypada na czas trudny dla takich inwestycji. Rząd im nie sprzyja.

— Jeśli budujemy elektrociepłownie gazowe, to zwiększamy zużycie gazu dostarczanego z Rosji. W każdej chwili może on nam być odcięty — mówił w piątek cytowany przez PAP, Krzysztof Tchórzewski, minister energii. Nastawienie rządu udziela się biznesowi. Na horyzoncie wielkich inwestycji gazowych nie widać. Ślimaczy się przetarg na budowę bloku gazowo-parowego na warszawskim Żeraniu, choć PGNiG zapewnia, że inwestycja powstanie. Planowany przez ZEPAK projekt bloku w Koninie został odłożony na półkę, a projekt Azotów w Puławach — odwołany i zastąpiony projektem węglowym. Z musu wykańczany jest projekt w Stalowej Woli, budowany wspólnie przez PGNiG i Tauron. Traktowany jak kłopot odziedziczony po poprzednich zarządach, jest mocno opóźniony i w obecnych warunkach nierentowny. Gazówkę otworzyła niedawno PGE, w Gorzowie, ale zasila ją gazem wydobywanym lokalnie. Dwie elektrociepłownie buduje też PKN Orlen, we Włocławku i Płocku. Będą produkować ciepło głównie na potrzeby własne paliwowego koncernu, co daje nadzieje na ich dobrą rentowność.