Rosyjski potentat chętnie dostarczy nam więcej gazu, ale nie zrobi nic bez politycznego błogosławieństwa.
Gazprom twierdzi wprost, że bez porozumienia rządów Polski i Rosji nic nie może zrobić w sprawie uzupełnienia dostaw gazu do naszego kraju. Co prawda premier Donald Tusk zaprosił premiera Rosji do Polski, ale do wizyty może dojść dopiero z końcem wiosny. Do tego czasu magazyny gazu w Polsce będą prawie puste, a trzeba je będzie ponownie zapełnić na zimę. Czym?
Pod ścianą
Od 25 stycznia w bilansie gazowym naszego kraju brakuje 25 proc. zakontraktowanych ze Wschodu dostaw. Kontrolowany przez Gazprom RosUkrEnego nie wywiązuje się z kontraktu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG), który wygasa z końcem 2009 r. PGNiG alarmuje, że Gazprom nie odpowiada na jego propozycje spotkania. W komentarzu dla "PB" Gazprom wyjaśnia dlaczego tak się dzieje.
,, Kontrakt na dostawy gazu do Polski jest częścią porozumienia międzyrządowego podpisanego w 1993 r. i opatrzonego dodatkowym protokołem w 2003 r. Renegocjacja kontraktu wymaga kontaktu rządów. Podkreślamy jednocześnie, że Gazprom jest gotowy, aby pokryć braki w dostawach gazu do Polski, ale wymaga to podjęcia nowych negocjacji w celu podpisania międzyrządowego porozumienia."
Kiedy rząd wystąpi z inicjatywą spotkania?
— Jeśli dojdzie do rozmów z rządem Rosji, to i tak będzie dowodził nimi Waldemar Pawlak, minister gospodarki, jako odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne kraju — mówi nam źródło z kręgu osób z otoczenia premiera Donalda Tuska.
— Minister gospodarki już wystąpił do premiera o zgodę, by rozpocząć takie negocjacje. Czekamy na odpowiedź — mówi Piotr Żbikowski z biura prasowego resortu gospodarki.
Ryzyko czy szansa
Polski rząd, decydując się na rozmowy z Rosją, może ryzykować przyszłość inwestycji mających uniezależnić nas od dostaw gazu ze Wschodu.
— Domaganie się przez Gazprom rozmów na szczeblu rządowym stawia nas w bardzo trudnej sytuacji. Znamy już przykład Ukrainy. Kto będzie następny? W porozumieniu międzyrządowym z Rosją nie ma nic o tym, że dostawy gazu do Polski mają być negocjowane na poziomie władz krajów. Inni europejscy odbiorcy negocjują z Gazpromem na zasadach komercyjnych. PGNiG też powinno o to zabiegać — podkreśla Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie PiS.
— Polska jest jednym z nielicznych w naszym regionie krajów, które nie wydłużyły kontraktu z Gazpromem. Ciągle też powtarzamy, że nasz bilans energetyczny oparty jest na węglu, mówimy o inwestycjach w energetykę jądrową. Rosjanie chcą, byśmy jasno powiedzieli, jakie ilości gazu i w jakiej perspektywie gotowi jesteśmy od nich kupować. Te, o które teraz prosimy (2,5 mld m sześc.), to zaledwie 10 proc. ogółu strat, jakie Gazprom przyjął za dopuszczalne w swoim bilansie handlowym — mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.