Gazprom chce pomóc Polsce

Anna Bytniewska
opublikowano: 06-02-2009, 00:00

Rosyjski potentat chętnie dostarczy nam więcej gazu, ale nie zrobi nic bez politycznego błogosławieństwa.

Rosyjski potentat chętnie dostarczy nam więcej gazu, ale nie zrobi nic bez politycznego błogosławieństwa.

Gazprom twierdzi wprost, że bez porozumienia rządów Polski i Rosji nic nie może zrobić w sprawie uzupełnienia dostaw gazu do naszego kraju. Co prawda premier Donald Tusk zaprosił premiera Rosji do Polski, ale do wizyty może dojść dopiero z końcem wiosny. Do tego czasu magazyny gazu w Polsce będą prawie puste, a trzeba je będzie ponownie zapełnić na zimę. Czym?

Pod ścianą

Od 25 stycznia w bilansie gazowym naszego kraju brakuje 25 proc. zakontraktowanych ze Wschodu dostaw. Kontrolowany przez Gazprom RosUkrEnego nie wywiązuje się z kontraktu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG), który wygasa z końcem 2009 r. PGNiG alarmuje, że Gazprom nie odpowiada na jego propozycje spotkania. W komentarzu dla "PB" Gazprom wyjaśnia dlaczego tak się dzieje.

,, Kontrakt na dostawy gazu do Polski jest częścią porozumienia międzyrządowego podpisanego w 1993 r. i opatrzonego dodatkowym protokołem w 2003 r. Renegocjacja kontraktu wymaga kontaktu rządów. Podkreślamy jednocześnie, że Gazprom jest gotowy, aby pokryć braki w dostawach gazu do Polski, ale wymaga to podjęcia nowych negocjacji w celu podpisania międzyrządowego porozumienia."

Kiedy rząd wystąpi z inicjatywą spotkania?

— Jeśli dojdzie do rozmów z rządem Rosji, to i tak będzie dowodził nimi Waldemar Pawlak, minister gospodarki, jako odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne kraju — mówi nam źródło z kręgu osób z otoczenia premiera Donalda Tuska.

— Minister gospodarki już wystąpił do premiera o zgodę, by rozpocząć takie negocjacje. Czekamy na odpowiedź — mówi Piotr Żbikowski z biura prasowego resortu gospodarki.

Ryzyko czy szansa

Polski rząd, decydując się na rozmowy z Rosją, może ryzykować przyszłość inwestycji mających uniezależnić nas od dostaw gazu ze Wschodu.

— Domaganie się przez Gazprom rozmów na szczeblu rządowym stawia nas w bardzo trudnej sytuacji. Znamy już przykład Ukrainy. Kto będzie następny? W porozumieniu międzyrządowym z Rosją nie ma nic o tym, że dostawy gazu do Polski mają być negocjowane na poziomie władz krajów. Inni europejscy odbiorcy negocjują z Gazpromem na zasadach komercyjnych. PGNiG też powinno o to zabiegać — podkreśla Piotr Woźniak, były minister gospodarki w rządzie PiS.

— Polska jest jednym z nielicznych w naszym regionie krajów, które nie wydłużyły kontraktu z Gazpromem. Ciągle też powtarzamy, że nasz bilans energetyczny oparty jest na węglu, mówimy o inwestycjach w energetykę jądrową. Rosjanie chcą, byśmy jasno powiedzieli, jakie ilości gazu i w jakiej perspektywie gotowi jesteśmy od nich kupować. Te, o które teraz prosimy (2,5 mld m sześc.), to zaledwie 10 proc. ogółu strat, jakie Gazprom przyjął za dopuszczalne w swoim bilansie handlowym — mówi Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu