Rosyjski gigant chce aneksu, PGNiG — nowego porozumienia
Strony zgadzają się w jednym: kontrakt ma być długoterminowy. Rozmowy mają ruszyć jutro.
Zima zbliża się wielkimi krokami, a Gazprom i Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) nadal nie mogą porozumieć się co do dalszej współpracy gazowej. Kolejna tura rozmów między partnerami ma się odbyć w środę. Taką deklarację złożył Aleksander Miedwiediew, wiceprezes Gazpromu. Wczoraj PGNiG czekało na odpowiedź Gazpromu w sprawie propozycji strony polskiej rozwiązania spornych kwestii.
Związek długoterminowy
W ubiegłym tygodniu poprosiliśmy Gazprom o przedstawienie swojego stanowiska. Zapytaliśmy m. in., czy możliwe jest zwiększenie dostaw gazu do Polski w ramach nowej umowy średnioterminowej z PGNiG? Tego chciało PGNiG. Polska firma zakładała, że będzie ona obowiązywać do 2014 r. Ta data nie jest przypadkowa, bo wówczas ma rozpocząć działalność terminal LNG w Świnoujściu, dzięki któremu import gazu do Polski z innych kierunków niż rosyjski zwiększy się początkowo o 5 mld m sześc. Rosjanie wolą jednak umowę długoterminową.
"W tym roku, by pokryć deficyt gazu wynikający z niewywiązania się z umowy firmy RosUkrEnergo, PGNiG oraz Gazprom Export podpisały kontrakt krótkoterminowy na dostawy ponad 1 m sześc. gazu w drugim i trzecim kwartale. Mimo to Gazprom nie zmienia swojego stanowiska w tej sprawie (...). Ze względu na nieprzewidywalność rynku gazu oraz inicjatywy strony polskiej, mające na celu rewidowanie wcześniejszych umów, najlepszą gwarancją zabezpieczającą interes obu partnerów byłby kontrakt długoterminowy między firmami, oparty na porozumieniu dwóch państw" — uważa Gazprom.
Wygląda na to, że chce utrudnić w przyszłości ewentualne zmiany kontraktu na poziomie korporacyjnym. Są one zazwyczaj łatwiejsze niż na poziomie politycznym.
Aneks czy porozumienie
Nie ma też jasności co do sposobu doprowadzenia do długoterminowej umowy.
"W celu zwiększenia zakontraktowanych ilości gazu Rosja i Polska powinny negocjować warunki nowego aneksu do międzyrządowej umowy na dostawy rosyjskiego gazu do Polski do 2022 r. Polska zaś ze swojej strony proponuje podpisanie porozumienia, które będzie obowiązywać do 2037 r." — podkreśla Gazprom.
W mediach pojawiają się informacje, że Polska chce zwiększyć import błękitnego paliwa z Rosji z 7,4 do 11 mld m sześc. rocznie od 2010 r.
Tymczasem w resorcie skarbu usłyszeliśmy, że zależy nam na zupełnie nowym porozumieniu ze stroną rosyjską (a nie aneksie do starej umowy), które obejmować będzie całość relacji w sektorze gazowym. Nie dowiedzieliśmy się jednak, jakie są plusy takiego rozwiązania.
— Za głęboko wnikamy w sferę negocjacji. To nie jest rozmowa na telefon — usłyszeliśmy nieoficjalnie od przedstawiciela resortu skarbu.
Najpierw EuRoPol Gaz
Dla strony rosyjskiej nadal bardzo aktualna jest kwestia podziału akcji w EuRoPol Gazie, spółce zarządzającej polskim odcinkiem gazociągu jamalskiego. PGNiG i Gazprom mają po 48 proc. papierów. Rosjanie chcą podziału 50: 50. Doprowadziłoby to do wyeliminowania z akcjonariatu Gas Tradingu, mniejszościowego akcjonariusza, w którym 36,17 proc. akcji ma Bartimpex Aleksandra Gudzowatego. W rezultacie zwiększyłyby się wpływy Rosjan w EuRoPol Gazie.
"Struktura udziałów powinna odpowiadać wymogom porozumienia międzyrządowego, w ramach którego działa EuRoPol Gaz. W tej chwili wzrost udziałów Gazpromu z 48 do 50 proc. jest utrudniony ze względu na obecność trzeciego udziałowca, o którym nie było mowy w porozumieniu. Kwestia ta jest dyskutowana przez strony wraz ze sprawą dodatkowych dostaw gazu" — twierdzi Gazprom.
Polityczna zgoda jest w tej sprawie. Wczoraj Siergiej Szmatko, minister energetyki, powiedział, że "uzgodniono już zasady zarządzania korporacyjnego" EuRoPol Gazem. W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Bartimpeksu twierdzili, że nikt z nimi nie rozmawiał w tej sprawie.