Rosjanie kokietują odbiorców gazu i... stawiają warunki
Będziecie mniej płacić za gaz, jeśli zredukujecie taryfy przesyłowe — mówi Gazprom. A co z nowymi dostawami? Spotkamy się w połowie drogi.
Kiedy Gazprom dostarczy Polsce obiecane niedawno 1,1 mld m sześc. gazu? To prawie połowa ilości brakującej nam w tegorocznym bilansie energetycznym. Nowa umowa między rosyjskim potentatem a Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownicywem (PGNiG) została parafowana. Kiedy strony ją podpiszą?
— Finalizujemy rozmowy. Gazprom Export zawsze okazywał dobrą wolę wobec klientów i jest gotowy spotkać się z nimi w połowie drogi. Gdy zimą 2009 r. PGNiG poprosiło o dostarczenie dodatkowej ilości gazu, przewyższającej maksymalną dzienną zakontraktowaną ilość, spełniliśmy tę prośbę — mimo że nie było to przewidziane w kontrakcie — twierdzi Siergiej Jemieljanow, pierwszy zastępca dyrektora generalnego Gazprom Exportu, spółki handlowej Gazpromu.
Jeszcze pod koniec 2008 r. Gazprom zapewniał, że Gazprom Export może przejąć zobowiązania RosUkrEnergo wynikające z kontraktu z PGNiG. Rosyjski potentat zgodził się dostarczyć brakujące ilości gazu, ale tylko do października 2009 r. Tymczasem umowa między PGNiG a RosUkrEnergo miała obowiązywać do końca 2009 r.
— Taka była prośba strony polskiej. Obecnie pracujemy nad rozwiązaniem najbardziej pilnych kwestii dotyczących umowy krótkoterminowej [do końca września 2009 r. — red.]. Dodatkowe dostawy do Polski będą realizowane według długoterminowych zasad opierających się na nowym załączniku do umowy międzyrządowej z 1993 r. — przypomina Siergiej Jemieljanow.
Przewidywała ona m.in. powstanie dwóch gazociągów tranzytowych przecinających Polskę. Zbudowano tylko jedną.
Określcie się
Dla Gazpromu Export budowa drugiej nitki gazociągu jamalskiego tłoczącego gaz na Zachód to projekt nadal możliwy do realizacji.
— Najpierw muszą zostać rozwiązane spory dotyczące eksploatacji pierwszej nitki rurociągu jamalskiego. Jeśli w Polsce wzrośnie zapotrzebowanie na rosyjski gaz — co sprawi, że budowa drugiej nitki będzie ekonomicznie zasadna — wtedy powrócimy do tego projektu. Przedstawiciele Gazpromu nigdy nie mówili, że nie będzie on realizowany — podkreśla Siergiej Jemieljanow.
Problem w tym, że PGNiG czeka ciągle na deklaracje branży elektroenergetycznej dotyczące zapotrzebowania na gaz.
Nie ma też porozumienia w sprawie taryfy przesyłowej EuRoPol Gazu.
— Wysokość taryfy przesyłowej powinna wynikać z warunków umowy międzyrządowej z 1993 r. Jej warunki określają, że firma nie powinna gromadzić funduszy w niewłaściwym celu. Z doświadczenia wynika, że zyski EuRoPol Gazu, nawet uzyskiwane przy zastosowaniu niższej taryfy, z nawiązką pokrywają wszystkie koszty operacyjne i koszty utrzymania firmy. To jest korzystne dla końcowych odbiorców gazu w Polsce, ponieważ będą płacić niższe ceny — przekonuje Siergiej Jemieljanow.
Po połowie
Wraca też sprawa zwiększenia udziału Gazpromu w akcjonariacie EuRoPol Gazu. Obecnie posiada on 48 proc. akcji — tyle samo co PGNiG. Kluczowy 4-procentowy pakiet walorów EuRoPol Gazu należy jednak do Gas Tradingu, w którym 36,17 proc. akcji ma Bartimpex Aleksandra Gudzowatego.
— Rosyjscy i polscy partnerzy w firmie rozważają możliwość powrotu do równych udziałów w kapitale, proponowanych w warunkach umowy międzyrządowej z 1993 r. — 50:50 — twierdzi Siergiej Jemieljanow.
Anna Bytniewska
[email protected] % 022-333-97-99
specjalnie dla Pulsu
Michał Szubski, prezes PGNiG
Tydzień temu wysłaliśmy do Gazpromu pytanie, dlaczego nie podpisał jeszcze umowy na dostawy do Polski 1,2 mld m sześc. gazu. Nie dostaliśmy odpowiedzi. Przygotowujemy więc kolejne pismo. Moim zdaniem, nie ma żadnego powodu, by nie doszło do zawarcia umowy. Tym bardziej że strony nie zgłaszają żadnych merytorycznych uwag do wynegocjowanego porozumienia.
W Moskwie leży pierwsza umowa, jaką wynegocjowaliśmy
z Gazpromem na przełomie
stycznia i lutego 2009 r. na dostawy brakującego nam w bilansie gazu (2,5 mld m sześc.) Rosjanie nie zgodzili się jej podpisać. My nadal tego chcemy.
Nie mogę natomiast komentować sprawy podziału akcji w EuRoPol Gazie w stosunku 50 proc. na 50 proc. To element strategii negocjacyjnej rządu. Nie mogę także ujawnić, jakie ilości rosyjskiego gazu będą nam potrzebne w najbliższych latach, bo również ujawniłbym kulisy strategii negocjacyjnej. Według oceny PGNiG, w 2015 r. Polska będzie potrzebować 18 mld m sześc. gazu ogółem.
komentarz "PB"
Anna Bytniewska
Gazprom i Gazprom Export zapewniają PGNiG o dobrej woli. Podobno jest nawet wola polityczna po stronie rosyjskich władz. Tylko jaka? Bo krótkoterminowy kontrakt na dostawy gazu do Polski leży w szufladach Gazpromu. I nie tylko ten jeden. O co więc chodzi? Nie bez powodu Rosjanie przywołują obecnie porozumienie międzyrządowe z 1993 r., które zapewniało im 50 proc. akcji w EuRoPol Gazie, firmie przesyłającej rosyjski gaz przez Polskę do Niemiec. Obecnie przewagę ma w niej polski kapitał. Ale Gazprom działa konsekwentnie. Po długiej batalii stał się właścicielem 50 proc. akcji białoruskiego państwowego Biełtransgazu. Teraz coraz wyraźniej daje do zrozumienia, że to on powinien czuwać nad tranzytem rosyjskiego gazu przez Ukrainę, no, może wespół z zachodnimi partnerami. Czyj system tranzytowy — jako kolejny — mógłby się znaleźć pod pieczą Gazpromu? Zgadniecie państwo?