Gdańsk buduje fundamenty dla biznesu

Rozmawiali: Grzegorz Nawacki i Dominika Masajło
opublikowano: 29-08-2019, 22:00

Miasto Neptuna jest otwarte na nowych mieszkańców i inwestorów. Na przedsiębiorców czeka 200 ha ziemi — zachęca Aleksandra Dulkiewicz

„Puls Biznesu”: Turyści lubią Gdańsk, ale nie tylko oni. Liczba mieszkańców rośnie od kilku lat. Na koniec 2018 r. było ich 466,6 tys., o 2,3 tys. więcej niż w 2017 r. Można to odczytywać jako wskaźnik dobrej kondycji miasta. Jest jednak i druga strona medalu — więcej ludzi to większe zapotrzebowanie na mieszkania. A z tym Gdańsk ma problem.

Zobacz więcej

Fot. Łukasz Glowala

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska: Drogie i trudno dostępne mieszkania to twardy orzech do zgryzienia. Ratusz poza wsparciem inwestorów w szukaniu gruntów intensywnie szuka sposobu, jak budować mieszkania na wynajem. Trzeba jednak pamiętać, że w pierwszej kolejności miasto zawsze musi zadbać o zakwaterowanie w mieszkaniach socjalnych.

Ceny lokali nad morzem szybują. Według raportów Gdańsk jest najdroższym po Warszawie rynkiem mieszkaniowym w kraju. Wpływa na to m.in. zarezerwowanie ścisłego centrum i dzielnic nadmorskich przez inwestorów, którzy nieźle zarabiają na apartamentach na wynajem.

Jesteśmy świadomi tego problemu. Wynajem krótkoterminowy w Trójmieście jest bardzo popularny, a oferta z roku na rok się powiększa. Niestety, jako samorządnie mamy narzędzi, które mogłyby uregulować sytuację. Z podobną bolączką mierzy się wiele światowych metropolii. Gdańskowi daleko jeszcze do Wenecji, ale już dostrzegamy podobne problemy: spadek dostępności lokali mieszkalnych, wzrost cen nieruchomości i uciążliwe korki w centrum miasta. W Polsce kwestia ta nie dotyczy tylko Wybrzeża. Pierwszym krokiem powinna być więc nowelizacja ustawy o usługach turystycznych, która wprowadzi zmiany w krótkoterminowym najmie.

Jako ratusz nie zamierzacie podjąć żadnych działań?

Rolą samorządu jest stworzenie warunków do życia, które zachęcą do podjęcia tu pracy i zamieszkania. Sporym wzywaniem, z którym się dziś mierzymy, jest brak kadr. Pod koniec 2018 r. bezrobocie w Gdańsku wyniosło 3 proc. Nie siedzimy z założonymi rękami, działamy — organizujemy kampanie informacyjne i tworzymy programy zachęcające do rozpoczęcia pracy nad morzem. Jednym z nich jest Gdański Voucher — wspieramy przedsiębiorców w szukaniu pracowników. Rozmawiamy także z deweloperami, wiemy, że kilku przedsiębiorców inwestujących w biurowce planuje wybudować w ich bliskiej okolicy budynki, w których będą mogli zamieszkać pracownicy.Kibicujemy takim inicjatywom. Ponadto stale poprawiamy jakość życia w Gdańsku. Pod tym hasłem kryją się zarówno nowe inwestycje infrastrukturalne i budowlane, jak i tzw. działania miękkie, pokazujące, że Gdańsk to miasto przyjazne i otwarte na wszystkich. Pomorze, w tym Trójmiasto, jest uznawane za jeden z najbardziej atrakcyjnych regionów pod względem jakości życia, czystego powietrza i możliwości rozwoju zawodowego.

Czyste powietrze jest magnesem dla turystów, ale z pewnością nie wystarczy, aby zachęcić przedsiębiorców do inwestowania na Wybrzeżu. Co robi Gdańsk, aby stać się atrakcyjnym miejscem dla biznesu?

Skupiamy się na budowie i rozwijaniu dzielnic biurowych oraz aktywizacji obszarów przemysłowych, głównie w okolicy portu. Dobrym przykładem jest Oliwa, której krajobraz kilka lat temu nie przypominał centrum biznesowego. Dziś to właśnie tu znajduje się największy kompleks biurowy północnej Polski — Olivia Business Center. Dalej, w promieniu kilkuset metrów, mieści się kompleks Alchemia i Arkońska Business Park, który jest w trakcie rozbudowy. W okolicy, przy ul. Arkońskiej, siedzibę ma Gdańska Fundacja Przedsiębiorczości aktywnie wspierająca start-upy. Młodym spółkom technologicznym oferuje przestrzenie biurowe i coworkingowe. Organizuje im także szkolenia i kursy. Co więcej, miasto od wielu lat jest partnerem imprezy technologicznej Infoshare, która rokrocznie przyciąga do Gdańska tysiące fanów technologii. Jesteśmy też fundatorem głównej nagrody w wysokości 25 tys. EUR dla najlepszej spółki technologicznej. Z myślą o rozwoju gospodarczym 10 lat temu stworzyliśmy Gdańską Agencję Rozwoju Gospodarczego — InvestGDA. Naszym celem jest m.in. zakup terenów inwestycyjnych, które wyposażamy w podziemne instalacje, a następnie komercjalizujemy. W sumie agencja ma 200 ha gruntów.

a2bc4ae2-8c2e-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Samorządu
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE
Puls Samorządu
autor: Aleksandra Rogala
Wysyłany raz w tygodniu
Aleksandra Rogala
Newsletter o inwestycjach i finansach lokalnej administracji.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W jakich częściach Gdańska znajdują się działki?

Są rozsiane po całym mieście. InvestGDA je wydzierżawia bądź buduje na nich obiekty, które następnie wynajmuje. Tak dzieje się na gruncie wokół Portu Gdańskiego. Znaczna część tych terenów została wydzierżawiona międzynarodowemu deweloperowi powierzchni magazynowo-produkcyjnych. Na pozostałych agencja wybudowała biurowiec oraz planuje realizację hal i placów z myślą o małych i średnich przedsiębiorcach. Istnieje także możliwość dzierżawy terenów oraz budowa we własnym zakresie. Agencja ma również zabezpieczone do dyspozycji inwestorów grunty w okolicach portu lotniczego — w sąsiedztwie planowanego Airport City, przy ul. Azymutalnej na terenie Maszynowa Parku.

Sercem Gdańska zawsze były stocznie. Czy są nadal?

Przemysł stoczniowo-jachtowy rozwija się dobrze. Co prawda nie jest to jedno ogromne przedsiębiorstwo państwowe, jakim kiedyś była Stocznia Gdańska im. Lenina, która w szczycie zatrudniała 25 tys. osób. Dziś są to mniejsze podmioty, które podbijają światowe rynki inwestycjami jachtowymi.

Upłynęło pięć miesięcy od momentu zaprzysiężenia pani na stanowisku prezydenta Gdańska. Jaką ma pani strategię dla miasta?

Gdańsk ma już strategię, którą konsekwentnie realizujemy od kilku lat. Nasz budżet i cele dopasowujemy do strategicznego dokumentu, jakim jest uchwalony w 2016 r. plan rozwoju Gdańska do 2030 r. To na nim opieramy działania. Mocno wspieramy też działania inwestorów obecnych na terenach postoczniowych.

Tereny po dawnej Stoczni Gdańskiej są w rękach prywatnych inwestorów gotowych zainwestować tam blisko 10 mld zł. Inwestycje stanęły jednak pod znakiem zapytania, kiedy Agnieszka Kowalska, była pomorska wojewódzka konserwator zabytków, w końcu 2017 r. wszczęła postępowanie administracyjne w sprawie wpisania ich do rejestru zabytków. Miasto popiera tę decyzję?

Uważam, że nie było to konieczne. Nie po to miasto zainwestowało w Europejskie Centrum Solidarności, aby tereny wokół niego wyglądały tak jak obecnie — puste pola i dziury, które wypełniają się wodą. Ta ważna część Gdańska zasługuje na nieszablonową przestrzeń. Grunty postoczniowe w 100 proc. należą do inwestorów prywatnych. Sądzę, że są to poważne firmy. W zaprezentowanych przez nie wielofunkcyjnych projektach widać ciekawą synergię dawnych hal stoczniowych z nowoczesnymi budynkami.

Od czerwca na fotelu pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków zasiada nowy człowiek — Igor Strzok. Starali się państwo poznać jego opinię na ten temat?

Wielokrotnie już rozmawialiśmy z nowym konserwatorem, ale nie udało się jeszcze wypracować ostatecznego stanowiska. Liczę, że minister Magdalena Gawin, Generalny Konserwator Zabytków, przemyśli przede wszystkim zakres wpisania tych terenów na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Myślę, że można je upamiętnić także w inny sposób.

Nie brak głosów, że wpisanie terenów postoczniowych na listę światowego dziedzictwa UNESCO to spore wyróżnienie dla Gdańska.

Należy jednak mieć na uwadze, że wskutek wstrzymywania decyzji inwestycyjnych hale popadają w ruinę. Ponadto na znacznej części terenów zaproponowanym przez ministerstwo nie ma żadnych budynków. To po prostu pole i kałuże — nie jest to najlepsza wizytówka miasta.

Klamka zapadła?

Mamy nadzieję, że nie. Tym, co możemy zrobić i robimy, jest wspieranie inwestorów w rozmowach z Narodowym Instytutem Dziedzictwa, który jest organem doradczym Generalnego Konserwatora Zabytków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiali: Grzegorz Nawacki i Dominika Masajło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu