Nie 71 mln zł, ale około 50 mln zł zapłaci Gdańsk za odbiór i wywóz odpadów z sześciu sektorów miasta (w trzech najkorzystniejszą ofertę złożyło konsorcjum Komunal Express i Cespa Compania Espanola de Servicios). To jedno z pierwszych dużych miast, które otworzyło oferty w przetargu. Czy to potwierdza obawy samorządowców, że otwarcie rynku skłoni prywatnych usługodawców do zastosowania dumpingu, by pozbawić zajęcia miejskie spółki?
— Trudno uwierzyć, by firmy zaproponowały rażąco niskie ceny. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że samorządy często przeszacowują wartość usług. To, co zdarzyło się w Gdańsku, to dobra wiadomość dla mieszkańców i resortu środowiska. Straszono nas, że ceny poszybują — mówi Dariusz Matlak, prezes Polskiej Izby Gospodarki Odpadami.
Jego zdaniem, gdyby w Gdańsku okazało się jednak, że uczestnicy przetargu zaproponowali rażąco niskie ceny, są mechanizmy prawne umożliwiające walkę z takimi praktykami. Na razie nie ma jednak powodów do niepokoju.
Trudno uwierzyć, by firmy zaproponowały rażąco niskie ceny. Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że samorządy często przeszacowują wartość usług.
— Kilkadziesiąt przetargów jest już rozstrzygniętych. Ceny są zazwyczaj niższe od szacunków i wygrywają firmy lokalne oraz komunalne, a nie wielkie koncerny, których obawiali się samorządowcy — dodaje Dariusz Matlak.
Marek Miros, wiceprezes Związku Miast Polskich i burmistrz Gołdapi, uważa, że jest za wcześnie na wysnuwanie wniosków.
— Nie mamy pełnego obrazu sytuacji, bo lwia część przetargówbędzie się rozstrzygać w kwietniu. Gdańsk był jednym z pierwszych miast, które je ogłosiły — uważa Marek Miros. W przetargu w Gołdapi wpłynęło sześć ofert.
— Ceny były niższe, niż zakładaliśmy, ale nie rażąco niskie. Jednak najniższą ofertę złożyła firma, która nie zajmuje się wywozem śmieci. Będzie musiała udowodnić, że spełnia wymogi — mówi Marek Miros.
Z ogłoszeniem przetargu wstrzymuje się Inowrocław. Prezydent Ryszard Brejza od miesięcy był głosem samorządów, które nie chciały organizować przetargów, lecz powierzyć zadania spółkom komunalnym.
— Uważam, że nie mamy obowiązku ogłoszenia przetargu, co nie znaczy, że nie możemy go ogłosić. W najbliższych dniach zdecyduję, czy to zrobimy, czy też powierzymy to zadanie miejskiej spółce — mówi Ryszard Brejza.
Ile powinien kosztować odbiór odpadów w Inowrocławiu? — Od 90 proc. mieszkańców miasta, na podstawie dobrowolnych umów, śmieci wywozi miejska spółka. To koszt około 10 mln zł rocznie za odbiór, administrowaniesystemem i zagospodarowanie śmieci w miejskiej instalacji — mówi prezydent. Broni teorii niebezpiecznego dumpingu, podając przykład jednej z gmin w województwie, gdzie w przetargu prywatna firma zaoferowała bardzo niską cenę.
— Wiemy, ile będzie musiała płacić za utylizację odpadów, bo będzie je przekazywać do naszej instalacji, więc albo będzie dopłacać do biznesu, albo zarobi grosze — twierdzi prezydent Inowrocławia. Uważa, że w Gdańsku mogło dojść do dumpingu, choć nie wyklucza, że miasto źle oszacowało koszty.