Jeśli inwestowanie za granicą to waluta obca. Jeśli waluta obca to ryzyko kursowe. Dobrze wybrany fundusz sprawi, że na zmianę kursu patrzeć będziemy ze spokojem.
Inwestowanie w polskie fundusze jest czytelne: jeśli zarządzający podejmą trafne decyzje inwestycyjne, klient zarobi. Przy funduszach zagranicznych już takiej gwarancji nie ma — zysk może zostać zmniejszony przez zmianę kursu, na którą nie ma wpływu nawet najlepszy na świecie zarządzający funduszami.
Klient naraża się na ryzyko kursowe, bowiem fundusze zagraniczne są denominowane w walucie obcej, najczęściej EUR lub USD. W związku z tym na początku inwestycji złoty jest przeliczana na walutę i podobnie po jej zakończeniu.
— Jeśli klient inwestuje w fundusze zagraniczne wpłacając złotego to ponosi ryzyko, że w trakcie inwestycji złoty się umocni, czyli kurs euro spadnie — tłumaczy Piotr Siemianowski z departamentu rynków finansowych w Raiffeisen Bank Polska.
Trzeba pamiętać, że słowo ryzyko nie musi oznaczać straty. Kurs może zmienić się zarówno na plus jak i na minus dla klienta. W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że wynik inwestycji jest równy stopie zwrotu funduszu pomniejszonej lub powiększonej o zmianę kursu.
Najprostszą metodą uniknięcia ryzyka walutowego jest inwestowanie oszczędności w euro czy dolarach. Jeśli już musimy inwestować złotego, to warto dokonać przewalutowania przed wpłaceniem do funduszy. W przeciwnym przypadku złote wysłane do Luksemburga czy Irlandii przeliczone zostaną po nieznanym nam kursie.
Rozwiązaniem jest też zainwestowanie w fundusz z opcją gwarancji zachowania kursu. Przykładem może być fundusz Raiffeisen-Top Selekcja, w którym gwarantowana wartość jednostki w dniu wykupu równa jest 80 proc. najwyższej wartości, jaką osiągnęła jednostka.