Gdzie jest twoje miejsce w gospodarczym szyku

Andrzej Nierychło
opublikowano: 19-04-2006, 00:00

Pan X prowadzi firmę. Robi to w sposób poważny i odpowiedzialny. Poszukuje nowych wzorów produktów, systematycznie wymienia maszyny i technologie wytwórcze. Szkoli pracowników, sam też chętnie podnosi kwalifikacje, ścianę przy jego biurku zdobi kolekcja dyplomów i certyfikatów. Pan X odziedziczył firmę po ojcu i znacząco ją powiększył. Pamięta, że ojciec sam pracował przy maszynie i jedynie gdy pojawiał się dostawca surowca lub odbiorca towaru, zdejmował fartuch i zajmował się w kantorku papierami.

Młodszy X też „ma fach w ręku” i kiedyś stawał przy maszynie, ale od lat już tego nie robi. Pochłaniają go sprawy finansowe i organizacyjne, odbywa liczne spotkania, w firmie i poza nią, często wyjeżdża. Rodzinna firma jest już przedsiębiorstwem, w jego strukturze wyodrębniły się części: produkcyjna, handlowa, finansowa i administracyjna. Największą troską pana X jest zapewnienie firmie bytu w bliższej i dalszej przyszłości, zapewnienie produktom miejsca na rynku, sprostanie konkurencji. Na rozwój wydaje wszystkie pieniądze, jakie przynosi firma. O spokojnym życiu i czerpaniu pożytków z niemałego majątku pan X nie myśli. Ma dziesiątki spraw do załatwienia, jedna pilniejsza od drugiej. Dobrze, że zdrowie pozwala na takie tempo.

Pan Y też zgromadził spory kapitał. Ale pieniądze podzielił na kupki, zainwestował i teraz dogląda akcji, udziałów i funduszy. Przyjął rolę biernego inwestora, nie wtrąca się w szczegóły działalności firm, które kontroluje. Jest mu obojętne, co produkują i czym handlują. Jeśli o to pyta, to jedynie z uprzejmości. Naprawdę interesuje go stopa zwrotu. Każdego dnia spędza po kilka godzin przy komputerze, na obliczeniach i rozmowach. Choć pieniędzmi w jego imieniu zarządzają kwalifikowani specjaliści, pan Y ma poczucie, że ciężko pracuje. Faktycznie, bywa zmęczony tak, jakby godzinami machał łopatą.

Przedsiębiorca X i inwestor Y zapewne w ogóle się nie znają, choć być może wiedzą o swoim istnieniu. Mogło się nawet zdarzyć, że X posiłkował się środkami należącymi do Y i spłacił mu, za pośrednictwem funduszu powierniczego, odsetki. Sylwetki obu panów zostały tu zresztą wyjaskrawione, na co dzień X też lokuje oszczędności tam, gdzie przyniosą mu najwięcej. Ale takie dwa modele aktywności gospodarczej istnieją. Oba są potrzebne i pozostają w swoistej symbiozie.

Najważniejsza różnica między nimi polega chyba na tym, że prowadzący firmę pan X jest odpowiedzialny nie tylko za siebie i zasobność własnego portfela, ale za grupę pracowników i następców. To dyktuje mu niekiedy sposób postępowania i ogranicza pole manewru. Pan Y też ponosi odpowiedzialność, ale bardziej złożoną i jakby mniej wymierną. Byłoby ideałem, gdyby każdy mógł sam zdecydować, który model aktywności biznesowej wybiera, ale życie nie daje aż takiego komfortu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Nierychło

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Gdzie jest twoje miejsce w gospodarczym szyku