Gdzie Szwedzi nie mogą, tam Litwini wejdą

MZAT
opublikowano: 24-06-2013, 00:00

Superprezenty.pl przebijają się na rynek internetowych kuponów podarunkowych. Kilka firm już się na nim poślizgnęło.

Lotnictwo, handel detaliczny czy producenci żywności — to tylko niektóre branże polskiej gospodarki, w których inwestują Litwini. Przedsiębiorcy znad Wilii próbują też uszczknąć kawałek polskiego tortu internetowego — o rosnący, choć trudny rynek kuponów prezentowych coraz mocniej walczy litewska grupa Gera Dovana, działająca jeszcze m.in. na Łotwie, Białorusi i w Moskwie. Pod szyldem Superprezenty.pl sprzedaje vouchery na usługi, które w roli podarków mają zastąpić tradycyjne butelki z trunkami, bombonierki czy skarpety.

— W Polsce ruszyliśmy w lutym ubiegłego roku. Na początku myśleliśmy, że uda nam się rozwinąć biznes, stosując identyczny model jak na innych rynkach. Okazało się jednak, że polski klient jest specyficzny — walcząc o niego, musieliśmy zmienić markę i zmodyfikować ofertę, stawiając mocniej na usługi związane z indywidualnymi, ekstremalnymi przeżyciami. Polacy wolą kupować np. indywidualne przejażdżki samochodami rajdowymi, na Litwie wyraźnie popularniejsze jest choćby SPA dla par — mówi Ernestas Vasiliauskas, kierujący serwisem.

Grupowa nauczka

Według niego, w Polsce najlepiej przyjmują się produkty i pomysły biznesowe, które sprawdziły się w USA i kojarzone są z tamtejszym rynkiem. Tak było z wywołanym przez Groupona szałem na zakupy grupowe — tyle że teraz ta branża mocno dołuje.

— Zakupy grupowe trochę popsuły rynek, bo miały krótkoterminowy model współpracy z partnerami, którzy mieli tymczasowo budować ruch ostrymi promocjami. Nam zależy na długiej, stabilnej współpracy — mamy już w Polsce 300 partnerów i 600 ofert, głównie w województwie mazowieckim. Zdobywamy nowe w całym kraju — mówi Ernestas Vasiliauskas. Choć biznes Litwinów kręcić się ma przede wszystkim w internecie, Superprezenty. pl inwestują w… stoiska w galeriach handlowych. Na razie mają trzy: w warszawskiej Galerii Mokotów oraz w centrach handlowych w Jankach i na Targówku.

— Obecność w „realnych” sklepach pozwala na zbudowanie zaufania do marki i edukację klientów — a to w tej chwili najważniejsze, bo rynek jest młody i trzeba dużo inwestować w zmianę prezentowej mentalności — mówi Ernestas Vasiliauskas.

Szału nie ma

Zarabianie pieniędzy na internetowym wręczaniu prezentów to nic nowego. W ubiegłym roku na rynek weszło kilka stworzonych pod tym kątem serwisów, które miały stworzyć rynek „social gifting” — czyli elektronicznych kuponów podarunkowych, wręczanych znajomym na Facebooku. Zainwestowali w to m.in. twórcy silnego na rynku zakupów grupowych Grupera, ruszając z Bonbonierem.pl. Jak im poszło?

— Szału na razie nie ma, ale użytkowników powoli przybywa. Jesteśmy umiarkowanymi optymistami. To młody rynek, który będzie rozwijał się wraz z upowszechnianiem smartfonów i mobilnego internetu, a także ze wzrostem świadomości użytkowników. Dopasowujemy także pomysł do lokalnej specyfiki — jesteśmy właśnie w trakcie wprowadzania zmian w funkcjonalności Bonboniera, które m.in. dadzą możliwość ściągania prezentów dla siebie, nie tylko dla innych — mówi Piotr Majcherkiewicz, jeden z twórców Bonboniera.

Do debiutu w Polsce przygotowywał się też Wrapp, szwedzki potentat branży social gifting. Już we wrześniu ubiegłego roku miał go z pompą wprowadzić Łukasz Wejchert, ale na razie temat umarł

— Wrapp co prawda w tym tygodniu w kolejnej rundzie finansowania zebrał od inwestorów 15 mln USD i ma wydać je na ekspansję… tyle że nie u nas. — W związku z rosnącym zainteresowaniem projektem na rynku amerykańskim zarząd Wrapp postanowił skupić się na rozwoju produktu właśnie w tym regionie, zawieszając prace na innych rynkach, w tym w Polsce — mówi Magdalena Piasecka, communication manager w Dirlango, firmie Łukasza Wejcherta. W odróżnieniu od tych serwisów, Superprezenty.pl nie integrują się z Facebookiem.

— Wolimy rozwijać się samodzielnie — na Facebooku wręcza się prezenty o małej wartości, a nam chodzi o obdarowywanie się usługami, wartymi średnio kilkaset złotych — mówi szef Superprezentów.pl.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy