Gelenda przeszła kurację odmładzającą

Kultowe auto niemieckiego koncernu otrzymało zastrzyk z odmładzającym eliksirem. To jedna z najważniejszych premier tego roku

Mercedes-Benz klasy G na rynku zadebiutował prawie cztery dekady temu — w 1979 r. Kusił i nadal kusi możliwościami jazdy w terenie i stylistyką. Pozostałe modele Mercedesa mają coraz bardziej opływowe kształty, ale klasa G jest niezmiennie kanciasta. Przypomina prostokąt narysowany przez pozbawionego estetycznego zmysłu pragmatyka, a jednak przykuwa wzrok i jest pożądana.

Zobacz więcej

KLASYKA DLA BOGATYCH: Mercedes poinformował, że nowa klasa G trafi do salonów w czerwcu, a ceny będą się zaczynać od 439 tys. zł. Fot. ARC

Niemcy zdecydowali się w końcu wysłać słynną „gelendę” (niem. Geländewagen, czyli samochód terenowy) na kurację odmładzają, ale nie pozwolili stylistom naruszyć bryły auta. Trzymając się metafory, można stwierdzić, że terenówka przeszła tylko zabieg wygładzenia zmarszczek i wszczepienia kilku nowinek. Nowa klasa G jest odrobinę dłuższa i szersza od obecnie oferowanej generacji, ale jednocześnie lżejsza dzięki wykorzystaniu materiałów takich jak aluminium.

Waga „gelendy” spadła aż o 170 kg. Stylistyczne nowości to m.in. przeprojektowana osłona chłodnicy, zmieniony zderzak i reflektory LED. Mercedes poprawił też zawieszenie i zmienił wnętrze samochodu. W środku jest luksusowo i nowocześnie, o czym świadczą duże wyświetlacze dotykowe. Terenówka będzie dostępna z czterolitrowym silnikiem V8 o mocy ponad 420 KM.

— W skrócie nowa „gelenda” to wciąż „gelenda”, tyle że jeszcze lepsza — tłumaczy Ola Källenius, członek zarządu koncernu Daimler odpowiedzialny za rozwój marki Mercedes-Benz. Klasa G nie jest bestsellerem niemieckiego koncernu, ale perełką w koronie. Jej sprzedaż rośnie jednak systematycznie na fali coraz większej popularności SUV-ów — w zeszłym roku sięgnęła prawie 20 tys. sztuk. Producent mocno więc przyłożył się do premiery podczas targów w Detroit. Częścią spektaklu jest ekspozycja — klasyczna terenówka z 1979 r. umieszczona w bryle odlanej z żywicy.

Dzieło powstawało przez trzy miesiące i waży 44 tony. Łączy się z kampanią promocyjną, w której Mercedes przekonuje, że nowa klasa G ma w sobie DNA pierwotnego auta — przypomina zastygłe zwierzę z innej epoki. W ciągu prawie czterech dekad Niemcy wyprodukowali w sumie ponad 300 tys. egzemplarzy klasy G. Samochód doczekał się wielu wersji specjalnych, choćby luksusowego mercedesa-maybacha G 650 landaulet, który powstał w limitowanej edycji składającej się z 99 sztuk.

„Gelenda” jest lubiana przez celebrytów, w tym m.in. Arnolda Schwarzeneggera, który zresztą wziął udział w premierze auta w Detroit. Aktor, znany m.in. z filmów o terminatorze, w zeszłym roku nawiązał współpracę z firmą Kreisel Electric i przerobił klasę na terenowe auto z napędem elektrycznym. Z „gelendy” korzystają też papieże podróżujący podczas pielgrzymek oszkloną wersją zwaną „papamobile”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Gelenda przeszła kurację odmładzającą