Geremek ciepło przyjęty przez grupę chadeków w PE

opublikowano: 2004-07-14 20:58

Największa frakcja polityczna w Parlamencie Europejskim - Europejska Partia Ludowa-Europejscy Demokraci niezwykle ciepło przyjęła w środę kandydata na szefa PE Bronisława Geremka. Chadecy rozmawiali z polskim politykiem wieczorem, tuż przed jego powrotem do Warszawy.

Jacek Saryusz-Wolski zapowiedział po spotkaniu, że posłowie PO zagłosują za Geremkiem, jeżeli będzie szansa, że ich głosy przeważą na jego korzyść, "nawet jeśli będzie to oznaczać naruszenie dyscypliny partyjnej". Podkreślił jednak, że "nie będą brali udziału w żadnych demonstracjach politycznych". "Poettering jest uprzedzony, że możemy zagłosować na Geremka" - dodał. (Niemiecki chadek Hans-Gert Poettering jest szefem grupy EPL, do której należy PO).

"Mam poczucie, że przychodzę do grupy, której cele znam i podzielam" - powiedział Geremek, kończąc prezentację swojego programu. Powtórzył w nim m.in. słowa o potrzebie europejskiej solidarności wobec biedniejszych członków UE i w unijnej polityce zagranicznej, a także o konieczności utrzymywania ścisłych kontaktów PE z parlamentami narodowymi. Mówił też o potrzebie nowej konstytucji dla Unii i przejrzystości działania unijnych instytucji.

Wobec takiej deklaracji, członkowie frakcji chcieli wiedzieć, dlaczego opuścił jej szeregi razem z całą Unią Wolności. Geremek odpowiedział lakonicznie, że UW była członkiem tej grupy wtedy, kiedy on przewodniczył tej partii. "Nie jestem przewodniczącym Unii Wolności" - dodał.

Również w środę wieczorem padały m.in. pytania o Kaliningrad i o Turcję. Polski polityk powtarzał, że w stosownym czasie nikt nie potrafił zaproponować sensownego rozwiązania dla "tej dziwnej enklawy", jaką jest Kaliningrad, oraz że trzeba spełnić obietnicę daną Turcji i rozpocząć negocjacje w sprawie jej członkostwa w UE.

Wielu członków Europejskiej Partii Ludowej-Europejskich Demokratów ciepło wspominało współpracę z Geremkiem w różnych okresach jego kariery. Przysłuchiwano się jego wypowiedziom z wyraźną sympatią i uwagą, czasami przerywając je oklaskami.

Barbara Bodalska