Gest kasztelanowej

Anna GołasaAnna Gołasa
opublikowano: 2015-04-24 00:00

ŚCIANY: Dworek Tuszkówka w Kaputach to miejsce, w którym swojskość przeplata się z kunsztem architektonicznym.

Budynek pod Ożarowem Mazowieckim, w którym mieści się Dworek Tuszkówka, powstał w pierwszej połowie XVIII w. Przez ponad dwa stulecia był... schronieniem dla niechcianych dzieci. Po przeprowadzeniu reformy rolnej w 1944 r. stał się bezużyteczny. Aż do pojawienia się nowych właścicieli, którzy postanowili odbudować obiekt i nadać mu nową funkcję. Obecna Tuszkówka tętni życiem. Odbywają się tu wesela, konferencje, imprezy integracyjne, biesiady grillowe, pokazy i degustacje ryb wędzonych. Wielu gości przyjeżdża zaś tylko po to, by odpocząć od codziennych trudów i nabrać energii na nadchodzące tygodnie. W dawnych czasach właścicielką dóbr ziemskich w Kręczkach i Kaputach była kasztelanowa małogoska Urszula Czermińska, która w 1738 r. przekazała swe włości na rzecz dzieci porzuconych przez rodziców i ubogich mieszkańców Warszawy. Tak powstał Dom Podrzutków, który przez ponad 200 lat służył ratowaniu i wychowywaniu najmłodszych. Działalność zakończył po drugiej wojnie światowej, gdy na podstawie „rewolucyjnych dekretów” o reformie rolnej z 1944 r. i nacjonalizacji przemysłu wszystkie majątki ziemskie w kraju przeszły we władanie państwa.

Dopiero po upadku systemu komunistycznego dom wystawiono na sprzedaż. Początkowo nie było zainteresowanych zniszczoną nieruchomością. Do 1999 r., gdy postanowił w nią zainwestować Henryk Tuszko.

— Zawsze miałem sentyment do starych obiektów, gdzie w każdym kącie kryje się historia. A wyobraźnia mi podpowiadała, że mimo zniszczonych murów ten dworek jeszcze będzie cieszyć oko — opowiada inwestor. Aby tchnąć życie w nieruchomość i stworzyć w niej miejsce na różne imprezy okolicznościowe, potrzeba było wiele wysiłku. Obiekt był porzucony, porośnięty dziką roślinnością i praktycznie niewidoczny z biegnącej tuż obok ulicy Sochaczewskiej.

— Prace budowlane rozpoczęły się w 2000 r. W budynku zalegała ziemia, którą trzeba było usunąć. Ciężarówkami wywoziliśmy też śmieci. Poświęciliśmy na to miesiące. Dopiero kiedy nieruchomość i teren wokół niej oczyszczono, można było się zająć gruntowną przebudową, która trwała 5 lat. O wyposażenie zadbaliśmy wspólnie z żoną. Każdy detal staraliśmy się dobierać zgodnie z sarmackim stylem dworku, szukając inspiracji w sklepach, ale również na starych, zapomnianych targach. Mamy również sporo ozdób, które otrzymaliśmy w prezencie od naszych gości — wspomina Henryk Tuszko. Na tym nie koniec. Należało też zasadzić drzewa, zagospodarować ogród, wykopać stawy. Pierwsze imprezy w Tuszkówce odbyły się w 2005 r.

Duże zainteresowanie zachęciło właściciela do powiększenia budynku o miejsca noclegowe. Wyremontowano więc pięć przytulnych pokoi, a wśród nich — bardzo duży czteroosobowy apartament z kominkiem i skórzaną kanapą. Każdy pokój wyposażono w telewizor z płaskim ekranem i łazienkę z prysznicem. Jako obiekt noclegowy Dworek Tuszkówka wystartował w 2012 r.

Rządzi swojskość

Najważniejszym pomieszczeniem na parterze jest sala mieszcząca nawet sto osób. Dzięki charakterystycznym drewnianym stropom można się w niej poczuć jak w ogromnej stajni. Zainteresowanie wzbudza też okazała kuchnia z drewnianymi półkami, na których stoją stylowe pojemniki na przyprawy, gliniane garnuszki, chochle i płaskorzeźby.

— Wyróżnia nas także domowa kuchnia. Wszystkie potrawy robimy na miejscu z najlepszychproduktów. Mamy własne przetwory, wędzimy ryby, nawet kiełbasy i inne potrawy z dziczyzny robimy sami. W piwniczce ziemiance trzymamy konfitury, ogórki, grzybki — wymienia Henryk Tuszko. Goście lubią zwłaszcza dwa salony z kominkami i wygodnymi sofami. Latem i jesienią chętnie spędzają czas, łowiąc ryby w należącym do dworku stawie i zbierając grzyby, których nie brakuje w okolicy. Właściciele Tuszkówki zadbali też o sprzęt do grillowania, plac zabaw, stół bilardowy i ogródek ziołowo-poziomkowy.

Oaza spokoju

Dworek w Kaputach jest oddalony zaledwie o 15 km od centrum Warszawy. Wokół rozciągają się piękny ogród i las. „To idealne miejsce na relaks w zielonej oazie ciszy i spokoju z dala od miejskich hałasów” — piszą na forach internetowych zadowoleni goście.

— W naszym dworku panuje wyjątkowa rodzinna, kameralna atmosfera. Możemy pochwalić się gośćmi, którzy najpierw robili u nas spotkania firmowe, następnie mieli swoje wesele, a teraz organizują w Kaputach chrzciny dzieci. W sezonie letnim mamy też wielu gości z zagranicy, szczególnie z Finlandii, Norwegii i Niemiec. Staramy się, by każdy poczuł się tu wyjątkowo — zapewnia Henryk Tuszko. Właściciele dworku dbają o gości na wiele sposobów. Co jakiś czas organizują imprezy okolicznościowe, m.in. sylwestra, na które stali klienci mają bezpłatny wstęp.

— Cały czas staramy się rozwijać, ulepszać i poprawiać nasz dworek. Planujemy sukcesywnie powiększać bazę hotelową. W najbliższym czasie powstanie też restauracja, której specjalnością będą świeże raki i dania z ryb — zdradza Henryk Tuszko.

Wehikuł czasu. Tuszkówka prezentuje się bardzo okazale. Główny budynek otaczają mniejsze zabudowania i zadbana zieleń. Wchodząc do środka, przenosimy się do epoki kasztelanowej Czermińskiej dzięki kominkom, kaflowym piecom, stylowym meblom i ozdobom.

Portret rodzinny. Właściciele Tuszkówki: Maria i Henryk Tuszko z synem Łukaszem, synową Dorotą, wnuczkami Hanną (na kolanach mamy) i Zofią oraz należącym do familii psem.

Ogrom pracy. Remont dworku to nie wszystko. Żeby pensjonat mógł zacząć działać, trzeba było zasadzić drzewa, zagospodarować ogród, wykopać stawy...√