Getin Holding ułożył biznes na nowo

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 12-01-2010, 00:00

Plus Bank ma być na plusie. Rumunia też. Rosja bez dwóch zdań. Po Białorusi cudów nikt nie oczekuje.

Na Wschodzie duże zmiany. Zagraniczny biznes w tym roku ma dać dwucyfrowy zysk

Plus Bank ma być na plusie. Rumunia też. Rosja bez dwóch zdań. Po Białorusi cudów nikt nie oczekuje.

Jednym z największych błędów, jakie popełniłem, jest inwestycja na Ukrainie — powiedział niedawno Leszek Czarnecki, właściciel grupy Getin. Mimo to nie zamierza wycofać się ze wschodnich rynków. Wręcz przeciwnie — holding przegrupował szyki i w tym roku zamierza pokazać solidny zysk z zagranicznych biznesów. W 2009 r. raczej będą one na minusie. Po trzech kwartałach strata wyniosła 10 mln zł. I choć przedstawiciele Getinu uchylają się od odpowiedzi w sprawie wyniku, to raczej wątpliwe jest, by udało się ją odrobić w IV kw.

— Na Ukrainie w październiku osiągnęliśmy break even point i od tamtego momentu cały czas wynik nam rośnie. Nie jest to zatem jednorazowe zdarzenie — mówi Radosław Boniecki, prezes holdingu.

Ukraiński autokredyt

Teraz to właśnie on odpowiada za interesy Getinu za granicą. I nie jest to jedyna zmiana w holdingu, jeśli chodzi o wschodnie interesy. Najwięcej pozmieniało się na Ukrainie. Plus Bank, którego strata najmocniej zaciążyła na wyniku grupy, przeszedł ostry tuning (pod klucz poszła połowa oddziałów, a kilkaset osób dostało wypowiedzenia) i teraz będzie bankiem skoncentrowanym na biznesie samochodowym.

— W ofercie będziemy mieli wszystkie produkty, ale największy nacisk położymy na ten rodzaj kredytów — wyjaśnia Radosław Boniecki.

Biznes nadzoruje Grzegorz Tracz, członek rady nadzorczej Plus Banku, który wyprowadził Getin Bank na pozycję lidera rynku kredytów samochodowych w Polsce. Na Ukrainie też apetyty są duże.

— Jesteśmy mocni w zachodniej części kraju i tam możemy mieć 30 proc. rynku — mówi Radosław Boniecki.

Pierwsze wyniki sprzedaży są zachęcające. Kredyt samochodowy, który w ofercie Plus Banku znalazł się w połowie ubiegłego roku, notuje dobre wyniki. Radosław Boniecki zastrzega jednak, że nie chodzi o ilość. Po ukraińskiej lekcji kryzysu trzeba patrzeć przede wszystkim na ryzyko. Żeby je ograniczyć, Getin finansuje samochody średnej klasy, które w razie czego łatwiej spieniężyć.

Rosyjski leasing

Plus Bank obecnie jest jedynym aktywem Getinu na Ukrainie. Holding wygasza działalność pośrednika kredytowego — Accord oraz Carcade Plus, spółki leasingowej. Inaczej będzie z jej rosyjską imienniczką — Carcade w Rosji. Ona też ma za sobą ciężki rok. Miejscowy rynek samochodowy spadł w 2009 r. aż o 60 proc., a sprzedaż w Carcade o 45 proc., do 112 mln USD. Niemniej firma wypracowała zysk i wypłaciła za ubiegły rok dywidendę. Było to możliwe dzięki ostremu cięciu kosztów (m.in. zatrudnienie spadło o 120 osób, do 360). Ostała się natomiast sieć 47 oddziałów i są plany budowy kolejnych.

— Z 27-procentowymi udziałami w rynku leasingu jesteśmy drugim graczem w Rosji. Do zagospodarowania są największe lokalne rynki: w Petersburgu i Moskwie — mówi szef holdingu.

Kryzys mocno przewartościował rynek samochodowy w Rosji. Dilerzy i importerzy, którzy wcześniej przebierali w ofertach instytucji finansowych, teraz stali się petentami. Carcade jest w tej dobrej sytuacji, że ma zapewnione finansowanie (jako jedna z nielicznych firm nie wstrzymała sprzedaży w kryzysie).

Rumuńska niewiadoma

Sporo pozmieniało się w Rumunii, gdzie Getin uruchomił firmę pośrednictwa kredytowego według modelu Open Finance. Perfect Finance dorobił się na razie dwóch oddziałów.

— Kryzys skomplikował mocno sytuację i zdecydowaliśmy odłożyć rozwój tej działalności. W tym roku biznes będzie układany i rozwijany na nowo. Przyszłość rynku rumuńskiego stoi pod dużym znakiem zapytania. Oceniamy, że w tym roku możemy pokazać pozytywne wyniki — mówi Radosław Boniecki.

Większych zmian nie ma na Białorusi, gdzie Getin ma Sombelbank, i raczej nie należy się ich spodziewać. Przy obecnej strukturze gospodarczej kraju większej dynamiki osiągnąć się nie da.

Wszystkie zagraniczne biznesy zostały tak poustawiane, żeby w tym roku pokazać dwucyfrowy zysk. Będzie on bliższy 10 czy 20 mln zł?

— Gdyby miało być bliżej dziesięciu, to nie podejmowałbym się tego zadania, jakim jest nadzór nad rynkami wschodnimi — odpowiedział prezes Getinu.

Te same szyldy,

oddzielny marketing

Marchewka dla dobrych klientów i kij na złych kredytobiorców. Getin Noble zmienia się w bank relacyjny.

Getin Noble pokazał strategię połączonych banków z grupy finansowej Leszka Czarneckiego. Jak już pisaliśmy na łamach "PB", obydwa zachowają swoje szyldy i każdy będzie na własną rękę komunikował się ze swoimi klientami. Zresztą w strategii niewiele jest zupełnie nowych elementów. Nowych w sensie takich, po które nie sięgał wcześniej Getin czy Noble. Zasada działania będzie taka jak do tej pory: ostro do przodu.

— Bank postawił sobie ambitne cele, ale sama strategia nie jest za bardzo zaskakująca. Może poza celem na 2010 r. dotyczącym zyskowności. ROE na poziomie 20 proc. to znacznie więcej niż średnia sektora. Wpływ jednorazowych zdarzeń może pomóc w osiągnięciu takiego zwrotu, niemniej wydaje się, że jest to agresywne założenie — ocenia Piotr Palenik, analityk ING Securities.

Z nowych rzeczy zwraca uwagę na przekierowanie Getin Noble (ale głównie tego pierwszego) z banku transakcyjnego na relacyjny.

— Nie mamy silnych relacji z klientami detalicznymi. To jest do zmiany. Chcemy dużo więcej zarabiać na relacjach i mieć ich dużo więcej — mówi Krzysztof Rosiński, szef banku.

Jarosław Augustyniak, wiceprezes, dodaje, że Getin Noble ma 200 tys. klientów depozytowych, z których tylko 3 proc. korzysta z innych produktów.

— Musimy ich przekonać, żeby sięgali też po inne. Chcemy nawiązać z nimi relacje długoterminowe, a nie jednorazowe — mówi wiceprezes.

W jaki sposób?

— Wkrótce wyjdziemy z interesującą ofertą rachunków oszczędnościowych — zapowiada prezes Jarosław Augustyniak.

Dobrzy klienci mogą więc liczyć na marchewkę. Na nierzetelnych czeka kij. Getin Noble szykuje pałkę już od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy prowadzi rekrutację do działu windykacji, który liczy już 200 osób, a do końca tego roku liczba windykatorów zwiększy się do pół tysiąca. Po co bankowi taka armia?

— Chcemy być jednym z bardziej agresywnych banków, jeśli chodzi o odzyskiwanie własnych pieniędzy — mówi Maurycy Kuhn, członek zarządu.

Z nowych, starych biznesów, w Getin Noble mocniej postawi na leasing, koncentrując się na samochodowym. Sieć placówek do 2012 r. powiększy się o 130 i będą to własne oddziały. Bank zainwestuje też w call centre oraz w bankowość internetową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane