Getin został inwestorem strategicznym bankrutującego JTT Computer. Czy uratuje walczącą z fiskusem firmę?
Wrocławski Getin (nie ten z GPW kontrolowany przez Leszka Czarneckiego) objął 51 proc. akcji JTT Computer, zwolnił prezesa (nowym jest Paweł Puterko, niegdyś pracownik Getinu) i będzie dalej użerał się z fiskusem o 28 mln zł problematycznego podatku.
W informacji ze spółki jest jednak więcej niewiadomych niż wiadomych. Getin przejął bowiem akcje od dotychczasowych akcjonariuszy, a nie nowej emisji (która była przygotowana dla podreperowania kondycji spółki). Nie wiadomo, ile zapłacił. Nie wiadomo też, czy zamierza ratować spółkę przed bankructwem, czy tylko „posprzątać” i walczyć w sądzie z organami skarbowymi. Jeżeli w grę wchodzi ta druga opcja, majątek firmy może zostać sprzedany za długi, pracownicy zwolnieni, znana na rynku marka sprzętu sprzedana, a firma JTT praktycznie może zniknąć z rynku. Pozostałby tylko „wehikuł” z prawami do walki z fiskusem.
— Może wchodzić w rachubę taka opcja, ale poczekajmy, co powie nowy prezes. Być może ma plan ratunkowy dla firmy, a nie tylko chce odzyskać podatek od urzędu skarbowego — mówi jeden z akcjonariuszy.
Nowy prezes był w piątek nieuchwytny. Stary nie chce mówić.
— Nie mogę już reprezentować spółki. Prawem akcjonariuszy jest odwoływać zarząd, a obowiązkiem zarządu jest się do tego dostosować — mówi Paweł Ciesielski, do wczoraj prezes spółki.
JTT walczy od trzech lat z fiskusem o podatek, który zapłacił w związku z głośną sprawą eksportu i importu komputerów dla szkół nie obciążonych cłem i vat. JTT wygrał sprawę w NSA, który jednak nie nakazał izbie skarbowej zwrotu pieniędzy, a tylko wydanie nowej decyzji. Ta zaś może być dla JTT niekorzystna i znów spółka będzie musiała walczyć przed sądem. Ze względu na ryzyko banki wstrzymały więc finansowanie dla JTT.
Izba skarbowa natomiast zwlekała długo z decyzją — zdaniem złośliwych, czekając aż firma się wykrwawi. Według informacji „PB”, jakieś decyzje jednak 30 października do JTT dotarły. Były niekorzystne, można więc spodziewać się dalszych procesów sądowych.