PRYWATYZACJA Chętnych na akcje wytwórców prądu nie zabraknie
Analitycy uważają energetykę za jedną z najbezpieczniejszych branż dla inwestorów. A spółki będą szukać pieniędzy na inwestycje.
Po konsolidacji firmy z sektora energetycznego trafią na giełdę — wielokrotnie zapowiadał minister skarbu Wojciech Jasiński.
Każdy potrzebuje prądu
Sylwia Jaśkiewicz, zajmująca się rynkiem energetycznym w Centralnym Domu Maklerskim Pekao, podkreśla, że na warszawskiej giełdzie jest niewiele spółek z tego sektora. Stąd spodziewa się sporego zainteresowania inwestorów, kiedy wreszcie firmy energetyczne pojawią się na parkiecie.
Spółki te nie powinny mieć problemu ze sprzedażą swoich walorów. Akcje przedsiębiorstw z branży energetycznej kupują ci, którzy liczą na niższe, ale pewniejsze zyski. Dystrybutorzy energii z reguły nie są podatni na pogorszenie koniunktury gospodarczej. Jak tłumaczą analitycy — prądu potrzebuje każdy i zawsze. Nawet w przypadku kryzysu gospodarczego ten towar będzie się cieszył dużym powodzeniem.
Krzysztof Radojewski, analityk z Domu Inwestycyjnego BRE Banku, uważa, że warszawska giełda czeka na firmy energetyczne.
— Polskie firmy, jak na swoją wielkość, osiągają słabe wyniki finansowe i wymagają restrukturyzacji. Jednak mają ogromne rezerwy potencjalnych zysków. W większości są to przedsiębiorstwa państwowe. Można się spodziewać racjonalizacji zarządzania, a tym samym cięcia kosztów, czyli poprawienia wyników. Na dodatek rynek został zepsuty przez kontrakty długoterminowe (KDT). Ich likwidacja daje dużą szansę na rozwój i wzrost spółek — tłumaczy Krzysztof Radojewski.
Czeski przykład
— Dobrą prognozą, jak może zachować się rynek, było wejście czeskiej spółki energetycznej CEZ na warszawski parkiet. Jej debiut potwierdził zainteresowanie branżą — przypomina Włodzimierz Giller, analityk z DB Securities.
Jeśli spółki są przejrzyste i przewidywalne, to zainteresowanie akcjami jest duże.
Według Gillera, do energetycznych inwestycji nie będzie trzeba namawiać krajowych instytucji, zwłaszcza majętnych funduszy emerytalnych i inwestycyjnych. To łakomy kąsek również dla zagranicznych inwestorów.
Również Jan Kurp, prezes Południowego Koncernu Energetycznego, przypomina czeski CEZ.
— Jego debiut w Warszawie potwierdził, że akcjonariusze będą zainteresowani akcjami spółek z branży. Podkreślił znaczenie naszego rynku, ale również zadziałał mobilizująco na firmy sektora — mówi prezes Kurp.
— CEZ to przykład do naśladowania. Czesi, mimo że ich kraj jest znacznie mniejszy od Polski, potrafili uchronić swoją energetykę przed rozbiciem, mają dużą firmę o potencjale znacznie większym od naszych podmiotów i dziś ich narodowy koncern jest aktywnym graczem w całej Europie Środkowej i Wschodniej — dodaje prezes Kurp.
Debiut za rok
Zdaniem wielu ekspertów, prywatyzacja giełdowa jest optymalna dla firm energetycznych. Będą to wielomiliardowe emisje, największe w ciągu ostatnich paru lat.
Minister Wojciech Jasiński uważa, że debiut spółki Energetyka Południe będzie możliwy w 2008 r. Powołano ją w grudniu ubiegłego roku w ramach programu konsolidacji sektora energetycznego. Niebawem jej kapitał zostanie podniesiony o 85 proc. akcji Południowego Koncernu Energetycznego, Enionu, EnergiiPro oraz Elektrowni Stalowa Wola.
— Wierzę, że EP będzie należeć do pierwszych firm energetycznych, które zadebiutują na giełdowym parkiecie — powiedział minister Jasiński na spotkaniu z zarządem spółki 13 kwietnia. Zastrzegł przy tym, że w rękach państwa powinno pozostać przynajmniej 51 proc. akcji firmy.
Resort skarbu przygotowuje do prywatyzacji jeszcze Energetykę Centrum i Energetykę Północ oraz Polską Grupę Energetyczną. Nie wiadomo, kiedy firmy będą gotowe.
Jednym z powodów opóźnienia w PGE były problemy w porozumieniu się ministra skarbu ze związkami zawodowymi co do przydziału akcji pracowniczych. Z kolei górnicy z Bogdanki protestują przeciwko włączaniu kopalni w skład Energetyki Centrum. I wygląda na to, że Bogdanka jako samodzielna kopalnia zostanie poza strukturą Grupy.
Czy zapadnie ciemność?
Branża potrzebuje pieniędzy na inwestycje. Rządowy program zakłada budowę co roku 800-1000 MW nowych mocy, aby zaspokoić rosnący popyt na energię, a także sprostać bardzo surowym normom ochrony środowiska w UE.
Z danych resortu gospodarki wynika, że w najbliższej dekadzie trzeba wybudować 8 tys. MW nowych mocy wytwórczych, co będzie kosztowało około 30 mld zł. Dalszych 20 mld zł wymagają inwestycje odtworzeniowe, czyli zastąpienie starych, wycofywanych bloków nowymi. Kolejne 10 mld powinno zostać przeznaczone na inwestycje w dystrybucję i przesył. Obecnie trwa budowa trzech nowych bloków wytwórczych — w elektrowniach Bełchatów, Pątnów i Łagisza. Ich łączna moc wynosi około 1,7 tys. MW. Zastąpią one wycofywane nieekologiczne jednostki, więc mocy zainstalowanej w Polsce z tego powodu nie przybędzie.
Wzrost gospodarczy dodatkowo pociąga większe zużycie energii — podkreśla Arkadiusz Dobień, rzecznik prasowy spółki ENEA. Z wyliczeń resortu gospodarki wynika, że 1 proc. wzrostu PKB pociąga za sobą wzrost zużycia energii o blisko 0,7-0,8 proc. Według prognoz, tegoroczny wzrost gospodarczy ma wynieść 5 proc. i będzie wymagał około 3-3,5 proc. wzrostu zużycia energii.
W rządowym programie dla elektroenergetyki napisano, że już za 5-7 lat w Polsce może zabraknąć energii. Według prezesa PKE, powstałej luki nie uzupełnimy importem, ze względu na ograniczone możliwości sieci. Poza tym nawet gdyby zwiększyć zdolności przesyłowe na granicach i sprowadzić wystarczające ilości energii, to byłaby ona znacznie droższa niż produkowana w Polsce.
Dlatego niezbędne są inwestycje w nowe moce, które zastąpią stare bloki (wciąż pracują jednostki wybudowane w latach 50. i 60. XX wieku, które nie spełniają wymogów ekologicznych i mają niską sprawność spalania).
W przeciwnym razie zostanie nam tylko powtarzanie znanego filmowego cytatu „ciemność widzę, ciemność”...
Taki jest plan
Program dla elektroenergetyki ma przynieść obniżenie kosztów wytwarzania, przesyłania i dystrybucji energii, a także niezawodność jej dostaw. Ma także dostosować polskie normy redukcji emisji szkodliwych gazów — dwutlenku siarki i węgla do obowiązujących w UE.