Giełda Energii: kontrakty czekają, ruszają dogrywki
Zarząd giełdy Energii liczy, że jej udział w rynku wzrośnie po wprowadzeniu systemu opłat kompensacyjnych. Władze spółki chciałyby, aby przez parkiet obligatoryjnie przepływało 20 proc. energii z kontraktów długoterminowych objętych SOK. Teraz obroty na GE są niewielkie. Dlatego giełda odsuwa na koniec 2001 r. utworzenie rynku terminowego i zapowiada dogrywki.
Na uruchomionej blisko pół roku temu Giełdzie Energii gra codziennie najwyżej 15 spośród 39 uczestniczących w niej firm. Nie udało się zrealizować prognoz, według których obroty na parkiecie miały do końca 2000 r. objąć od 2 do 8 proc. krajowej sprzedaży energii. W rzeczywistości nie sięgają nawet 1 proc. Zdaniem Jana Buczkowskiego, prezesa GE, giełdowy wolumen przekroczy znacząco 1 proc. po uruchomieniu przez PSE dobowo-godzinowego rynku bilansującego.
— PSE zapowiadają, że nowy system rozliczeń ruszy 1 stycznia 2001 r. Gdy przystosuje się do niego większość uczestników rynku, obroty na GE powinny wzrosnąć, wyraźnie przekraczając 1 proc. — uważa Jan Buczkowski.
Najważniejszy SOK
Według prezesa, najbardziej znaczącym wydarzeniem będzie wdrożenie systemu opłat kompensacyjnych. Liczy on, że ceną odniesienia — w stosunku do której naliczane będą kompensaty — mogłaby być cena giełdowa. Jednak, żeby tak się stało, parkiet musi najpierw zdobyć znaczący, co najmniej 10-proc. udział w rynku. A na razie się na to nie zanosi. Chyba że rząd zdecyduje o obligatoryjnym skierowaniu na giełdę części energii (GE proponuje 20 proc.) z kontraktów długoterminowych objętych SOK.
Jeszcze kilka miesięcy temu zarząd giełdy zakładał, że notowania na parkiecie terminowym będą mogły rozpocząć się w kwietniu 2001 r. Wkrótce jednak stało się jasne, że GE nie rozwija się wystarczjąco szybko i wprowadzenie nowych instrumentów trzeba odłożyć. Prezes Buczkowski zapowiadał, że przygotowania do uruchomienia rynku futures ruszą, gdy giełda utrzyma przez dwa-trzy miesiące stabilny obrót , co najmniej 5 proc. krajowej sprzedaży energii.
GE liczyła, że poprzez uruchomienie parkietu terminowego uda się jej znacząco zwiększyć obroty, dzięki dopuszczeniu do gry podmiotów spoza branży. Ostatnie deklaracje zarządu giełdy wskazują, że patrzy on dziś nieco chłodniej na perspektywy rynku parkietu finansowego.
— Rynek terminowy daje możliwości zarządzania ryzykiem, ale jednocześnie stanowi dodatkowe ryzyko dla niewprawnych graczy. Nowy parkiet będzie musiał rozwijać się co najmniej przez trzy lata, żeby dorównać rynkowi spot — uważa Jan Buczkowski.
Wkrótce ruszą dogrywki
Według prezesa, uruchomienie transakcji natychmiastowych będzie musiało poczekać jeszcze dłużej — prawdopodobnie do 2002 r. Wkrótce, bo już w pierwszym kwartale przyszłego roku, GE planuje uruchomienie dogrywek, które miałyby się odbywać przez godzinę po ustaleniu ceny na RDN. Spółka liczy, że w ten sposób ograniczy liczbę sesji o zerowym obrocie.
— Uruchomienie nowych produktów na Giełdzie Energii spowoduje, że próg rentowności spółki wzrośnie z 4 do 6-7 proc. udziału w krajowym obrocie — twierdzi Jan Buczkowski.
Agnieszka Berger