Dystrybutor luksusowej odzieży damskiej chce zdobyć Stary Kontynent. Jak? To tajemnica.
Rodzinna firma Hexeline z Łodzi, projektująca i dystrybuująca damskie ubrania z górnej półki, przymierza się do ekspansji na rynki Europy. Pole do popisu jest. Hexeline prowadzi za granicą zaledwie dwa sklepy: w Rosji i Czechach.
— Chcemy stworzyć sieć pod szyldem Hexeline we wszystkich krajach Europy — podkreśla Halina Zawadzka, właścicielka Hexeline.
A szczegóły? O te trudno. Spółka nie chce nawet podać, ile sklepów zamierza otworzyć poza Polską.
Hexeline zdobywało już doświadczenie na zagranicznych rynkach. Prowadzi sprzedaż hurtową na Białorusi, w Czechach, Niemczech, Szwecji i Rosji.
— 15 proc. naszych przychodów przynosi eksport. W przyszłym roku na pewno nastąpi wzrost — mówi Halina Zawadzka.
Jak duży? Tego też nie wiadomo.
— O ile wejście na wschodnie rynki może być realne ze względu na to, że powstaje tam wiele nowych centrów handlowych i zdobycie lokalizacji nie jest zbyt trudne, o tyle zdobycie zachodnich rynków jest wielkim wyzwaniem. To ogromne koszty i silna konkurencja. Atutem Hexeline jest to, że nie jest to masowa marka — ocenia Jerzy Garczyński, wiceprezes Polskiej Izby Odzieżowo-Tekstylnej.
Ale i w Polsce Hexeline ma jeszcze sporo do zrobienia. Na razie sieć liczy 25 placówek.
— W tym roku otworzymy siedem sklepów. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, jest miejsce na 40, ale za rok rynek może się powiększyć — prognozuje Halina Zawadzka.
Inwestycje w sklepy są finansowane z pieniędzy własnych i kredytów. W przyszłości Hexeline nie wyklucza publicznej emisji akcji.
— Nie nastąpi to jednak wcześniej niż za około trzy lata — dodaje Halina Zawadzka.
Z krajowych firm odzieżowych zagraniczną karierę robi giełdowe LPP. Poza Polską pomorska firma ma 60 salonów sprzedaży. Te dwie spółki dzieli jednak morze, jeśli chodzi o skalę działalności. W ubiegłym roku obroty LPP były szacowane na 820 mln zł. Przychody Hexeline mają sięgnąć około 40 mln zł, co oznacza wzrost w porównaniu z 2005 r. o 25 proc.
— Za trzy lata obroty mają sięgnąć 100 mln zł — twierdzi Tadeusz Zawadzki, współwłaściciel firmy.
LPP to jednak odzież ze średniej półki, stąd Hexeline upatruje głównych rywali w markach MaxMara i Deni Cler. Obie sieci są mniejsze. MaxMara ma 12 salonów, a Deni Cler (należy do giełdowego Kruka) — 23.