Bank sporo wydaje, ale też nieźle zarabia. Na koniec roku znowu może mieć miliard złotych zysku.
Po dziewięciu miesiącach poznański bank ma już w kasie 784 mln zł i całkiem możliwe, że na koniec roku znowu pęknie miliard. Chyba że coś złego stanie się z giełdą. Tam bije ważne źródło jego dochodów, kanalizowane przez BZ WBK AIB TFI oraz BZ WBK AIB Asset Management. W ciągu dziewięciu miesięcy zapewniły one całej grupie rekordowe dochody wysokości 475 mln zł (wzrost o 75 proc.). Na prowizjach nieźle zarabia też DM BZ WBK, który dorzucił do wspólnej kasy 113 mln zł. Łącznie opłaty prowizyjne dały grupie 1,143 mld zł dochodów, co jest wynikiem prawie o jedną trzecią lepszym niż w 2006 r.
Trochę mniej wartko płyną pieniądze z odsetek. Bank miał z nich 923 mln zł dochodu, poprawiając o 23 proc. rezultat sprzed roku.
Cały dochód grupy po trzech kwartałach wyniósł 2,218 mld zł i był wyższy o 24 proc. niż na koniec trzeciego kwartału 2006 r.
Na koniec września bank zarządzał 53 mld zł oszczędności (wzrost o 37 proc.). Z tego już tylko nieco ponad połowa to depozyty. Resztę stanowią aktywa TFI (22,8 mld zł), których wartość w ciągu dziewięciu miesięcy wzrosła aż o 64 proc., oraz asset management (3,6 mld zł), które odnotowały wzrost wartości o 113 proc.
Nieco wolniej niż oszczędności rosły należności klientów. Na koniec września wyniosły 22,3 mld zł (wzrost o 34 proc.).
Najszybciej wzrastały długi z tytułu kredytów gotówkowych (o 52 proc.) oraz hipotecznych (50 proc.). Łącznie portfel kredytów indywidualnych urósł o 39 proc. Portfel z długami przedsiębiorstw zwiększył się o 32 proc.
Za dynamiczny rozwój trzeba jednak coraz więcej płacić. Koszty grupy BZ WBK wzrosły do końca września o 17,3 proc.
— Wydatki rosną, ale pieniądze idą na rozwój sieci oddziałów. BZ WBK zatrudnił w tym roku ponad 700 osób i mocno inwestuje w reklamę — tłumaczy Dariusz Górski z DB Securities.
Poza tym bank trzyma wydatki twardą ręką, co widać po wskaźniku kosztów do dochodów, jednego z najniższych w branży — 49,6 proc.