Przerwanie milczenia przez nowego wicepremiera i ministra finansów inwestorzy przyjęli z wyraźną ulgą. Indeksy odrobiły poranne straty. Teraz uwaga graczy znów będzie skupiona na rynkach zachodnich.
Choć na zamknięciu sesji indeksy warszawskiej giełdy zanotowały niewielkie straty, w trakcie handlu inwestorzy nie mogli narzekać na brak emocji. Przed południem doszło do mocnej przeceny na GPW, która podążała śladem giełd europejskich. Jednak głównym wydarzeniem, na które wszyscy czekali, było wystąpienie Grzegorza Kołodki, nowego wicepremiera i ministra finansów. Inwestorzy z ulgą przyjęli deklaracje szefa resortu finansów.
Poranne załamanie na zachodnich giełdach pociągnęło w dół WIG 20, który w trakcie sesji wyznaczył nowe tegoroczne minimum na poziomie 1138 pkt. Z upływem czasu rynek odrabiał straty, w czym bardzo pomogło wystąpienie wicepremiera i ministra finansów. Grzegorz Kołodko opowiedział się za kontynuacją polityki gospodarczej rządu Leszka Millera oraz utrzymaniem dyscypliny finansów.
— W wypowiedzi ministra finansów nie było nic, co mogłoby zdestabilizować handel na rynku akcji, więc inwestorzy przyjęli je z ulgą. Pozytywną informacją jest np. dążenie do redukcji deficytu budżetowego — uważa Dariusz Nawrot, makler DM BPH PBK.
Pod koniec sesji indeksy powróciły do poziomów zbliżonych do poniedziałkowego zamknięcia. Wskaźnik sektora technologicznego TechWIG nawet wyszedł na plus, głównie dzięki wzrostom kursu Telekomunikacji Polskiej. Zdaniem specjalistów, w najbliższych dniach najważniejszym czynnikiem kształtującym koniunkturę na GPW znów będzie sytuacja na zachodzie.
Tymczasem za granicą trwa wyprzedaż akcji. To efekt spadku zaufania inwestorów do spółek, mało kto potraktuje poważnie rezultaty za II kwartał.
Kolejną przyczyną spadków zachodnich indeksów jest brak wyraźnych sygnałów ożywienia gospodarczego na świecie. Wzrosty z przełomu roku, które dyskontowały taki scenariusz, okazały się przedwczesne, a rynek zbiera obecnie żniwo przesadzonych oczekiwań. Przecena wydaje się nie mieć końca, ale jest szansa na uspokojenie nastrojów na Zachodzie.
— Trochę optymizmu przyniosły dane o wzroście produkcji przemysłowej za oceanem. Choć inwestorzy wciąż nie mają zaufania do spółek, w chwili gdy ich wyniki okażą się lepsze od oczekiwanych, nastroje z pewnością poprawią się — ocenia specjalista DM BPH PBK
W trakcie wczorajszych notowań, poranne wzrosty zostały błyskawicznie powstrzymane, a europejskie giełdy pogłębiały spadki wyznaczając nowe minima. Po południu straty zostały nieco odrobione. W chwili gdy GPW czekała na wystąpienie Grzegorza Kołodki, Zachód z nadzieją oczekiwał na wystąpienie Alana Greenspana, od którego słów zależy wyhamowanie spadków w najbliższych dniach.
Okiem eksperta
Nieustające spadki na zachodnich giełdach to efekt braku zaufania do wyników spółek w obliczu kolejnych afer księgowych. Jesteśmy w przededniu publikacji rezultatów, więc gracze są bardzo nerwowi. Rynek zbyt wcześnie uwierzył, że po wrześniu ubiegłego roku minęły wszystkie problemy. Teraz zbieramy tego żniwo. Nie wróży to nic dobrego naszej giełdzie, która według mnie spada przede wszystkim z powodu wychodzenia zagranicy z polskich akcji.
Wyniki kwartalne firm z GPW będą słabe. Zbliżająca się publikacja danych o produkcji przemysłowej potwierdzi tylko, że rodzima gospodarka nadal jest pogrążona w stagnacji, co może przyczynić się do dalszych spadków na GPW. Wśród spó- łek, które mogą sprawić przyjemne niespodzianki, wymieniłbym Cersanit, LPP, Groclin.
Bartosz Ostafiński analityk BDM
Okiem eksperta
Bessa na światowych rynkach akcji to efekt skandali księgowych w USA. Podważyło to wiarygodność wyników, a w konsekwencji wyceny akcji spółek. Wzrosty, jakie miały miejsce wcześniej, dyskontowały zakończenie kryzysu. Jak się okazało, przedwcześnie. O wychodzeniu zagranicznych graczy z polskiego rynku świadczą informacje o umarzaniu GDR. Mimo to nasz rynek jest relatywnie mocny, bo stabilizują go OFE.
Oczekiwane słabe wyniki spółek nie zostały jeszcze w pełni uwzględnione w cenach akcji. Nie widać tego np. w kursie Agory. Wydaje się również, że nadchodzące lepsze czasy dla PKN poprzedzą dalsze spadki. Z kolei TP SA nadal zachowuje się lepiej od swoich zachodnich odpowiedników. Nie można wykluczyć, że po publikacji wyników inwestorzy znów przystąpią do wyprzedaży.
Waldemar Bojara doradca inwestycyjny DM BOŚ