Giełda raczej nie dla Famegu
Prawdopodobnie znów oddaliła się data giełdowego debiutu Zakładów Mebli Giętych Fameg z Radomska. Podczas czwartkowego WZA znów nie podjęto w tym zakresie żadnych wiążących decyzji. Tymczasem jest to jedna z lepszych spółek w branży meblarskiej. W 1999 roku zanotowała ona 5,655 mln zł netto przy przychodach wynoszących 135,636 mln zł. Zarząd Famegu na rok 2000 planuje poprawić ten rezultat. Prognoza przewiduje osiągnięcie około 7 mln zysku netto i 148 mln zł przychodu. Podstawowym produktem spółki są krzesła, z których zbytem nie ma problemów.
— Ponieważ wciąż mamy więcej zamówień niż możemy zrealizować, dlatego zamierzamy zwiększyć moce produkcyjne oraz dokończyć inwestycje w Gdańskim Przędsiębiorstwie Drzewnym — twierdzi Janusz Siwakowski, prezes zarządu.
Uważa on, że zarząd robi wszystko, aby wprowadzić firmę na giełdę.
— Decydujące słowo należy jednak do właściciela, który od jakiegoś czasu nie może się zdecydować, czy spółkę wprowadzać na GPW, czy wycofać z publicznego obrotu — kończy prezes.
Uchwała o publicznej subskrypcji została podjęta 28.08.98 i przewidywała sprzedaż 500 tys. akcji w cenie do 36 zł. Obecnie w Fameg zaangażowane są NFI Jupiter i NFI Progress mając odpowiednio 33 proc. i 21 proc. akcji, a także Skarb Państwa — 15,5 proc.
Wahanie właścicieli jest co najmniej niezrozumiałe. Fameg musi spełniać obowiązki informacyjne, tak jak każda spółka giełdowa, nie zyskawszy głównej korzyści, jaką jest wpływ gotówki z publicznej emisji. Przedłużający się stan zawieszenia spółki pozwala domniemywać, że Fameg na giełdzie raczej się nie pojawi. MŚ