Giełda Papierów Wartościowych planuje rewolucję w cenniku opłat giełdowych. Od 1 listopada opłata stała za handel akcjami może być niższa o 95 proc. od obecnej (wyniesie 5 groszy), opłata zmienna o 74 proc. (0,0087 proc.), stawka za kontrakty indeksowe i akcyjne o ponad 50 proc. (odpowiednio: 80 i 15 groszy). Nie jest to jednak oferta dla wszystkich,ale jedynie dla tzw. dostawców dużej płynności. GPW będzie przyznawać preferencyjne stawki decyzją zarządu. Będą się o nie mogły ubiegać podmioty, których średnia sesyjna obrotów akcjami wyniesie w miesiącu 5 mln zł, a kontraktami 150 sztuk na sesję. Nie jest to bardzo wyśrubowany poziom, ale preferencyjne stawki będą dostępne tylko dla brokerów inwestujących na własny rachunek lub ich klientów będących osobami prawnymi, osiągającymi z inwestycji na rynku kapitałowym co najmniej 90 proc. przychodów (nie mniej niż 1 mln zł miesięcznie) i — co najważniejsze— inwestującymi pieniądze własne lub pożyczone, ale niepowierzone w zarządzanie.
— To propozycja dla spekulantów. Przecież nawet fundusze hedgingowe nie będą mogły z niej skorzystać, bo obracają pieniędzmi klientów. Nie jest to też oferta dla wielkich banków inwestycyjnych, bo gra na własną książkę nie generuje aż 90 proc. ich przychodów — komentuje osoba związana z rynkiem kapitałowym.
— Środowisko oczekuje od giełdy, żeby obniżyła stawki dla wszystkich — podkreśla Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. Nowa taryfa zacznie obowiązywać dwa miesiące po udostępnieniu przez GPW możliwości korzystania z jej serwerów przez domy maklerskie. Był to warunek techniczny niezbędny do uruchomienia handlu wysokich częstotliwości (High Frequency Trading — HFT), czyli rodzaju handlu algorytmicznego, bazującego na bardzo małych zmianach kursów, ale częstych transakcjach.
— Oferta skierowana jest do podmiotów inwestujących na własny rachunek, stosujących różne techniki inwestycyjne, ale nie musi to być wcale handelalgorytmiczny — podkreśla Piotr Borowski, dyrektor rozwoju sieci biznesowej GPW. W Czechach ma siedzibę spółka RSJ, będąca światowym potentatem HFT, ale jak informuje „PB” przedstawicielka firmy, polskim rynkiem nie jest ona zainteresowana.
— Nie planujemy żadnej działalności w Warszawie — podkreśla Monika Vondrakova z RSJ. Nie udało nam się jednak ustalić, czy GPW i RSJ rozmawiały o wejściu Czechów na polski rynek. GPW satysfakcjonowałby zaś nawet jeden lub dwóch z tego typu graczy.
— W przypadku programów czy też promocji mających na celu zachęcenie do wejścia na rynek nowych podmiotów generujących wysokie obroty i dodatkową płynność nie tyle znaczenie ma ich liczba, co skala działalności. Przy odpowiednim poziomie obrotów nawet jeden czy dwa podmioty są w stanie istotnie zawęzić spready oraz istotnie zwiększyć płynności rynku i przez to jego atrakcyjność — tłumaczy Piotr Borowski.
Nowe stawki będą obowiązywać do końca października 2014 r., o ile „zarząd giełdy nie postanowi inaczej”.